sobota, 25 lipca 2020

Perełki PT z lamusa?

Tak rzadkich win może pozazdrościć niejeden sklep specjalistyczny w Portugalii.

Z Manuelem Maioralem, właścicielem firmy importerskiej Atlantika, znamy się od lat. Oprócz wzajemnej sympatii łączą nas, rzecz jasna, wina portugalskie. Na początku lat dwutysięcznych Manuel był dla mnie tak jak dla wielu winopijców w Polsce pierwszym nauczycielem i przewodnikiem po świecie luzytańskich win. Po kilku latach intensywnej pracy na polskim rynku winiarskim jego wysiłek został dostrzeżony i doceniony przez Magazyn Wino, którego redakcja wyróżniła go nagrodą Gran Prix w kategorii „Importer Roku 2006”.

W tamtych pionierskich dla kultury wina w Polsce czasach Manuel Maioral nie tylko sprowadzał do Polski wina cechujące się dobrą relacją ceny do jakości, ale także częstował nas butelkami od znanych producentów takich jak Niepoort czy Luis Pato. Uważnie śledził też nowopowstające projekty winiarskie. Przykładowo Herdade de Malhadinha Nova, Lavradores de Feitoria i Poeira to dziś niemal klasyka, ale wtedy były to wschodzące gwiazdy.

Od tamtego okresu wiele się zmieniło. Krajowy rynek win przeszedł głębokie przeobrażenia. Do głosu doszli silni gracze, w tym portugalska Biedronka, która „przejęła” kilka etykiet z portfolio Manuela Maiorala. Choć czasy świetności z poprzedniej dekady minęły, to Atlantika jest nadal jest mocnym zawodnikiem na rynku potrafiącym wciąż zaskakiwać świetnymi winami, często od nowofalowych producentów.

Tyle tytułem wstępu…
Gdzieś w połowie tej okropnej pandemii, od której izolowałem się z rodziną na działce w Kopkach, postanowiłem wpaść Atlantiki po biodynamiczne wina od Vasco Crofta. Myślałem, że ze względu na obowiązujące obostrzenia szybko załatwimy formalności i pożegnamy się stukając się łokciami. Stało się inaczej. Wina nie były gotowe do odbioru. Udaliśmy się po nie do mrocznych pomieszczeń magazynowych, które pamiętałem jeszcze z czasów, gdy ledwie odróżniałem tourigę nacional od tinty roriz. Chodząc nieco po omacku pomiędzy paletami i kartonami z wybitnymi porto od Niepoorta dostrzegłem na stoliku pojedynczą, nieco zakurzoną butelkę Douro Quinta das Pias nº17 Tinto 2003 od Lavradores de Feitoria. Wkrótce okazało się, że znalazłem ciekawy trop. Kilkanaście minut później dumnie dzierżyłem w dłoniach pochodzące od tego samego producenta Douro Três Bagos Grandes Escolhas Tinto 2003 oraz nieznane mi wino Douro Quinta do Mosteiro Reserva Tinto 2000.

Byłem bardzo podekscytowany znalezionymi artefaktami, co nieco zaskoczyło Manuela Maiorala, który nie do końca był przekonany, czy nieco zapomniane przez niego wina wciąż są pijalne. Na czym polegała wyjątkowość mojego odkrycia? W pierwszym przypadku miałem do czynienie z dobrze mi znanym producentem, który na początku lat dwutysięcznych dopiero co rozpoczynał swoją działalność. O Lavradores de Feitoria pisałem szeroko na łamach mojego bloga w ubiegłych latach. W 2018 roku udało mi się spotkać osobiście z enologiem Paulo Ruão, z którym w swoim czasie sporo korespondowałem. Ponadto, od dekady obserwuję jak ewoluują w butelkach Douro Três Bagos Grandes Escolhas Tinto 2008. Dlatego też możliwość zdegustowania rocznika 2003 było dla mnie nie lada wydarzeniem. Wreszcie Quinta de Mosteiro, posiadłość w Douro, której ślady możemy w starych rejestrach pochodzących z XVI wieku. W 1983 roku quinta została nabyta przez Manuela Coutinho, osobę zasłużoną dla regionu, niestety przedwcześnie zmarłą. Jego synowie nie tylko przejęli stery nad posiadłością, ale co roku wręczają nagrodę imienia ich ojca za prace badawcze w zakresie enologii.

Nie będę się przesadnie rozpisywać o cechach organoleptycznych poszczególnych win. Wszystkie trzy mają moim zdaniem minimum 17 punktów w skali do 20. Douro Três Bagos Grande Escolha 2003 jest winem eleganckim i najbardziej strukturalnym spośród trójki, wymagającym zdecydowanie dekantacji. W moim odczuciu ma wiele lat jeszcze przed sobą. Douro Quinta das Pias nº 17 Tinto 2003 zaskoczyło mnie soczystością. Co ciekawe, nadawało się do picia niemalże tuż pod otwarciu butelki. Wreszcie Douro Quinta do Mosteiro Reserva Tinto 2000 wciąż zachowuje żywotność, emanując przy tym pięknymi nutami tytoniu oraz przypraw.

Muszę przyznać, że dawno nie piłem tak starych i tak świetnie zachowanych win czerwonych z Douro. Przypomnę tylko, że region ten słynący od 300 lat z porto rozpoczął przygodę z winami spokojnymi tak naprawdę dopiero 30 lat temu. Przez ponad dekadę winiarze wytwarzali czerwień na modłę tych szlachetnych win wzmacnianych. Stąd też między innymi ich długowieczność. Nie wykluczam, że znakomitą kondycję zawdzięczają między innymi znakomitym rocznikom. Wszak 2000 i 2003 to zadeklarowane roczniki porto Vintage.
Saúde!


czwartek, 7 maja 2020

Vasco – biodynamik z Portugalii

Portugalia, gdzie prym wiedzie winiarstwo zrównoważone, nie jest jeszcze ziemią obiecaną dla win naturalnych i biodynamicznych. W ostatnim czasie powstało sporo projektów w szczególności w okolicach modnej Lizbony. Natomiast Vasco Croft jest absolutnym pionierem działającym od 2003 roku.

O Vasco Crofcie i jego winiarskim projekcie Aphros Wine dowiedziałem się kilka lat temu całkiem przypadkiem, przeglądając prasę portugalską. Artykuł żywo mnie zaintrygował, choć wtedy o winach biodynamicznych wiedziałem tyle, co o fizyce kwantowej czyli prawie nic. Ledwo co kojarzyłem postać Rudolfa Steinera, i tyle. Niemniej jednak kończąc lekturę tekstu pomyślałem sobie, że Vasco Croft, Portugalczyk urodzony w Lizbonie, musi być bardzo ciekawą i nietuzinkową postacią, wręcz uczonym w piśmie, robiącym nadzwyczajnie uduchowione wina.
Od tamtej pory spróbowałem sporo luzytańskich win, ale tak na dobrą sprawę dopiero pod koniec ubiegłego roku zacząłem ostrożnie interesować się etykietami ekologicznymi, naturalnymi czy biodynamicznymi - tak przy okazji - uczestnicząc w winiarskich wydarzeniach w Portugalii. Miłośnicy tych win, których jest coraz więcej, zapewne zaczną się wyzłośliwiać dlaczego tak późno? Sam się nad tym zastanawiałem. Myślałem, że przejście z produktów od „lokalnego rolnika” do win „bez makijażu” będzie w moim przypadku naturalnym krokiem. Jest inaczej. Wina te wzbudzają we mnie tyleż sympatię, co pewną czujność. Szczerze mówiąc skłaniam się raczej do winiarstwa zrównoważonego, a absolutnym punktem odniesienia dla mnie jest emisja CO2 do atmosfery przy uprawie winorośli i produkcji win. Mam poczucie pewnego dyskomfortu, gdy sięgam po butelkę z winnicy prowadzonej organicznie, na którą co chwila musi wjeżdżać smrodzący spalinami traktor. Naturalne środki ochrony krzewów winorośli pociągają zazwyczaj za sobą więcej pracy w winnicy, w tym częstokroć tej zmechanizowanej. Dystansuję się też od bezwstydnych pozerów, którzy wymyśliwszy fantazyjne etykiety robią niepijalne wina, podkreślając przy tym, że są arcymikroproducentami, co jest dodatkowym atutem. W moim odczuciu to nie do końca prawda. Wszakże bywa tak, że rozmiar nie odgrywa roli. Myślę, że prawdziwą sztuką jest zrobienie dobrego i powtarzalnego w kolejnych rocznikach wina z winogron pochodzących z różnych winnic i siedlisk. Dlatego też z ogromnym szacunkiem darzę wybitnych enologów pracujących dla portugalskich kooperatyw winiarskich w Douro. Ogarnąć winogrona od setek małych winogrodników pochodzące przy tym z przeróżnych siedlisk i mikroklimatów jest prawdziwym wyzwaniem.
W Portugalii winiarstwo zrównoważone zdecydowanie dominuje ze względu na bardzo poważne zmiany pogodowe związane z kryzysem klimatycznym. Dodam tylko, że w krótkich odstępach czasu w Porto odbyły się dwa winiarskie szczyty klimatyczne, z udziałem liderów światowych w, tym Baracka Obamy i Ala Gore’a oraz specjalistów i naukowców w dziedzinie ochrony środowiska (o obydwu wydarzeniach pisałem tu i tu linki).
Winiarz filozof
„Wszędzie istnieje natura. Mamy do czynienia z jej czterema elementami, napotykając gleby, uprawy, zwierzęta i istoty ludzkie. Tam gdzie istnieje rolnictwo, można praktykować biodynamikę. To tylko kwestia adaptacji zasad do rzeczywistości, w której żyjemy” – tak odpowiedział Vasco Croft dziennikarzowi, który wskazał, że w bardzo wilgotnym DOC Vinho Verde prowadzenie biodynamiczne winnicy musi być bardzo trudne.
Vasco Croft jest z zawodu architektem posiadającym inklinację do metafizyki, niespełnionym astrologiem, studiującym ongiś pedagogikę, dizajnerem, który stał się winiarzem, odziedziczywszy po rodzicach na wpół porzuconą posiadłość Quinta do Casal do Paço. Zainteresowanie biodynamiką pojawiło się w trakcie nauki antropozofii. W kampusie znajdowała się biodynamiczna działka prowadzona przez studentów. „Antropozofia jest myśleniem holistycznym obejmującym wszystkie ludzkie działania. Ma wiele wspólnego ze zrozumieniem istoty życia. Oddałem się bez reszty temu sposobowi myślenia”. Kto by nie chciał spróbować win od takiego gościa? Okazja do tego nadarzyła się podczas tegorocznej edycji offowego wydarzenia winiarskiego Simplesmente Vinho. Nawiasem mówiąc do Porto udało mi się polecieć tuż przed wybuchem pandemii i nie zachorować.

Unikalność i równowaga w kieliszku
W surowych pomieszczeniach przyportowego budynku tłumy offowinopijców oblegały beczki-stoiska swoich ulubionych winiarzy. Chciałem zamienić kilka słów z samym Vasco Croftem, ale z kimś innym akurat prowadził ożywioną rozmowę. Najważniejsze, że nalano mi do kieliszka dwa piękne wina. Pierwszy z nich to uwodzący kwiatowym nektarem, w ustach świetnie zbalansowany, wręcz wniosły Vinho Verde Aphros Melissea 2018, wytworzony z loureiro. Na marginesie dodam, że za tym szczepem zbytnio nie przepadam, tym bardziej, gdy występuje w winie jednoodmianowym. Tymczasem w subregionie Lima loureiro cieszy się ogromną estymą, tak jak alvarinho w Monção e Melgaço.


Jednakże największym zaskoczeniem okazał się Vinho Verde Aphros Oranos 2018 skrojony w całości z mało znanej czerwonej odmiany winorośli alvarelhão. Wino o jasnej barwie (zupełnie inaczej niż u vinhão) uwodziło trudną do uchwycenia nutą zapachową, z ustami hipnotyzującymi, wręcz niematerialnymi. Prawdziwa iluminacja smakowa!






Aphros Wine Warszawie, degustacja w Kopkach
Na miejscu dowiedziałem się, że niebawem wina od Vasco Crofta znajdą w portfolio Manuela Maioral z Atlantiki. Natomiast kilka dni temu okazało się, że są już w Warszawie. Na działce w Kopkach, gdzie od dłuższego czasu żyję w pandemicznej izolacji, spróbowałem trzy bardzo dobre butelki. Aphros Silenus 2015 – stuprocentowy vinhão, czarny jak węgiel ze Śląska, odziany w eleganckie szaty. Aphors TEN 2018 – leciutki, zaledwie 10% loureiro, zachowujący zegarmistrzowski balans pomiędzy szlachetną kwasowością a cukrem resztkowym. Wreszcie Aphros Aeter 2013 - przystojnie dojrzewający wciąż rześki kupaż loureiro i sauvignon blanc, pachnący kwiatami, suszonymi owocami oraz leżącym gdzieś daleko na polu skoszonym sianem. Bardzo dobra i ciekawa kombinacja jakże różnych szczepów winorośli.
Wina od Vasco Crofta, którego podejście do życia i do otaczającego świata, przywodzi mi na myśl Andrzeja Stasiuka i jego felietony prasowe, nie tylko mi bardzo smakowały, ale idealnie wpasowały się w mój obecny stan ducha wynikający z kwarantanny na łonie natury. Nawiasem mówiąc, ależ nasz świat okazał się kruchy. W tym kontekście wszystkie butelki emanują jakimś naturalnym spokojem i równowagą, co w przypadku jakże często przebodźcowanych vinho verde jest dość rzadkie.
Last but not least, wydaję mi się teraz, że będę się coraz uważniej przyglądał portugalskim biodynamikom, naturalistów, etc., najchętniej odwiedzając ich na miejscu. Nie wszystko złoto, co się świeci, nieprawdaż?

Saúde!

sobota, 21 marca 2020

Rodzina Guimaraens: 200 lat z winem porto w tle

Burzliwe dzieje Guimaranesów to realistyczny portret dziewiętnasto- i dwudziestowiecznej burżuazji Londynu i Porto bogacącej się na handlu i produkcji win porto

Nie ma na świecie innego wina o tak bogatej historii! Porto dzięki swojej niedościgłej jakości oraz niepowtarzalnemu anturażowi sprawia radość miłośnikom wina od ponad trzystu lat. Każdego dnia przyciąga rzesze wielbicieli zafascynowanych jego ponadczasowością, żyjących - tak jak ja - w przekonaniu, że także w przyszłości zostaną jeszcze nieraz zaskoczeni.
Douro, Porto oraz zacne butelki Vintage Port tworzą razem osobliwe uniwersum, którego fundamenty wznosiły postacie takie jak Marques de Pombal, Dona Atónia Ferreira, Baron Forrester, Antão de Carvalho, czy Fernando Nicolau de Almeida. Z perspektywy czasu można powiedzieć o nich jako o wizjonerach potrafiących wyprzedzić epokę. Już wtedy byli uznawani za przekornych ekscentryków. Przekora ta szła w parze z ich sumiennością i pracowitością.
Mimo problemów Douro wciąż się rozwija. Można powiedzieć, że region ten złapał wiatr w żagle, a to za sprawą działań współczesnych liderów, takich jak Paul Symington, do niedawna CEO domu Symington Family Estates (Graham’s, Dow’s Warre’s Cocburn’s), Adriana Pridge’a, stojącego na czele The Fladgate Partners Ship (Taylor’s, Fonseca, Croft), Dirka Niepoorta oraz wielu innych. Wsród nich jest mniej znany w Polsce David Guimaraens, wywodzący się z najdłuższego rodu enologów w dziejach porto i przypuszczalnie jakiegokolwiek win na świecie, a także ikonicznej marki Fonseca.

Dnia 8 kwietnia 1815 r. biuralista Campanhii Geral da Agricultura das Vinhas do Alt Douro (przedsiębiorstwa monopolistycznego założonego w 1756 roku przez Markiza de Pombala, odpowiedzialnego za produkcję i dystrybucję win pochodzących z Douro), zarejestrował zakup 32 pip (pipa, czyli 550 litrowa beczka) przez João’a dos Santos Fonseca. Transakcja ta niechybnie skazana byłaby na zapomnienie wśród tysięcy innych, gdyby nie fakt, że była początkiem trwającej do dziś sagi rodzinnej, którą otwiera Manoel Pedro Guimaraens. Mając niespełna 25 lat zatrudnił się w 1820 roku w spółce Fonseca & Monteiro, założonej przez wspomnianego João dos Santos Fonseca oraz Francisca José Gomesa Monteiro. Pochodzący ze znanej familii handlującej winem porto, Monteiro wniósł w interes dodatkowy kapitał.
Co ciekawe, Manoel Pedro Guimaraens nazywał się właściwie Manoel José Gonçalves Salgueira. Do zmiany tożsamości zmusiła go groźba represji politycznych. Był zaciekłym zwolennikiem stronnictwa liberalnego wspierającego Pedra IV, króla Portugalii i Cesarza Brazylii, z którym rywalizował jego brat Miguel. Konflikt doprowadził do kilkuletniej wojny domowej w Portugalii (1828 – 1834).

Represje polityczne zmusiły Manoela do emigracji, którą skwapliwie wykorzystał do celów biznesowych. Z cichym poparciem swoich pryncypałów założył filię spółki Fonseca & Monteiro w Londynie. W krótkim czasie biuro to zaczęło świetnie prosperować. Manoel Pedro okazał się mimo młodego wieku wytrawnym negocjantem. Mając niespełna 27 lat wszedł do londyńskiej socjety. Ubierał się u najlepszych krawców, kolekcjonował sztukę i gromadził książki. W 1834 roku ożenił się z córką adwokata Georginą Francis Pearson.

Pod koniec lat 40. XIX wieku działalność spółki biegła dwutorowo. Londyńskie biuro przynosiło krociowe zyski, podczas gdy siedziba główna w Porto straty. Wtedy też doszło do ciekawego zdarzenia. João dos Santos Fonseca zaproponował Manoelowi, by jego nazwisko stało się częścią nazwy firmy. Manoel zgodził się i nadał swojemu synowi imię Manoel Fonseca Guimaraens.
W 1847 roku spółka Fonseca & Monteiro w Porto ostatecznie upadła, ale Manoel Pedro zdołał utrzymać interes pod marką Fonseca. Jego wina zaczęły skutecznie konkurować z takimi producentami jak Cockburn’s czy Sandeman. Pochodzące z tego samego roku porto Vintage Fonseca było uznawany za jedno z najlepszych w pierwszej połowie XIX wieku. W 1851 roku już pod wypuszcza na rynek angielski kolejny spektakularny Vintage.

Pedro Manoelowi nie dane już było uczestniczyć w dalszym rozwoju firmy w Londynie. Zmarł w 1858 roku, kilka miesięcy po tym, jak jego syn Manoel Fonseca Guimaraens dołączył do rodzinnego biznesu w Londynie. Firma wtedy zmieniła nazwę na MP Guimaraens & Son. Wkrótce dołączył do niego brat Pedro Gonçalves Guimaraens, który przeprowadził się z Londynu do Porto, by nadzorować produkcję win. Sukces braci był niemal natychmiastowy. Vintage 1863 i 1868 osiągnęły zawrotne ceny w Londynie. Na fali prosperity rodzina Guimaraens nabyła od spadkobierców rodziny Monteiro pozostałości upadłej firmy. Na mocy podpisanej umowy w 1863 roku obydwaj bracia Guimaraens przejęli całkowitą kontrolę nad marką Fonseca zarówno w Porto jak i w Londynie. Od tamtej pory rodziny Monteiro i Fonseca straciły jakikolwiek wpływ na działalność firmy
Po śmierci Manoela Fonsecy, jego syn, Charles Bruce, sprzedał udziały w firmie swojemu wujkowi, Pedro Gonçalvesovi Guimaraens. Według rodzinnych przekazów nie miał on smykałki do interesów. Co ciekawe, minie ponad pół wieku zanim potomkowie Manoela Fonsecy wrócą do firmy.

W tym czasie synowie Pedra Gonçalvesa Guimaraens sprawowali kontrolę nad firmą bezpośrednio lub za pomocą mariaży. Na marginesie dodam, że przez wiele stuleci kupcy brytyjscy w Porto stanowili dość hermetyczną grupę. Zawierali ze sobą związki małżeńskie, kontrolując w dużej mierze handel porto. W grudniu 1867 roku Pedro Gonçalves Guimaraens ożenił się z Helen Florance Fladgate, córką Johna Andersona Fladgate, udziałowca Taylor Fladgate & Yeatman. W tamtych czasach John był jednym z najpotężniejszych ludzi biznesu w Porto. Za zasługi w walce filokserą otrzymał tytuł barona Roêda.

Spółka bardzo dobrze się rozwijała eksportując wino do wielu krajów europejskich, w tym do Rosji carskiej, a nawet do Japonii i Chin. Mimo spektakularnych sukcesów popadła w tarapaty podczas Wielkiego Kryzysu. Na domiar złego w samej Portugalii autorytarne rządy Salazara wprowadziły ustawę Lei do Terço (która obowiązuje do dziś), w myśl której producent mógł wyeksportować tylko jedną trzecią zapasów porto. Takie posunięcie pociągało za sobą inwestycje w zakup dodatkowego wina, aby móc osiągnąć ilości, które zamierzało się wyeksportować.

II Wojna Światowa tylko pogorszyła sytuację. Spółka musiała się zwrócić do członków rodziny o pożyczkę. Nawet wybitne Vintage 1945 i 1948 nie złagodziły skutków problemów finansowych. Dlatego też została sprzedana swojemu głównemu wierzycielowi – firmie Taylor ‘s znajdującej się w rękach burżuazyjnego rodu Yeatman.
Więzy rodziny z firmą podtrzymywała jedynie Dorothy Gimaraens, która kierowała salą degustacyjną, gdzie decydowała o ostatecznym charakterze porto. Jej autorstwa jest wybitny Vintage 1955.

Handel porto wciąż pozostawał w kryzysie. Właściciel Taylor’s i Fonseca Dick Yeatman słynął z tego, że bardziej lubił wino niż prowadzenie interesów. Nie mając potomków postanowił przyciągnąć do firmy świeżą krew. Dlatego też przekonał Bruce’a Duncana Guimaraensa, prawnuka Manoela Fonsecy, do przyjęcia funkcji głównego enologa, a Huyshe Bower do pokierowania sprawami handlowymi. Bruce, który właśnie skończył służbę wojskową w Ghanie został przyjęty do firmy w 1956 roku i poznawał sekrety produkcji win porto przy swojej cioci Dorothy Gimaraens.

To był strzał w dziesiątkę. Bruce okazał się utalentowanym enologiem. Kilka jego Vintage’ów, w tym 1963 oraz 1977, osiągnęły status legendarnych. Sukces był tak spektakularny , że Dick Yeatman zaproponował mu udziały w firmie. W ten oto zupełnie nieprzewidziany sposób rodzina Guimaraens stała ponownie właścicielem - przynajmniej połowicznym - własnej firmy.

Dick Yeatman zmarł w 1966 roku. Niespełna rok później jego żona przekazała firmę Taylor’s Alistairowi Robertsonowi, swojemu siostrzeńcowi. Urodzony w Porto Alistair pochodził z angielskiej rodziny związanej od wieków z winem porto. Nowa ekipa wkrótce doprowadziła do zwielokrotnienia sprzedaży, wypuszczając na rynek między innymi współczesne porto LBV (late bottled vintage) oraz kultowe Fonseca Bin 27.

Na początku lat 90. doszło do kolejnej zmiany pokoleniowej zarządzie firmy. Adrian Bridge były oficer armii brytyjskiej, który po służbie zatrudnił się w londyńskim City, ożenił się z Natashą, córką Alistara i stanął na czele grupy Taylor’s. Podczas trwającej do dziś kadencji firma poczyniła ogromne inwestycje. Przejęła sławne domy winiarskie Croft i Wiese & Krohn. Adrian Bridge jest nie tylko twardym i zasadniczym biznesmenem, ale też wizjonerem. Nie tylko zadbał o wizerunek i sprzedaż porto, ale jako pierwszy zdecydowanie postawił na turystykę. Luksusowy hotel w zapyziałej do niedawna Vila Nova de Gaia to jego pomysł. Ponadto niedawno zmobilizował branżę winiarską do walki z kryzysem klimatycznym, organizując dwa szczyty w Porto (czytaj tu i tu .

David Guimaraens, syn Bruce’a, przyszedł do firmy w 1990 roku, skończywszy enologię w Australii. Trzeba przyznać, że nie mógł sobie lepiej wymarzyć sobie debiutu. Jego wina porto Vintage Taylor’s i Fonseca 1994 uzyskały 100 na 100 punktów od amerykańskiego pisma Wine Spectator

Przygotowując artykuł obejrzałem kilkanaście wywiadów i programów z udziałem Davida Guimaraensa. Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłem uwagę było to, że choć jest „portugalskim” Anglikiem mówi absolutnie płynnie po portugalsku, co jest ewenementem wśród brytyjskiej społeczności w Porto. Douro i wino porto jest jego misją i życiem. Z atencją opowiada o starych krzewach winorośli rozciągających się na kamiennych tarasach w dolinie Douro. Odniosłem wrażenie, że nadaje im wręcz pierwiastek człowieczeństwa nazywając je nauczycielami. Podkreśla, że jeśli nie zdoła ich odtworzyć dla przyszłych pokoleń, uzna to za życiową i zawodową porażkę. Może dlatego uważa, że używanie pochodzących z Douro owoców winorośli jest marnotrawstwem. Dla niego tworzenie win porto Taylor’s i Fonseca jest jedynie zastosowaniem wiedzy opartej na wielopokoleniowym doświadczeniu. Wielkie wina porto są przede wszystkim świadectwem szacunku dla owoców winorośli.

------------
Do posiadłości Quinta de Panascal, należącej do rodziny Guimaraens, prowadzi dość stromy podjazd. Silnik naszego busika groźnie zawarczał, gdy kierowca wrzucił pierwszy bieg i nacisnął na pedał gazu. Przez chwilę myślałem, że będziemy musieli wysiąść…

To było kilka miesięcy temu. Spotkałem dobrych i ciekawych ludzi. Wizyta w posiadłości zainspirowała mnie do zainteresowania się nie tylko winami porto Fonseca, ale też biografią rodziny Guimaraens. W poszukiwaniu informacji dotarłem do wielu ciekawych artykułów i wywiadów prasowych, z których wyłonił się fascynujący obraz burżuazyjnej rodziny anglo-portugalskiej nierozerwalnie związanej uniwersum wina porto od dwustu lat.

Saúde

PS. Lubię sięgać po biografie, ponieważ są pouczające, zawierają pewne wskazówki i życiowe przestrogi.

Do Portugalii wyjechałem za zaproszenie Visit Porto and the North
Wielkie podziękowania dla naszych przewodników: Liliana & João z Inside Experiences



sobota, 29 lutego 2020

Porto Vintage. Jak nie teraz, to kiedy?

Porto rocznikowe w cenie przeciętnego szampana jest rzeczywiście jakąś aberracją


Od dłuższego czasu śledzę przetaczającą się w mediach nad Tagiem i Douro dyskusję na temat cen win portugalskich. W zasadzie wszystkie strony debaty wydają się być zgodne co do jednego, a mianowicie, że są jeszcze zbyt niskie w stosunku do jakości. Redaktorzy najbardziej opiniotwórczych czasopism winiarskich wskazują, że problem dotyczy przede wszystkim butelek ze średniej, średnio-wyższej i wysokiej półki. Dla przykładu przytaczają ceny porównywalnych etykiet z innych tradycyjnych krajów winiarskich w Europie. A tak na marginesie, ilekroć mówię producentom z Douro, że polskie wina są droższe od ich butelek, choć nie pochodzą ze spadzistych winnic, zapada przejmująca cisza.

Zdaniem portugalskiej prasy winiarskiej w pułapkę cenową wpadły także sławne porto Vintage, choć trzeba przyznać, że ich wartość w obecnej dekadzie zaczęła stopniowo piąć się do góry. Zamieszczone poniżej zestawienie pokazuje fluktuację cen i dotyczy jedynie zadeklarowanych roczników (deklaracjaklasyczna). Przypatrując się dokładniej cyferkom wydaje się, że zakup butelki porto Vintage dla swoich nienarodzonych prawnuków w cenie bardzo przeciętnego szampana jest rzeczywiście jakąś aberracją. Panie i Panowie zbierajcie zaskórniaki na Vintage. Jak nie teraz, to kiedy? Taka okazja nie potrwa jeszcze długo.

Nazwa wina Rocznik 2011 Rocznik 2016 Rocznik 2017 Zmiana w %
Alves de Sousa Porto Vintage 40,00 Niezadeklarowany 85,00 113%
Andresen Porto Vintage 45,00 50,00 60,00 33%
Barão de Vilar Porto Vintage 60,00 62,50 62,50 4%
Barros Porto Vintage 41,00 55,00 Niedeklarowany -
Bulas Porto Vintage 64,00 70,00 70,00 9%
Burmester Porto Vintage 45,00 70,00 55,00 22%
Cálem Porto Vintage 39,90 67.00 Niezadeklarowany -
Capela da Quinta do Vesúvio Porto Vintage 110,00 140,00 150,00 36%
Cockburns’s Porto Vintage 52,00 65,00 70,00 35%
Croft Porto Vintage 55.00 80,00 85,00 55%
Dalva Porto Vintage 49,00 50,00 50,00 2%
Dona Matilde Porto Vintage 39,00 49,00 49,00 26%
Dow’s Porto vintage 70,00 85,00 95,00 36,00
Duorum Porto Vintage 70,00 Niezadeklarowany 70,00 0%
Ferreira Porto Vintage 55,00 79,00 Niezadeklarowany
Fonseca Porto Vintage 75,00 96,00 100,00 33%
Graham’s Porto Vintage 75,00 85,00 95,00 36%
Graham’s The Stone Terrace 150,00 180,00 200,00 33%
Gran Cruz Porto Vintage 40,00 50,00 50,00 25%
Kopke Porto Vintage 44,00 80,00 65,00 48%
Martha’s Porto Vintage Nie zadeklarowany 49,99 49,99 -
Maynards Organic Porto vintage 65,00 69,00 69,00 6%
Niepoort Porto Vintage 62,00 Niezadeklarowany 90,00 45%
Offley Porto Vintage 49,00 59,00 Niezadeklarowany -
Palmer Porto Vintage Niezadeklarowany 65,00 65,00 -
Pintas Porto Vintage 43,00 70,00 79,50 85%
Poças Porto Vintage 40,00 44,50 65,00 63%
Portal Porto Vintage 41,20 51,50 55,00 33%
Quevado Porto Vintage 50,00 50,00 50,00 0%
Quinta da Romaneira Porto Vintage 54,90 65,00 65,00 18%
Quinta de la Rosa Porto Vintage 60,00 60,00 60,00 0%
Quinta de Roriz Porto Vintage 45,00 70,00 Niezadeklarowany --
Quinta de Ventozelo Porto Vintage Niezadeklarowany 60,00 60,00 -
Quinta do Grifo Porto Vintage 44,00 44,00 44,00 0%
Quinta do Noval Nacional Porto Vintage 525,00 790,00 820,00 56%
Quinta do Noval Porto Vintage 85,00 102,00 102,00 20%
Quinta do Passadouro Porto Vintage 31,20 50,00 50,00 60%
Quinta do Vale Meão Porto Vintage 40,00 50,00 55,00 38%
Quinta do Valle Longo Porto Vintage 32,00 38,00 38,00 19%
Quinta do Vesúvio Porto Vintage 65,00 75,00 75,00 15%
Quinta Santa Eufémia 52,00 52,00 52,00 0%
Quinta Vale D. Maria Porto Vintage 45,00 65,00 61,00 36%
Ramos Pinto Porto Vintage 50,00 Niezadeklarowany 85,00 70%
Rozés Porto Vintage 42,00 42,00 42,00 0%
Sandeman Porto Vintage 75,00 75,00 Niezadeklarowany -
Taylor’s Porto Vintage 75,00 96,00 100,00 33%
Taylor’s Vargellas Vinhas Velhas Porto Vintage 250,00 Niezadeklarowany 250,00 0%
Vallado Porto Vintage 42,00 42,00 42,00 0%
Vista Alegre Porto Vintage 39,00 43,00 44,00 13%
Warre’s Porto Vintage 55,00 75,00 75,00 36%


*Źródło: Revista de Vinhos


Za kilka dni jadę do Vila Nova de Gaia. Będę rozmawiać z producentami o cenach tych szlachetnych trunków w kontekście dwóch następujących po sobie deklaracji klasycznych. A czy możemy się spodziewać niebawem kolejnej?

Saúde