niedziela, 1 grudnia 2019

Douro w drodze do winiarskiej ekstraklasy, cz. IV, ostatnia (Porto Vintage 2017)

Świat na naszych oczach gwałtownie się zmienia. Kryzys demokracji liberalnej, ogromny chaos spowodowany Brexitem, wreszcie zmiany klimatyczne. Wydaje się, że to co było kiedyś powoli przekształca się w coś, czego nie potrafimy jeszcze zdefiniować. Czy powiew wiatru przemian wdarł się także do pokrytych patyną  domów winiarskich  w Vila Nova de Gaia? A tak swoją drogą rocznik 2017 dla porto Vintage przypomina niezapomniany 1945.

Po winach białych z rocznika 2018 i czerwonych z 2017 roku cykl sprawozdań z głośnej degustacji Primeira Prova. kończę winami porto Vintage 2017 (porto rocznikowe). Nawiasem mówiąc zwlekałem z publikacją ostatniego odcinaka, gdyż porto rocznikowe pod choinkę może być cennym prezentem dla portoholikow.  Ale po kolei.

Gdy pod koniec lutego Dirk Niepoort oznajmił w wywiadzie prasowym, że zadeklaruje porto Vintage 2017 przebywałem akurat w Vila Nova de Gaia. Co tu dużo gadać, Dirk to Dirk i swoje wie, tym bardziej, że kilka miesięcy wcześniej usłyszałem od niego (i nie tylko od niego), że pomimo anomalii pogodowych, rok 2017 był absolutnie wyjątkowy dla porto rocznikowych. Pamiętam, że wzbudził moją ciekawość brzmiącymi nieco tajemniczo spekulacjami na temat reakcji angielskich domów winiarskich, Symington Family Estates oraz The Fladgate Partnership, w kontekście zwyczaju niedeklarowania dwóch następujących po sobie roczników porto Vintage.

Na trop znalezienia odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie „co zrobią Anglicy” wpadłem dzień później, goszcząc w domu winiarskim Graham’s, Wyszedłem stamtąd z poczuciem, że rodzina Symingtonów rozważa zadeklarowanie Vintage dla swoich głównych marek (Graham’s, Dow’s, Warre, Cockburn i Vesúvio).

Na szczęście nie musiałem długo pozostawać w niepewności, bowiem już na początku kwietnia członkowie rodziny ogłosili w blasku fleszy decyzję o deklaracji. Ich śladem poszedł również Adrian Pridge, pełniący funkcję CEO w The Fladgate Partnership (Taylor’s, Fonseca, Croft). Deklaracja obydwu angielskich gigantów oznaczała już, że mieliśmy do czynienia z tak zwaną deklaracją klasyczną. 
Wydarzenie bez precedensu?
Zadeklarowanie rocznikowego 2017 przez największych wytwórców wywołało lawinę komentarzy, spekulacji i teorii spiskowych. Cóż zatem takiego się wydarzyło w okrytym patyną świecie porto?

Dla Symingtonów sytuacja była bezprecedensowa. W długiej historii firmy nikt z rodziny nie odważył się zadeklarować dwóch następujących  roczników tak, jak to miało miejsce w 2016 i 2017. Dla The Fladgate Partership to też ewenement, choć co prawda Croft zadeklarował Vintage w 1784, 1785 i 1786; Taylor’s w 1880 i 1881, a Fonseca w 1933 i 1934. W języku uniwersum porto takie wydarzenie nosi nazwę back-to-back vintage declaration, czyli w wolnym tłumaczeniu „następujące po sobie deklaracje vintage”.

Wygląda to niemal sensacyjnie, ale mówiąc szczerze nie mamy do czynienia z wyjątkową sytuacją biorąc pod uwagę dwustuletnią historię apelacji Douro i jeszcze dłuższą tradycję win porto. Wystarczy podać przykład emblematycznej posiadłości Quinta do Noval, której właściciele kilkakrotnie deklarowali następujące po sobie porto Vintage w ubiegłym stuleciu. Również mniejsi wytwórcy, których wina dojrzewają w dourowskich posiadłościach, a nie w wilgotnych magazynach w Vila Nova de Gaia, decydują się częściej na back-to-back vintage. Przykładowo Quinta de Santa Eufêmia zadekarowała Vintage 2014 i 2015 roku, a kilka lat wcześniej 2007 i 2008. Podobnie postąpił ceniony przeze mnie producent Vasques de Carvalho, deklarując swoje Vintage w 2015 i 2016 roku.

Gwoli wyjaśnienia dodam tylko, że zadeklarowanie porto Vintage jest indywidualną decyzją producenta. Wcześniej jednak jakość wina, w tym zdolność do dojrzewania w butelce przynajmniej przez kilka dekad, musi być zatwierdzona przez władze apelacji -  Instituto do Vinho do Douro e Porto.

Co zatem stoi za decyzją o deklaracji? Wszystko zależy od tradycji danego domu winiarskiego oraz długo falowej strategii marketingowej. Porto Vintage musi być bowiem  unikatem, Rolls Roycem, czymś na co warto długo czekać.

Ależ to wszystko zagmatwane i fascynujące, nieprawdaż? Ale to nie koniec. Przytoczę jeszcze jeden termin – split declaration, czyli w wolnym tłumaczeniu "deklaracje podzielone". W ubiegłym stuleciu miały miejsce bodaj trzy. Ostatnia w latach 1991-1992. Najwięksi wytwórcy postawili na inną kartę. Symingtonowie zadeklarowali 1991, podczas gdy The Fladgate Partership  1992.
Idzie nowe, chyba… 
Od trzech lat świat porto jest jakby na zakręcie. Zaczęło się od deklaracji Vintage 2015, która ku ogólnemu i poruszeniu nie okazała się klasyczną. Angielscy giganci ryzykując wiele nie zdecydowali się na pójście śladami Dirka Niepoorta oraz wielu innych znanych producentów. Jak wiemy natomiast zadeklarowali 2016 i 2017. Krótko mówiąc trzy następujące po sobie roczniki porto cechowały się nadzwyczajną jakością. Cześć wytwórców porto i krytyków winiarskich upatruje przyczynę w zmianach klimatycznych, które dały mocno znać w 2017 roku. Długotrwałe upały miały pozytywne wpływ na jakość porto, a odwrotnie w przypadku win spokojnych. Jednak większość znawców twierdzi, że Vintage zawdzięcza swoją nadzwyczajną jakość profesjonalizacji pracy zarówno w winnicach  jak i w winiarniach, do których trafiają niemalże idealne grona. Ich zdaniem jakość Vintage sukcesywnie wzrasta od dobrych kilku lat. Ostatnio też mocniej wybrzmiewają głosy nawołujące do złamania tradycji niedeklarowanie więcej niż trzech roczników w ciągu dekady.

Zastanawiam się, czy back-to-back vintage declaration w przypadku  brytyjskich gigantów jest znakiem nadchodzących zmian w świecie porto, zimną kalkulacją, a może jednym z kolejnych szaleństw Anglików? Tym bardziej, że rocznik 2015 zbliżony swą elegancją do 2017 nie został przez nich zadeklarowany. Na marginesie polecam wydaną ostatnio książkę „Wszystkie szaleństwa Anglików” autorstwa Marka Rybarczyka.  
Vintage 2017 na degustacji Primeira Prova

To tyle słowem wstępu. Przejdziemy zatem do butelek porto Vintage 2017. Zdaniem koneserów rocznik ten ze względu na przedwczesne i niewielkie zbiory przypomina legendarny 1945. Warunki pogodowe oraz ich wpływ na cykl wegetacyjny winorośli w Douro opisałem szczegółowo w poprzednim odcinku. To, że rocznik był udany mówią za siebie same liczby. W sumie 71 wytwórców zadeklarowało Vintage 2017. To o 20% niż w rekordowym 2016 roku. Jednak warto zwrócić uwagę, że duży producent, Sogrape, nie zdecydował się na zadeklarowanie swoich głównych marek jak Ferreira, Offley czy Sandeman z wyjątkiem Sandeman Quinta do Seixo Vintage 2017. Natomiast wspomniany Dirk Nieeport stwierdził, że jego Vintage jest blisko perfekcji.  

Gdy przystępowałem do degustowania moja szczęka była już sztywna tak, jak zwykle po zastrzyku znieczulającym u dentysty. Mówiąc poważnie odczuwałem skutki ponad godzinnego degustowania tanicznych  win czerwonych.

Przyglądając się uważnie moim notatkom z degustacji porto Vintage 2017 zauważyłem, że posługiwałem się skrótowo określeniami jak „pancerny” lub „pięknie wyrzeźbiony”.  .

Klasyczny Vintage za młodu charakteryzuje się ciemną barwą i posiada pancerne taniny, kwas i budowę, by móc dojrzewać przez kolejne dekady w butelce. Takich win było sporo, ale też znalazłem inną twarz Vintage 2017 – bardziej finezyjną i zrównoważoną za sprawą ujarzmionych tanin. Cholera, nie wiem. Może to zasługa mechanicznych lagares?

Przeciwieństwie do win białych i czerwonych postanowiłem nie publikować moich notatek, ponieważ są zbyt skrótowe i mało precyzyjne. Żałuję teraz, że nie zacząłem degustacji od porto, kończąc na winach musujących. W przyszłym roku tak właśnie uczynię. Natomiast teraz podzielę się wami ocenami wystawionymi przez panel degustacyjny portugalskiego magazynu Revista de Vinhos.

Ocena (14-20)
Cena w Portugalii (euro)
Nazwa wina /Producent
17,5
85,00
Quinta de Gaivosa Porto Vintage 2017/Alves de Sousa
17
85,00
Alves de Sousa Porto Vintage 2017/Alves de Sousa
18
70,00
Duorum Porto Vintage 2017/Duorum Vinhos SA/
20
90,00
Nieeport Porto Vintage 2017/Nieeport Vinhos  
17
79,50
Quinta do Porto Vintage 2017/Sogrape
18
65,00
Poças Porto Vintage 2017/Poças
18
65,00
Quinta da Romaneira Porto Vintage 2017/ Quinta da Romaneira  
17,5
60,00
Quinta de la Rosa Porto Vintage 2017/ Quinta da Rosa Vinhos SA
17,5
45,00
Quinto do Crasto Porto Vintage 2017/Quinta do Crasto
19
102,00
Quinta do Noval Porto Vintage 2017/Quinta do Noval
17
59,00
Quinta do Pessegueiro Porto Vintage 2017/ Quinta do Pessegueiro
18
55,00
Quinta do Vale Meão Porto Vintage 2017 / Quinta do Vale Meão
18
42,00
Vallado Porto Vintage 2017 / Quinta do Vallado
17
----
Quinta Nova de Nossa Senhora do Carmo Ponto Vintage 2017/Quinta Nova de Nossa Senhora do Carmo
18
61,00
Quinta Vale D. Maria Porto Vintage 2017/Quinta Vale D. Maria
18,5
85,00
Ramos Pinto Porto Vintage 2017/Ramos Pinto
18
76,00
Quinta de Ervamoira Porto Vintage 2017/Ramos Pinto
46,00
Sandeman Quinta do Seixo Porto Vintage 2017 /Sogrape
18,5
95,00
Graham’s Porto Vintage 2017/Symington Family Estates
19
95,5
Dow’s Porto Vintage 2017/ Symington Family Estates
18
75,00
Warre’s Porto Vintage 2017/Symington Family Estates
18
70,00
Cockburn’s Porto Vintage 2017/Symington Family Estates
18,5
75,00
Quinta do Vesuvio Porto Vintage 2017/ Symington Family Estates
 -----
 -----
Van Zellers & Co. Porto Vintage 2017 / Van Zellers & Co
18,5
79,00
Pintas Porto Vintage 2017 / Wine&Soul
17
68,00
Quinta das Carvalhas  Porto Vintage 2017 / Real Companhia Velha


Coś wyjątkowego na Boże Narodzenie

Tak jak wspomniałem wcześniej porto Vintage 2017 może być idealnym prezentem dla każdego portoholika, tym bardziej, że rocznik już zapisał się złotymi głoskami na kartach historii tego szlachetnego trunku. Zachęcam także to otwarcia butelki w gronie rodzinnym do deski z pokrojonymi aromatycznymi serami  lub do czarnej czekolady. Młody Vintage może być także idealnym towarzyszem dobrze przyprawionej dziczyzny czy wołowiny.

Jeśli chodzi o mnie, to staram się nabyć w celach niemalże kolekcjonerskich. Póki co, Vintage są jeszcze w dobrych cenach, które jednak systematycznie rosną. Portugalia i jej wina cieszą się ogromną popularnością. Nawet królowa popu, Madonna, zdecydowała się przenieść do tego kraju, a jej obecna trasa koncertowa Madonna X nawiązuje w całości do kultury portugalskiej i krajów portugalskojęzycznych w Afryce, Ameryce Południowej i Azji. 

Saúde!




środa, 13 listopada 2019

Ponieważ wina tworzą historie. Quinta Vale D. Maria – pionowa degustacja 2005 – 2009

Istotą spotkania nie było li tyko spróbowanie i omówienie poszczególnych win od flagowego producenta z Douro, ale próba ich oceny punktowej i porównanie z werdyktem wydanym przez dziennikarzy z portugalskich magazynów winiarskich Revista de Vinhos i Grandes Escolhas.

O zorganizowaniu pionowej degustacji win od Quinta Vale Dona Maria rozmawiałem z Tomkiem Brzezińskim (Mielżynski Wine Specialties) od dłuższego czasu. On swoje butelki bunkrował gdzieś w Prusiech od ponad dekady, ja natomiast trzymałem przez lata u teściowej w piwnicy w Łodzi.

Do win od Quinta Vale D. Maria mam stosunek tyleż emocjonalny, co osobisty, bo to od nich zacząłem zbierać butelki przeznaczone do dłuższego leżakowania. Wszystko wzięło się od rozmowy z Cristiano Van Zellerem, właścicielem posiadłości podczas bodaj pierwszej edycji wydarzenia Grand Cru organizowanego przez Roberta Mielżyńskiego. Portugalczyk przekonał mnie wtedy, bym butelkę z 2006 roku potrzymał minimum 10 lat. W tamtych czasach Quinta Vale D. Maria nie miała takiego statusu jaki posiada obecnie, a Cristiano Van Zeller był dopiero u progu sławy. Cena win była przystępna, zatem zainwestowałem nabywając w kolejnych latach po trzy butelki z roczników 2006, 2007, 2008 i 2009.

Z Holandii do Portugalii
Swoją rozbudowaną sylwetką Cristiano Van Zeller nie za bardzo przypomina klasycznego Portugalczyka. Mało kto w Polsce wie, ale od dziewiątego roku życia gra w rugby. To jego ulubiony sport. Ma też przodków Holendrów, którzy na początku XVIII wieku musieli opuścić Niderlandy z powodów religijnych. Co ciekawe, byli to dwaj bracia. Pierwszy znalazł schronienie we Francji, a drugi w Portugalii. Obydwie gałęzie rodziny utrzymują ze sobą kontakty. Sławna Madame de Lencquesaing, właścicielka Château Pichon Contesse de Lalande, należała do francuskich Van Zellerów, tak jak wielu akcjonariuszy Moët & Chandon.

W Porto Van Zellerowie od razu zajęli się handlem winem porto, zakładając firmę Van Zellers & Co. Dzięki talentom i mariażom weszli w ciągu 300 lat w posiadanie takich sławnych posiadłości jak Quinta do Noval i Quinta de Roriz. Pod koniec lat osiemdziesiątych Cristiano Vaz Zeller chciał przyłączyć formalnie obydwie posiadłości do Van Zellers & Co, ale plany pokrzyżowali pozostali członkowie rodziny, którzy zdecydowali się sprzedać Quintę do Noval francuskiemu inwestorowi. Natomiast Quinta de Roriz ostatecznie przypadła rodzinom Prats i Symington w 2009 roku.

Quinta Vale Dona Maria
Cristiano Van Zeller marzył o posiadłości, która w 100% należałaby do niego. W 1996 roku jego teściowe zaproponowali mu zarządzanie należącej do nich posiadłości Quinta Vale Dona Maria, dzierżawionej wtedy rodzinie Symingtonów. Cristiano powiedział, że zajmie się posiadłością tylko wtedy, gdy będzie jego i przedłożył umowę kupna. Już tego samego roku zrobił pierwsze wino dzięki pomocy Dirka Niepoorta, który udostępnił mu winiarnię w Quinta de Nápoles. Następny rocznik powstał w Quinta do Crasto. Quinta Dona Vale Maria liczyła wtedy 10 hektarów starych winnic a wszystkie zabudowania leżały niemal w ruinie. Dopiero w 2001 zakończył rozbudowę własnej winiarni na terenie posiadłości, rozciągającej się obecnie na niemal na 45 hektarach.

Od 2017 roku Quinta Vale Dona Maria jest częścią grupy Avelada, największego producenta vinho verde. Transakcję podpisano w ramach familii, bowiem rodziny Vaz Zeller i Guedes są ze sobą spokrewnione.

Degustujemy
Wina skrojone są z gron pochodzących z field blendu, w którego skład wchodzi 41 różnych odmian winorośli, w tym przede wszystkim rufete, tinta amarela, tinta francisca, sousão, touriga franca i tinta roriz. Tak jak niemal cała winiarska Portugalia wina te miały długi romans z nową beczką z dębu francuskiego. Jednak ostatnimi czasy, bardzo obiecująco wyglądają próby z beczkami używanymi, stanowiące obecnie aż 60%.
Na degustacji w zaprzyjaźnionym wine barze Wine & People udało mi się zgromadzić ciekawe spektrum gości, od miłośników starych win, importerów, blogerów, kończąc na osobach pijących wino okazyjnie. Co do win, to zdania były zróżnicowane. Każdy miał swój ulubiony rocznik. Przykładowo mnie najbardziej podobał się najstarszy, 2005, który już pod koniec degustacji oczarował mnie subtelnymi aromatami wosku unoszącego się z kieliszka. Ale istotą naszego spotkania nie było li tyko spróbowanie i omówienie poszczególnych win, ale próba ich oceny punktowej i porównanie z werdyktem wydanym przez dziennikarzy z portugalskich magazynów winiarskich Revista de Vinhos i Grandes Escolhas.
Werdykt
Okazało się również, że oceny profesjonalistów portugalskich także się różnią między sobą, co widać na poniższym zestawieniu.

Rocznik Revista de Vinhos Grandes Escolhas
2005 17,5 17,5
2006 16,0 17,5
2007 17,5 18,5
2008 17,5 18,0
2009 17,5 17,0

Najwięcej kontrowersji wzbudził rocznik 2006, bowiem kilka osób dało mu najwięcej punktów. Natomiast wszyscy byli zgodni, że ostatnie wino, choć już liczące dekadę, było jeszcze bardzo młodzieńcze.
I tak historia zatoczyła koło
Pod koniec października uczestniczyłem po raz trzeci w organizowanym z rozmachem wydarzeniu winiarskim Lizbonie Granes Escolhas Vinhos & Sabores, gdzie spotkałem córkę Cristiana Van Zellera Franciscę, która od kilku lat odpowiada za wizerunek rodzinnej firmy. Próbując win opowiedziałem o degustacji i przywołałem też rozmowę sprzed ponad 10 laty z jej ojcem. Słuchała mnie z uwagą, po czym na chwilę odeszła powróciwszy z najnowszą butelkę Quinty Vale Dona Maria z 2017 roku.

Teraz wyobrażam sobie, że może to być znak, aby ponownie zacząć zbierać następne roczniki, być może pod przyszłą degustację…ponieważ właśnie wina tworzą historie.

czwartek, 10 października 2019

DOC Vinho Verde – pełzająca rewolucja, cz. II - ostatnia

Istniejące w ramach DOC Vinho Verde subregiony konsekwentnie budują o swoją tożsamość. Monção e Melgaço jest o krok od stworzenia własnej apelacji. Amarante również mierzy wysoko. Takie są moje wnioski po Festiwalu UVVA Universo Vinho Verde Amarante.

Idąc przejściem prowadzącym na dziedziniec renesansowego klasztoru São Gonçalo miałem poczucie, że niezbyt dobrze przygotowałem się do lekcji. Co rzadko mi się zdarza, niewiele widziałem o lokalnych producentach,
którzy tam rozstawili swoje zacne butelki. Niewiele lepiej wyglądała moja wiedza na temat specyfiki subregionu Amarante, którego prezentacja miała się odbyć dopiero wieczorem podczas uroczystej kolacji z udziałem organizatorów wydarzenia.
Ha, trudno. W takich sytuacjach należy mieć szeroko otwarte oczy i zdać się na blogerską intuicję. Podszedłem do pierwszego z brzegu producenta, do którego nie zdążył się jeszcze ustawić ogonek miłośników wina…
Quinta de Linhares, dwunastohektarowa posiadłość położona w sąsiednim subregionie Sousa. Wina powstają z lokalnych odmian winorośli: avesso, arinto, azal, loureiro i trajadura. W pierwszej kolejności spróbowałem Quinta de Linhares Vinho Verde DR Escolha 2018 (arinto, avesso). Wino utrzymane w owocowej manierze, z dominującymi aromatami cytrusów, posypanych płatkami białych kwiatów. Usta zdecydowanie uciekały od gazowo-tarasowego luzu, cechując się równowagą pomiędzy zadziorną kwasowością i cukrem resztkowym, a także ambitną końcówką. Niczego sobie, a nawet całkiem eleganckie vinho verde.
Ilekroć będziecie czytać kontretykiety zielonych win, zapamiętajcie, że szczep avesso nadaje im strukturę niezbędną do dłuższego leżakowania w butelce. Byłem bardzo ciekawy jak ta odmiana winorośli prezentuje się jednoodmianowej odsłonie. Rzeczywiście, Quinta de Linhares Avesso 2018 okazało się winem intensywnym pod względem zapachu, a także nieźle zbudowanym, z dominującą kwasowością i czystym jak łza owocem. Pozostałe jednoodmianowe pozycje charakteryzowały się elegancją i dobrą równowagą, zachowując jednocześnie dużo świeżości typowej dla win z DOC Vinho Verde. Dla miłośników win portugalskich dodam tylko, że do właściciela posiadłości, Domingosa Ribeiry, należy także leżąca w sercu Quinta da Levandeira do Roncão, znana z bardzo dobrych win czerwonych oraz porto.

Czy pamiętacie film Dobry Rok (A Good Year)? Zawsze fascynowali mnie ludzie, którzy za sprawą jakiegoś impulsu postanowili porzucić swoje dotychczasowe, często dostanie życie, przechodząc na winną stronę mocy. Czy to tylko fajny sposób na zarabianie pieniędzy? Myślę, że nie. Są też fascynaci podchodzący do tej sprawy filozoficznie i spirytualistycznie. Inni też po prostu kochają wino albo widzą w nim wyzwanie intelektualne. Wielu idzie za przeznaczeniem lub kieruje się tym wszystkim po trochu.

Po wieloletnim pobycie w Indiach João Camizão Rocha zdecydował się na powrót do Portugalii pomysłem całkowitego przekierowania na nowe tory rodzinnej firmy zajmującej się uprawą winorośli od czterech pokoleń. Co ciekawe, João pracował w dalekiej Azji w sektorze informatyczno-technologicznym. Za zgodą familii postanowił stworzyć vinho verde zbliżone stylistyką do win białych, bez gazu, strukturalne, z wysoką kwasowością i zdolnością do dojrzewania w butelce. Efektem tego zamysłu są wina Sem Igual (pol. unikalny, niepowtarzalny), zrobione w 70% arinto i 30% azal, cechujące się wysoką kwasowością 7,2 g/L wobec i niewielką ilością cukru resztkowego 1,5g/L.
Vinho Verde Sem Igual 2017
Nos finezyjny, daleki od nadekspresji charakteryzującej typowe vinho verde, wręcz ascetyczny w swej istocie, mineralny, pachnący gruszką, jabłkiem i kwiatami. Usta kwasowe, słone, średnio zbudowane, z ładną teksturą i owocem, zakończone mineralną końcówką.
Vinho Verde Sem Igual 2016
Nos bijący mineralnym chłodem, pachnący cytrusami i morelą posypaną białymi płatkami kwiatów. Usta napięte, oparte o stalową strukturę, grejpfrutowo - limonkowe. Długa, wręcz głęboka końcówka.
Vinho Verde Sem Igual 2015
Nos lekko ewoluowany przez co mniej gotycki a bardziej złożony. Wyczuwalna nafta oraz dojrzałe owoce. Usta również owocowe, oparte o wciąż wyrazistej kwasowości.

Niestety ze względu na ograniczony czas nie udało mi się pomedytować nad pozostałymi winami: – Sem Igual Ramadas Metal 2017, Sem Igual Ramadas Wood 20017 oraz Sem Mal 2017, w którym fermentacja malolaktyczna zachodzi w butelce.



Świat jest mały. Po południu spotkała mnie bardzo niespodzianka. Okazało się, że cudowny hotel - Casa da Calçada - w którym byliśmy zakwaterowani wraz z okolicznymi winnicami należy do rodziny Mota. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych uczestniczyłem w zakładaniu w Opolu portugalskiej firmy Mota & Companha S.A (obecnie Mota-Engil), będąc jej pierwszym polskim pracownikiem. Choć od tamtej pory minęło wiele lat, firma przy różnych okazjach wciąż o mnie pamięta. Sam hotel jest wyjątkowy. Mieści się w historycznych murach dawnej rezydencji należącej ongiś do arystokratycznej rodziny portugalskiej. Dla miłośników wykwintnej kuchni dodam tylko, że w hotelu mieści się restauracja Largo do Paço wyróżniona jedną gwiazdką Michelin.

Kolacja z organizatorami Festiwalu UVVA Universo Vinho Verde Amarante miała artystyczno-kulinarny charakter. Serwowane wina nie tylko pasowały do podawanych dań, ale nawiązywały stylem do modernistycznego malarstwa Amadeo de Sousa-Cardoso, znanego artysty urodzonego w Amarante. Jego twórczość, która przypadła na przełom XIX i XX wieku, mieliśmy okazję zobaczyć na specjalnym ekranie wizyjnym.
W Portugalii miałem okazję gościć w wielu wspaniałych restauracjach, ale Largo do Paço jest miejscem magicznym, wręcz wzruszającym. Jako osoba lubiąca antyki czułem się wyjątkowo w szesnastowiecznych ścianach. Serwowane dania wydawały się być dziełami sztuki, a podane wina portretowały istotę subregionu Amarante. Myślę, że warto je wymienić:

AB Valley Wines – Avesso 2016
AJTS – Tinto Vinha do Menino 2018
Casa do Cello – Escolha
Flor do Tãmego – Grande Escolha 2017
Quinta da Calçada – Colheito Imperial Espumante
Quinta da Levada – Azal Origens 2018
Quinta da Palmerinha – Loureiro 2017
Quinta de Carabeços – Espumante Bruto
Quinta de Carabeços - Late Harvest
Vila Garcia – Grande Escolha 2018
Conde de Amarante Aguardente Vinica

Po części oficjalnej atmosfera stała się bardziej swobodna. Znajomość języka portugalskiego ułatwiła mi nawiązywanie ciekawych kontaktów i prowadzenie rozmów nie tylko z organizatorami, ale także znanymi w dziennikarzami i sommelierami. Wszyscy zgodnie podkreślili, że w subregionie Amarante, a także w całej apelacji
DOC Vinho Verde jesteśmy świadkami pełzającej rewolucji. Motorem zmian jest przede wszystkim młoda generacja enologów przypominających duchem Indianę Jonesa, interpretujących na nowo posiadane winnice, stawiając zdecydowanie na wina bardziej tożsamościowe. Największą niespodzianką były dla mnie musiaki – smukłe, mineralne niezwykle eleganckie. Wydaje mi się, że to może być szlagier niedalekiej przyszłości.




W drodze
Następnego dnia rano obserwowałem krajobraz winiarski zza szyby niewielkiego busa. W programie mieliśmy odwiedzić dwóch lokalnych producentów. I to lubię najbardziej podczas wyjazdów dziennikarskich. Uważam, że wino może być wprawnie interpretowane jedynie u źródła, w miejscu, w którym powstaje.
Skręciwszy z szosy na lokalną drogę dotarliśmy do niewielkiej posiadłości Casa de Cellos. Moją uwagę zwrócił kamienny dom, który, jak potem się okazało, został wzniesiony w 1891 roku. Wokół niego rozciągały się błyszczące w słońcu zielone winnice. W sumie jest ich 14 hektarów położonych nie tylko w najbliższym sąsiedztwie domu i winiarni. Spiritus movens rodzinnego przedsięwzięcia jest João Pedro Araújo, który skończywszy studia enologiczne w Bordeaux postanowił zerwać z rodzinną tradycją robienia win przeznaczonych do sprzedaży luzem. Postawił na vinho verde jakościowe, bez dodawania sztucznego CO2. W ciągu dwudziestu lat metodą prób i błędów wyselekcjonował na osiem odmian winorośli: avesso, arinto, loureiro, trajadura i malvasia fina. Do 2015 roku enologiem był Anselmo Mendes, a obecnie znany mi osobiście Paulo Ruão (Lavradores de Feitoria).
Wnętrze winiarni bardzo mi się podobało, bo było klimatyczne, oldschoolowe. Usiedliśmy przy długim stole i rozpoczęliśmy degustowanie win. Nie ma jak vinho verde o dziewiątej rano...
Quinta de San Joanne Terroir Mineral Branco 2017 (avesso loureiro)
Nos szepczący nutami limonki i gruszki z dodatkiem krzemienia. Usta świeże, stosunkowo ascetyczne, zakończone długą mineralną końcówką.
Quinta de San Joanne Alvarinho 2016
Nos również powściągliwy pachnący limonką, płatkami kwiatków i może marakują. Usta średnio zbudowane, strukturalne, z owocem pokrojonym ostrym nożem.
Quinta de San Joanne Superior 20018 (avarinho, malvasia fina)
Białe wino zrobione z zastosowaniem techniki bâttonage. W ataku lekko kandyzowane białe owoce. Usta dobrze zbudowane, nieznacznie tłuste, głęboko draśnięte szlachetną kwasowością.
Na koniec spróbowaliśmy Quinta de San Joanne Superior 2007, które zbudziło nasz podziw za prawą swojej złożoności – nuty naftowe, przysmażane jabłka i wciąż żywa kwasowość.
Wina do Casa de Cello nie są tanie nawet jak na Portugalię, nie mówiąc już o DOC Vinho Verde, ale absolutnie warte swojej ceny ze względu na swoją wyjątkową jakość i długowieczność.

Dosłownie kilka minut po degustacji ponownie sunęliśmy szosą, by na czas dojechać do kolejnego producenta, tym razem sporego gracza – Quinta da Lixa. Nazwa brzmiała mi znajomo, ale o tym później.
Aż trudno uwierzyć, że jeszcze nie tak dawno rodzina Meireles posiadała kilka niewielkich winnic rozsianych wokół miasteczka Lixa i sprzedawała vinho verde luzem. Zakupienie siedmiohektarowej posiadłości Quinta da Lixa nie tylko umożliwiło zwiększenie produkcji, ale przede wszystkim butelkowanie wina na miejscu pod własną marką. Z biegiem lat posiadłość sukcesywnie się powiększała i obecnie rozciąga się na 105 hektarach. Oprócz działalności winiarskiej prowadzi też gustowny hotelik z restauracją i salą degustacyjną.

Po oficjalnych powitaniach spodziewaliśmy się rutynowej przechadzki po winnicach, a tu spotkała nas nagle mega niespodzianka.
Weszliśmy do obszernego pomieszczenia, w którym zastaliśmy kilkanaście stołów roboczych. Każdy z nich był wyposażony w 4 menzurki oraz zestaw kieliszków. Zostaliśmy podzieleni na czteroosobowe grupy. Najpierw każdy z nas miał zrobić własne autorskie wino, a kolejne w swoim zespole. Te ostatnie miały być ocenione przez wszystkich podczas degustacji w ciemno. Mieliśmy do wyboru, o ile pamięć mnie nie myli, 5 win jednoodmianowych: avesso, arinto, loureiro, trajadura, które można było pobierać z niewielkich metalowych kadzi.
Co chwila wypełniałem kieliszki poszczególnymi winami w poszukiwaniu idealnego blendu. Mieszałem, wąchałem, smakowałem, chcąc stworzyć wino strukturalne, z wysoką kwasowością, przeznaczone do dłuższej ewolucji w butelce. W moim odczuciu osiągnąłem zamierzony cel tworząc Lote Científico 2018, będące kupażem: avesso 40%, arinto 40%, 20% alvarinho. Butelkę jako relikwię trzymam w domu. Zamierzam ją otworzyć przy wyjątkowej okazji.
Następnie zaczęliśmy pracować w czwórkach. Akurat los sprawił, że znalazłem się w doborowym towarzystwie razem z Luisem Cambrą, od niedawna Head Sommelierem we wspomnianej restauracji Largo do Paço oraz Luisem Costą, redaktorem najstarszego magazynu winiarskiego Revista de Vinhos. Czułem dumę jednogodzinnego winiarza, gdy mój autorski blend był punktem wyjścia do dalszych prób. Wreszcie Luis Cambra zasugerował, by nieco odwrócić proporcje: avesso 50%, arinto 30%, 20% alvarinho. Nasze wino okazało się najlepsze w degustacji w ciemno!

Po ogromnych emocjach udaliśmy się do hotelowej restauracji na obiad. Chyba wiecie jak Portugalczycy karmią? Po każdym takim wyjeździe zasuwam do pracy na rowerze z nadzieją, że choć trochę zrzucę kilogramów.
Bardzo przypadło mi do gustu świeżutkie Quinta da Lixa Alvarinho Pouco Comum 2018 pełne tropikalnych owoców, świeże na podniebieniu, zakończone długą końcówką. Moim zdaniem wino ma spory potencjał do dojrzewania w butelce. Ogromne wrażenie wywarła na mnie także inna biel - Quinta da Lixa Alvarinho Reserva 2015.
Wino nie mieści się w apelacji DOC Vinho Verde, występując jako Vinho Regional, gdyż w blendzie występują także owoce pochodzące z DOC Douro. Co ciekawe, wino fermentowało zarówno w beczkach z dębu francuskiego (60%) oraz amerykańskiego (40%), a ostatnie 6 miesięcy na osadzie. Tak zrobione alvarinho pokazało niezwykłą złożoność i przenikliwą kwasowość, idealnie pasując do serwowanych dań.
Od niedawna wraca do łask vinhão, enfant terrible wśród portugalskich odmian winorośli. Wina zrobione z tego szczepu są niemal tak czarne jak węgiel ze Śląska, kwasowe niczym herbata z grejpfrutem i taniczne jak papier ścierny. Przez dekady vinhão piło się lokalnie w DOC Vinho Verde, często w glinianych miseczkach, zagryzając tłustą kiełbasą. Młodzi enolodzy od całkiem niedawna potrafią go okiełznać zachowując jednocześnie jego rustykalny charakter. Niezwykle świeże acz charakterne okazało się Quinta da Lixa Vinhão Escolha 2018 podane do wołowiny.

Podczas pobytu w posiadłości Quinta da Lixa miałem wrażenie, że gdzieś w Warszawie słyszałem o tej posiadłości. Ba, nawet piłem wina. Rozmowa z enologiem Carlosem Teixeirą wszystko wyjaśniła. Okazało się, że naszym wspólnym znajomym jest pan Mirosław Marczewski, właściciel sklepów specjalistycznych La Vinoteque, który od kilku lat importuje wina od Quinta da Lixa.




Epilog
Ku niezadowoleniu części dziennikarzy udało mi się nieco przedłużyć pobyt w Amarante. Parę osób było już zmęczonych ciągłym degustowaniem… i chciało wcześniej wrócić do Porto, by jeszcze zahaczyć o plażę. Mnie zależało bardzo, by jeszcze wpaść na wspomniany festiwal, gdyż znakomicie zorientowani dziennikarze portugalscy zarekomendowali mi kilku ciekawych producentów. Biegałem z kieliszkiem dosłownie jak kot z pęcherzem po klasztornym dziedzińcu próbując ostatnich win. Chciałem przede wszystkim ponownie spróbować niefiltrowane
DOC Vinho Verde AJTS – Tinto Vinha do Menino 2018 (100% vinhão), które mnie rzuciło na kolana charakterną ogładą. Ku mojej rozpaczy wszystkie butelki zostały opróżnione. Do kieliszka nalano mi końcówkę z ostatniej butelki. Marzyłem, by jedną zakupić do domu... Nadzieja umiera ostatnia. Okazało się, że jeszcze jedna flaszka mogła zostać w restauracji po wczorajszej kolacji. Właściciel Antonio Manuel i wspomniany enolog Luis Cambra wzięli nogi za pas i pobiegli sprintem do hotelu po butelkę, tym bardziej, że autokar już na mnie czekał. W międzyczasie spróbowałem ponownie bardzo wysokiej jakości win od Calçada, którego tarasowe winnice malowniczo rozciągają się nad hotelem. Kieliszkiem Colheita Imperial Bruto zakończyłem mój pobyt w Amarante.

Last but not least. Jestem przekonany, że za 10 lat DOC Vinho Verde będzie nową ziemią obiecaną dla ambitnych win białych oraz musujących. Warto uważnie przyglądać się temu regionowi, bo kryje w sobie prawdziwe winiarskie perełki.

Saúde!

Do Portugalii wyjechałem za zaproszenie Visit Porto and Nort
Wielkie podziękowania dla naszych przewodników: Liliana & Pedro z Inside Experiences







piątek, 20 września 2019

DOC Vinho Verde – pełzająca rewolucja, cz. I

Gdy pod koniec 1989 roku aktorka Joanna Szczepkowska obwieszczała w Dzienniku Telewizyjnym, że w Polsce skończył się komunizm, w Portugalii tymczasem powstawał ruch „Verdes de Quinta”, który stał się zaczynem, jak się później okazało, pełzającej rewolucji w apelacji DOC Vinho Verde, słynącej z popularnych także nad Wisłą bezpretensjonalnych win o tej samej nazwie.

Romantyczny zryw zapoczątkowany przez niespełna 20 producentów, często mających za sobą długą tradycję, zakończył się porażką. Bohaterowie postanowili rzucić rękawicę depozytariuszom lokalnej tradycji winiarskiej, zrywając z dotychczasowym zwyczajem produkcji przyjemnych, jednosezonowych win utrzymanych w stylu gaz & cukier. Swoich adwersarzy zaskoczyli absolutnie nową interpretacją vinho verde, nadającą mu bardziej wytrawny i strukturalny charakter. Okazało się jednak, że ani rynek, ani konsumenci w kraju czy też zagranicą nie byli przygotowani na tak radykalną zmianę paradygmatu. W każdym bądź razie, ich pucz nie poszedł zupełnie na daremne, gdyż udało im się przynajmniej zasiać ziarno, które obecnie zbiera dobre plony.
Od tamtego czasu minęło wiele lat i bardzo dużo się zmieniło w apelacji Vinho Verde, przede wszystkim w kwestii uprawy winorośli i produkcji wina. Współczesne techniki winiarskie, nowa generacja młodych, ambitnych i czaderskich enologów sprowokowały niezły ferment w regionie, co zawczasu spostrzegły władze apelacji Comissão de Viticultura da Região dos Vinhos Verdes (CVRV). Responsem na zmieniającą się rzeczywistość było wdrożenie działań marketingowych promujących wina bardziej ambitne, strukturalne i długowieczne często w smart casualowej ramie. W opinii pomysłodawców nowe przedsięwzięcie nie jest zwrócone przeciwko tradycji, a jest jej uzupełnieniem. Liczby bowiem mówią same za siebie. Łatwe i przyjemne vinho verde z kropelką słodyczy sprzedaje się znakomicie. Wartość eksportu wyniosła w ubiegłym roku aż 64 miliony euro, w tym 13 milinów euro w USA i 11 milionów euro w Niemczech. Udział w rynku portugalskim wynosi 17%, co plasuje region na drugim miejscu tuż po Alentejo.
Idzie nowe
Podczas letnich upałów częściej sięgam raczej po zadziorną cavę i dzban wody niż po zielone wino, w którym często uwiera mnie jednak
lekka słodycz w końcówce. Dopiero niespełna trzy lata temu miałem do czynienia – z poważnym, choć brzmi to jeszcze jak oksymoron - vinho verde. Wino cechowało się złożonością i rześkością opartą na naturalnych, drobnych bąbelkach, ale przede wszystkim posiadało strukturę opartą na kwasowości umożliwiającą mu dłuższe leżakowanie w butelce. Byłem w istocie zdziwiony tym, że Quinta de Coucão Grande Escolha 2016 wciąż mnie emocjonowała w następnym roku. W międzyczasie próbowałem też w Portugalii ambitnych pozycji od Vale dos Ares (importer Wine & People), przy czym alvarinho z subregionu Monção e Melgaço trudno jest obecnie wrzucić do jednego worka z pozostałymi butelkami pochodzącymi z DOC Vinho Verde.
UVVA – Universo Vinho Verde Amarante
Amarante to piękne i zabytkowe portugalskie miasto. To także nazwa jednego z kilku subregionów DOC Vinho Verde. Wyróżniającą go cechą, niebagatelną zarazem z punktu widzenia uprawy winorośli, jest szeroka amplituda temperatur. Pofałdowany krajobraz osadzony na granitowym podłożu umożliwia także kombinację różnych eskpozycji. Lokalni winiarze zwracają uwagę na liczne rzeczki i strumienie, mające wpływ na charakter win. Subregion Amarante to także ziemia obiecana dla dwóch odmian winorośli – avesso i azal - czujących się bardziej komfortowo z dala od atlantyckich bryzy. Pierwsza z nich jest bardziej umiarkowana w ekspresji, ale nadaje winom niezbędną równowagę. Druga natomiast, posiada stalową kwasowość i rześkie aromaty cytrusowe. Połączone w blendzie obydwa szczepy otwierają drogę do dłuższego leżakowania butelce.
U progu tegorocznego lata uczestniczyłem w IV festiwalu win UVVA – Universo Vinho Verde Amarante, odbywającego się w murach XVI-wiecznego klasztoru São Gonçalo. Atmosfera szczególnie wieczorem była niepowtarzalna. Bogaty program obejmował swobodne degustacje, rozmowy z lokalnymi producentami, spektakle gastronomiczne i artystyczne. Miałem okazję rozmawiać z fantastycznymi młodymi winemakerami i sommelierami, a w posiadłości Quinta da Lixa zrobiłem pierwsze moje autorskie wino oraz współtworzyłem inne, które zajęło pierwsze miejsce w degustacji w ciemno. Tym wszystkim podzielę się z Wami, drodzy miłośnicy wina, w kolejnym odcinku. Już teraz zapraszam.

czwartek, 12 września 2019

DOURO, w drodze do winiarskiej ekstraklasy, cz. III

W ciągu niespełna trzech dekad czerwone wina z Douro zrobiły zawrotną karierę w Portugalii, choć początkowo łatwo nie było. Obecnie z powodzeniem zdobywają kolejne rynki. Ich siłą jest różnorodność i wysoka jakość, a sława win porto jest dla nich tylko dodatkowym atutem.

W przedwakacyjnym odcinku podsumowałem białe wina z rocznika 2018, które próbowałem podczas kapitalnej degustacji Primeira Prova. Natomiast w dzisiejszej odsłonie skoncentruję się na czerwieni z 2017 roku. Cykl sprawozdań zakończę winami porto Vintage z tego samego rocznika
Co mówią statystyki?
2017 rok ze względu na swoje ekscesy pogodowe sprawiał, że Portugalczycy rozmawiali przede wszystkim o zmianach klimatycznych, tym bardziej, że kilka rekordów wysokości temperatury zostało rzeczywiście pobitych. Niemniej jednak przyglądając się uważnie statystykom prowadzonym przez Institudo Português do Mar e da Atmosfera, będącym odpowiednikiem naszego Instytutu Meteorologii i Gospodarki Morskiej, można wyciągnąć wniosek, że 6 spośród 10 najgorętszych okresów letnich od 1931 roku przypadło już w nowym milenium. Wynika z tego, że wysokie temperatury nie były jakimś zadziwiającym fenomenem. Natomiast sprawa wygląda nieco inaczej z punktu widzenia winiarzy. Zdaniem Antontónio Magalhães z Fladgate Partnerhip (porto Taylor’s, Croft, Fonseca, Krohn) ten dysonans poznawczy wynika z tego, że „Nasza generacja była świadkiem najbardziej przedwczesnego winobrania, ale dolina Douro niejedno już widziała”.
Patrząc na zbiory w Douro w 2017 roku z perspektywy czasu, pierwszą jaskółką przyśpieszonego winobrania była niewątpliwie wiosna. Zima co prawda pod względem temperatur nie odbiegała od normy, natomiast już w kwietniu słupki rtęci zaczęły gwałtownie wzrastać. Odnotowano także absolutny brak opadów oraz silne wiatry. Ja też to pamiętam, gdyż akurat kręciłem się po Baixo Corgo. Przypominam sobie, że winiarze, z którymi rozmawiałem czuli, że coś jest nie tak z aurą.
Według wspomnianych zestawień pogodowych aż 18 okresów wiosennych począwszy od 1931 roku było bardziej suchych niż w 2017 roku, w tym mityczne roczniki 1945, 1955 oraz 1977, ale zaledwie w dwóch, 1997 i 2011, (również znakomite roczniki) – temperatura była wyższa.
Letnie turbodoładowanie
Kolejna fala upałów nadeszła w czerwcu i ciągnęła się przez lipiec. W Douro owoce gron zmieniły barwę na ciemną już na początku lipca. Podobnie było w innych regionach. Wtedy wielu winemakerów w całej Portugalii zdawało sobie sprawę, że cykl wegetacyjny przyśpieszył o 2 lub 3 tygodnie w stosunku do 2016 roku.
Z plaży na kamienne tarasy
W sierpniu słupki rtęci przekroczyły 40 stopni C. Bardziej przezorni winiarze niemal codziennie sprawdzali zawartość cukru w gronach i zawczasu przygotowali winiarnie do winobrania. Jednak wielu producentów lub winogrodników musiało w popłochu teleportować się z plaż w Algarve na piekielne tarasy w Douro.
Gdy w trzecim tygodniu września 2017 odwiedziłem ponownie region dawno było już po winobraniu. Gdzieniegdzie rozpakowywano dopiero kadzie ze stali nierdzewnej zamówione na wrześniowe zbiory. Winiarze wykazywali umiarkowany optymizm. Podkreślali, że moszcz zawierający wyższy poziom alkoholu przeznaczyli na wina porto. Natomiast w przypadku win spokojnych, ciągnęli dalej, dużo zależało od pracy w winiarni i wyeksponowaniu win w blendach z wyższych partii doliny lub z północną ekspozycją
Tożsamość ponad wszystko
W moim przekonaniu wina czerwone powstające obecnie w Douro niemal ocierają się o doskonałość. Ich znakiem rozpoznawczym jest różnorodność stylistyczna będąca odzwierciedleniem wielości siedlisk oraz mikroklimatów. Winemakerzy, w szczególności Ci młodsi, z zapałem penetrują odziedziczone po antenatach niewielkie winnice z aptekarską dokładnością w poszukiwaniu niuansów i ekspresji w swoich winach. Nie bez znaczenia pozostaje bogactwo autochtonicznych szczepów, często rosnących od dziesięcioleci w tak zwanych field blendach. Już jakiś czas temu zaobserwowałem, że wina są coraz bardziej świeże i eleganckie, z precyzyjnie zastosowaną beczką i w miarę możliwości utemperowaną zawartością alkoholu. W 2016 roku pisałem wręcz o burgundyzacji Douro. Słowem kluczem staje się pojęcie vinho direfenciado – wino różniące się od innych. To nowa, moim zdaniem, opowieść o winach nie tylko z Douro, ale o portugalskich w ogóle. Także duzi producenci wypuszczają na rynek niewielkie serie win bardziej tożsamościowych niż przemysłowo-konkursowych.
Nie bez znaczenia na zmianę oblicza win czerwonych w Douro mają inwestycje poczynione przez osoby lub firmy z Francji, Brazylii, Anglii oraz Angoli.
Present Perfect
Dla czytelników zaczynających się dopiero interesować się Douro chciałbym wyjaśnić na początku, iż tak naprawdę wina jakościowe z tego regionu produkowane są od niespełna 30 lat. Od niemal trzech stuleci znakiem rozpoznawczym był i wciąż jest porto - najsławniejsze na świecie wina wzmacniane.
Wcześniej powstawały tam wina czerwone, ale o niskiej jakości z przeznaczeniem, powiedzmy szczerze, na powiatowy rynek, nazywane wtedy vinhos de consumo lub vinhos de pasto (wina pastwiskowe). Tymczasem miejscowe elity sprowadzały dla siebie beczki z sąsiedniego regionu Dão. Co prawda w 1952 roku na rynku pojawiło się wino Barca Velha, będące obecnie ikoną Douro, ale to jest wyjątek od reguły. W późniejszym okresie lukę na rynku zapełniały konkurujące ze sobą dwie firmy: Real Companhia Velha i Real Vinicola, które stworzyły takie etykiety jak Grandjó, Grantom, Granléve, Marquis de Soveral i Eval. W latach osiemdziesiątych rozbłysła gwiazda dwóch innowacyjnych projektów Quinta da Pacheca i Quinta do Côtto. Obrazując hipotetyczną sytuację zorganizowania kolacji z dobrymi czerwonymi winami z Douro na przełomie lat 80 i 90 ubiegłego stulecia, wybór mielibyśmy doprawdy niewielki, nie mówiąc już o winach białych.
Ekspansja win jakościowych DOC Douro rozpoczęła się na dobrą sprawę u progu lat 90 i trwa nadal. Obecnie robione są w tym regionie nie tylko wina białe i czerwone, ale niezwykle charakterny róż, czy nawet Colheita Tardia (późny zbiór). Pionierami wtedy byli Ramos Pinto oraz Niepoort. Do nich dołączały inne domy winiarskie, przeznaczając czerwone grona, które już nie mogli wykorzystać ze względów administracyjnych (tak zwane benificio) do produkcji porto.
Aktualnie, jedynie wspomniana Flatgate Partnership wciąż wytwarza wyłącznie to najsławniejsze na świecie wino wzmacniane. Natomiast w przypadku wielu dourowskich producentów, w tym wspomnianego Niepoorta, obrót winami spokojnymi jest większy niż butelkami porto.
Zapewne zdajecie sobie sprawę, że nie wystarczy robić dobrych win, o których nikt nie wie. Wielu znanych producentów skorzystało skwapliwie w tych pionierskich czasach ze sławy swoich win porto, co bardzo ułatwiło start. Nie bez znaczenia była mistrzowska kampania marketingowa związana z powstaniem projektu Douro Boys. W ciągu niemal trzech dekad Douro stało się must see nie tylko dla dziennikarzy winiarskich, ale także miłośników wina z całego świata, tym bardziej, że 38 tysięcy hektarów winnic umocowanych jest na zboczach doliny mających 30% nachylenia.
Ważnym też czynnikiem wpływającym na styl win w Douro są różnice temperatur. Miedzy Baixo Corgo i Douro Superior, (dwa skrajnie położone subregiony) różnica wynosi aż 2 stopnie C. Trzeba dodać także, że co 300 metrów pnąc w górę temperatura obniża się o 1,5 stopnia C.
Douro jest ziemią obiecaną dla win kupażowanych. Przez stulecia cztery główne szczepy: touriga franca, tinta roriz (tempranillo), tinta barroca i tinta amarela stanowiły trzon blendów przeznaczonych do produkcji win porto. Do tego unikalnego kwartetu dołączyła w latach 90 touriga nacional, z której robi się ostatnimi czasy niezwykle eleganckie, głębokie i mineralne wina jednoodmianowe.
Co ciekawe, więksi producenci wydają spore kwoty na odratowanie mniej znanych odmian winorośli, które w wyniku prowadzonej wcześniej rekutltywacji winnic niemal wyginęły. Może za kilka lat będziemy pili wina zrobione z egzotycznych szczepów takich jak: tinta francisca, touriga brasileira, rufete, donzelinho tinto, malvasia preta, cornifesto, casculho, tinta da barca czy wreszcie tinta carvalha.
Dla mniejszych producentów droga do sukcesu w ramach apelacji kontrolowanego pochodzenia DOC Douro nie była łatwa. Przez stulecia dostarczali oni jedynie grona dużym domom winiarskim z przeznaczeniem na wina porto. Otwarciem zupełnie nowej epoki stało się wejście Portugalii do ówczesnej Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG) w 1986 roku. Dzięki zmianom w prawie mogli sami produkować wina. Całkiem niedawno przeczytałem wywiad z Domingo Alves de Sousa i jego synem Tiago o trudnych początkach rodzinnej firmy Alves de Sousa. Na przełomie lat 80 i 90 nie było nie było miejsca na portugalskim rynku dla win jakościowych pochodzących z Douro. Będąc małym chłopcem Tiago niejednokrotnie widział tatę powracającego do domu ze zmartwioną miną, gdy wciąż nie udawało mu się sprzedać butelek Quinta da Gaivosa. Nikt nie chciał zamawiać dourowskiej czerwieni, gdyż w restauracjach dobrze hulały butelki z Alentejo. Przełom przyszedł w 1992 rok, gdy sławny krytyk winiarskich Oz Clark umieścił wino czerwone Quinta da Gaivosa na liście 30 „best buys”
Czerwone Douro 2017
Przystępowałem do degustacji win czerwonych już w niedoczasie, a miałem do spróbowania około 80 etykiet. Zdążyłem tylko kilkanaście. W mojej bardzo ostrożnej opinii wina w dużej mierze portretują gorący rocznik. Mimo starań winemakerów wina są bardziej skoncentrowane, taniczne i mniej kwasowe niż w finezyjnym 2016 roku. Zatem nie należy po nie sięgać za młodu. Radzę je kupić i na kilka lat o nich zapomnieć. Wiem, że dla wielu miłośników wina brzmi to abstrakcyjnie albo snobistycznie, ale taka jest prawda. Dopiero nie tak dawno otworzyłem Douro Lavradores de Feitoria Tres Bagos Grande Escolha 2008 roku, mając do czynienia z niebywałą subtelnością i finezją osadzoną na łupkach.
Alves de Sousa
Sędziwy Domingos Alves de Sousa i jego syn Tiago doskonale się uzupełniają tworząc konserwatywno-nowatorski tandem pod względem prowadzenia winnic i produkcji win. Co ciekawe, wracają do techniki field blendu przy zakładaniu nowych winnic, ponieważ właśnie ta antyczna forma prowadzenia latorośli daje ich zdaniem najlepsze efekty. Ponadto, wypuszczają na rynek tylko i wyłącznie wina czerwone, które przeczekały kilka lat w butelkach, uważając, skąd inąd bardzo słusznie, że Douro jest ziemią obiecaną dla win długowiecznych.
Vale da Raposa Touriga Nacional Tinto 2017 (100% touriga nacional, 14,5%)
Ciemny rubinowy kolor, typowe dla tourigi nacional nuty fiołków, posypane lekko ziołami w owocowo-eukaliptusowym anturażu, głównie śliwki. Usta pełne, złożone, ale jeszcze dobrze nieustatkowane, z wyczuwalnym alkoholem. Intuicja podpowiada mi, że sporo wody upłynie w rzece Douro zanim Domingos i Tiagio wypuszczą tę etykietę na rynek (25,00 euro)
Quinta da Oliveirinha
Quinta da Oliveirinha ongiś należała do wice hrabiego Sebastião José de Carvalho mającego ogromne zasługi w walce z filokserą w Douro pod koniec XIX. W 2007 roku Domingos Alves de Sousa kupił tę leżącą w Cima Corgo posiadłość (12 hektarów) od swojej siostry i kuzynki.
Vinha Franca Tinto 2017 (85% touriga franca, 10%touriga nacional, 5% sousão)
Bardzo ciemny rubinowy kolor, w ataku dojrzałe czerwone owoce, mięta, czystek. Usta dobrze, zbudowane, całkiem eleganckie, jak na tak młode wino, wyczuwalne taniny oraz długa końcówka. Schować i czekać parę lat (80 euro)
Abandonado Tinto 2017 (field blend, 14,5%)
Absolutny obiekt pożądania dla winopijców z całego świata. Ponad 80 letnie krzewy. Absolutnie za młode wino na wzniosłe ochy i achy. Lawa, skała, dojrzałe ciemne owoce, usta pełne, bogate, wyraźnie kwasowe i taniczne. Czy od niemowlaka można oczekiwać finezji? Czekamy (85 euro)
Duorum Vinhos SA
João Portugal Ramos to jeden z nestorów współczesnego winiarstwa portugalskiego. Zaczął robić wina w Alentejo trzy dekady temu (Marquês de Borba). Od 2007 roku jest także obecny w Douro, a od paru lat w DOC Vinho Verde
Duorum Reserva Old Vines Tinto (14,5%)
Rubinowy kolor. Nos gęsty, owocowy, typowy dla Douro: jeżyny, czarna porzeczka, fiołki, wyczuwalna beczka. Usta mocno zbudowane, strukturalne opierające się na solidnych taninach. Długi posmak. Wino niemal gotowe do picia dla miłośników win krzepkich. Radzę jednak uzbroić się w cierpliwość (29,99 euro)
Lavradores de Feitoria
Lavradores de Feitoria Tinto 2017 (touriga nacional, touriga franca, tinta roriz, tinta barroca, 13%)
O tym producencie, a raczej osobliwej kooperatywie, wiele pisałem na moim blogu. Dlatego też sięgnąłem tym razem po wino podstawowe, niedojrzewające w beczce. Znalazłem w nim moc świeżości i przyjemności będące efektem świetnie skrojonego owocu (wiśnie, trochę śliwek) i dobrej kwasowości. (4,30 euro)
Niepoort
Charme 2017 (Field blend, 13,5%)
Mimo saharyjskiego rocznika Dirkowi Niepoortowi udało się zrobić wino ciche, zwiewne i pięknie zrównoważone. Najwyższej próby aromaty czereśni i wiśni podkręcone delikatną beczką. Usta eleganckie, aksamitne, zakończone świeżym posmakiem (58 euro).
Poças
Poças to szanowana portugalska firma pozostająca w tej samej familii od 1918 roku. Słynie ze znakomitych win porto. W 1990 roku zadebiutowała winem czerwonym Coroa d'Ouro Tinto odnosząc ogromny sukces.
Vale de Cavalos Tinto 2017 (touriga franca, tinta barrosa, tinta roriz, touriga nacional, 13,5%)
Rubinowy kolor. Nos owocowy borówkowo-malinowy draśnięty lekko odłamkiem beczki. Usta pełne, owocowe całkiem świeże (8 euro)
Prats & Symington
Post Scriptum 2017 (touriga franca 51% and touriga nacional 49%, .14%)
Strategiczny alians między Douro, a Bordeaux w najlepszym wydaniu. Nos skoncentrowany, wyrazisty, z dominującymi aromatami śliwek i fiołków posypanych ziołami podkreślonymi beczką. Usta pełne, nie do końca jeszcze ułożone, zadziorne taniny Ja bym jeszcze rok poczekał z odkorkowaniem (15 euro).
Quinta da Rosa Vinhos S.A
La Rosa Reserve Tinto 2017 (touriga nacional i field blend)
Mimo gorącego rocznika wino pozostaje świeże. Garść czerwonych owoców posypanych ziołami i podciągniętych beczką. Usta mocno zbudowane, dość taniczne, zakończone długim posmakiem (24 euro)
Quinta de S. José
Quinta de S. José Reserva 2017 (touriga nacional i field blend)
W ataku czerwone owoce, w tym maliny i truskawki. Dobrze zaaranżowana beczka. Usta treściwe, taniczne i owocowe i całkiem nieźle zbalansowane.
Quinta do Crasto
Crasto Tinto 2017 (touriga nacional, tinta roriz, touriga franca, tinta barroca, 13,5%)
Wino ludyczne: rozchełstany owoc i zioła. Usta pełne i mięsiste, proszące o kawał ociekającej krwią wołowiny (9,90 euro)
Quinta do Noval
Quinta do Noval Syrah 2017 Tinto (14%)
Nos zaskakująco cichy i subtelny. W ustach taniczny aparat ortodontyczny wypełniony owocem. Szkoda, że przy tym winie nie mogłem dłużej się zatrzymać. (30,50 euro)
Quinta Vale D. Maria
Do tych win mam wielki sentyment, ponieważ od nich właśnie zacząłem przygodę z kolekcjonowaniem win. Niebawem wraz z kolegą zrobimy degustację pionową „Marysiek”, zaczynając do 2005 roku.
Quinta Vale D. Maria 2017
W nosie dojrzałe czerwone owoce, przede wszystkim maliny, akcenty mineralne oraz wyczuwalna beczka. Usta strukturalne, wiśniowo-śliwkowe, gęste, zakończone długim posmakiem (50 euro)
Wina czerwone z Douro piję niemal wyłącznie na miejscu podczas degustacji lub komentowanych kolacji. Ale to jest część roboty dziennikarskiej. Natomiast jeśli chodzi o smak, przyjemność i emocje najwyższej próby, tylko nieco starsze butelki mogą mi to zapewnić. „Epickość” – używając terminologii mojego 7 letniego synka – przychodzi tym winom z czasem. Mam na myśli butelki minimum 5 lat +.

Będę szukać okazji, by nabyć w dobrych cenach choć kilka win z 2017 roku od ulubionych producentów. Tytanowe taniny oraz świetnie skrojony owoc rokują bardzo dobrze na przyszłość. Na koniec dodam tylko, że ten sam rocznik zadeklarowano jako Vintage dla win porto, ale o tym już w następnym odcinku.

PS.
A teraz mały coming out. Chciałbym się Wam zwierzyć, że od dłuższego czasu sięgam po wina czerwone bardzo sporadycznie. Zmieniły mi się upodobania kulinarne i ograniczyłem do minimum konsumpcję mięsa ze względów zdrowotnych i ekologicznych. Ponadto im więcej lat mi przybywa, tym bardziej poszukuję bieli niż czerwieni. Nie mówiąc już o porto z oznaczeniem wieku... Takie życie i tyle...