wtorek, 13 listopada 2018

Port Vintage 1980, remembering Lech Wałęsa and Solidarity

What is Vintage Port to me? It is an infinite organoleptic symphony, a source of deep emotion and kind of a unique time machine that manages to drive my mind to the past years.

Last Friday, we, the Brazilian and Polish staff of the Brazilian Embassy in Warsaw, organized a farewell for our superior, HE Alfredo Leoni, the Ambassador of Brazil in Poland. The old rule of the Rio Branco Institute, the Brazilian diplomatic academy, says clearly that it is not appropriate to praise a superior in public. However, it needs to be emphasized that we have worked with a real gentleman.

I used to be responsible for the selection of wines for the Ambassador. It was a great experience and a source of satisfaction.

I had bought a bottle of Warre’s Vintage Port 1980 to share with my workmate Kamil Głuszek.
Telling the truth, we didn’t know when to open it, but a great opportunity was about to come. We decided that it would be our souvenir for the Ambassador connected somehow with our country and its history.

Offering the bottle, I said to the Ambassador that the Vintage Port is like an old calendar page found in the drawer. The year 1980 was very important in Poland and in Eastern Europe. Lech Wałęsa became the leader of the workers’ strike in the Gdansk Shipyard, and co-founded and later assumed leadership of Solidarity, the Soviet bloc's first independent trade union. Almost ten years later, Lech Wałęsa and his Solidarity contributed to the fall of the Communism, both in Poland, where everything began in 1989, and in other countries throughout Eastern and Central Europe.

During my short speech, I emphasized that unfortunately a new history of Poland was being written and his name was being expelled from our recent history by his political opponents.

I remember the workers’ strike in 1980 quite well. We all felt hope that things might change in Poland, and when he won the Nobel Peace Prize in 1983 I was studying in the Brazilian school in Porto Alegre.

Port Vintage 1980 used to be quite underestimated, but whenever you open it think about Lech Wałęsa, Solidarity and the winds of change in Eastern and Central Europe. Do it especially know when they are blowing from the opposite direction.




wtorek, 6 listopada 2018

Grandes Escolhas Vinhos & Sabores 2018 – fotorelacja z komentarzem.

W ubiegły poniedziałek uczestniczyłem w drugiej edycji winiarskiego eventu Grandes Escolhas Vinhos & Sabores 2018, zorganizowanego z dużym rozmachem w Lizbonie w dniach od 26 do 29 października. Według organizatorów – czasopisma Grandes Escolhas – jest to największa impreza branżowa w Portugalii. O ile pierwsze trzy dni targów są szeroko otwarte dla publiczności, to czwartego dnia spotykają się przedstawiciele sektora winiarskiego.
Odniosłem wrażenie, że w tym roku było chyba troszeczkę mniej producentów. Może to efekt napiętego kalendarza wydarzeń branżowych w Lizbonie? Na początku listopada rozpoczęła się konkurencyjna impreza organizowana przez czasopismo Revista de Vinhos. Udział w takich eventach to spory przecież wydatek. Oprócz wynajęcia powierzchni trzeba też zapłacić za pobyt hotelu i jedzenie. Dlatego też mniejsi producenci dzielą się kosztami i wspólnie pokazują wina przy jednym stoisku. Tegorocznie wydarzenie w Lizbonie bardzo mi się podobało. Nie było takiego ścisku jak rok temu. Można było dłużej porozmawiać. Odwiedziłem też paru winiarzy spotkanych w Warszawie podczas Wines of Portugal Grand Tasting 2018. Uważam, że w tym roku selekcja producentów była bardzo dobra i świetnie oddała to, co obecnie się dzieje w portugalskim winiarstwie. Moje gratulacje dla organizatorów - PPCC, Wines of Portugal i Winicjatywy.

Portugalscy winiarze nie mają powodów do narzekań. Obecnie panuje moda, a wręcz snobizm na Portugalię. Wina bardzo dobrze się sprzedają zarówno w kraju jak i zagranicą. Nie mam na myśli tylko ogromnego rynku portugalskojęzycznej Brazylii i Angoli, ale przede wszystkim Stany Zjednoczone, Kanadę oraz Wielką Brytanię. Portugalczycy podkreślają, że zmieniło się istotnie postrzeganie ich win. Nie cena, ale wysoka jakość połączona z eklektyzmem i nutą egzotyki stanowi o ich sile. Dziennikarze zagraniczni, sommelierzy i miłośnicy wina zgodnie zastanawiają się jak w takim małym kraju można znaleźć 250 różnych odmian winorośli, tak wiele regionów i siedlisk?
Mój przyjaciel Pedro Caixado, współwłaściciel Wine Baru Nova w Lizbonie twierdzi wręcz, że od kilku lat jest wciąż oblegany przez winoholików Północnej Ameryki i krajów skandynawskich, którzy zakochują się bez reszty w portugalskich winach. Między innymi dlatego też butelki często pochodzące od małych producentów trafiają do kart najlepszych restauracji na świecie.
Irytuje mnie ogromny dysonans w postrzeganiu win portugalskich w Polsce i zagranicą. W moim odczuciu to na portugalskich właścicielach największej sieci dyskontów w Polsce spoczywa duża część odpowiedzialności za ten stan rzeczy. Jak można tak beznadziejnie eksponować rodzime wina w Polsce. Niechlujstwo, bałagan - to najczęstszy widok na półkach z winami w dyskontach Owada. Chciałoby się powiedzieć que vergonha ! Dla porównania odwiedziłem osiedlowy Pingo Doce w São do João do Estoril. Butelki są bardzo dobrze wyeksponowane. Nawet ambitniejsi winemakerzy nie wstydzą się wstawić tam swoich win. Uważam, że obecnie Owad oddaje niedźwiedzią portugalskim producentom w Polsce i tyle.

Fotorelacja z eventu Grandes Escolhas Vinhos & Sabores 2018


1. Ana Almeirante & Herdade dos Arrochais, Alentejo

- Wino musujące zrobione ze szczepu, którego nie znałem: Espumante Rosé Tinta Caiada Bruto Natural Reserva 2013


2. CARM - Douro Superior - o tym bardzo dobrym producencie pisałem w jednym z ostatnich moich wpisów (importer w Polsce - Atlantika)

3. Vale dos Ares - głośne wina od butikowego producenta z podregionu Monção e Melgaço (Vinho Verde, importer w Polsce - Wine & People)


4. Carlos Coutinho & Cazas Novas - perełka z regionu Vinho Verde. Butelki od tego producenta znajdują się w kartach londyńskich restauracji z gwiazdkami Michelin.

5. Azores Wine Company - zimna lawa w kieliszku. Jestem pod ogromnym wrażeniem wulkanicznych win z Wysp Azorskich.


6. Cortes de Tua - to para enologów Ana de Almeida i Duarte Costa. Zaledwie 15 hektarów w Douro Superior. Wysoko położone winnice, stare krzewy winorośli - idealne warunki do tworzenia win eleganckich i mineralnych, w szczególności białych.


7. Alves de Sousa - Rozmowa z Domingos Alves de Sousa była dla mnie zaszczytem. Jego syna Tiago poznałem rok temu. Ogromny talent i wizja przyszłości Douro

8. Simone Duarte - znajoma Brazylijka, właścicielka agencji PR Out of Paper w Portugalii. Niestrudzona propagatorka win portugalskich w Brazylii.

9. Luísa Borges z młodszą siostrą & Vieira de Sousa - Bardzo zdolna enolog zarządzająca rodzinną firmą w Douro. Jej tata zgromadził ogromne zapasy starych roczników win porto.


10. Murganheira Vinhos & Espumantes - portugalskie wina musujące to tegoroczne moje odkrycie. Producenci Cavy mają powody do zmartwień.

11. Manuel Almeida Garret & Almeida Garret Wines, Beira Interior - przyjaźń zadzierzgnięta w Warszawie podczas Wines of Portugal Grand Tasting 2018.Znakomite wina z górzystego regionu Beira Interior. Co ciekawe, jego przodek, Almeida Garret, jest uważany za najwybitniejszego twórcę portugalskiego romantyzmu.

12. Tiago Cristóvão & Monte Barbo, Beira Interior - to także znajomość z Wines of Portugal Grand Tasting 2018. Butelkę Monte Barbo Reserva 2013 (syrah i cabernet sauvignon otworze za dziesięć lat.

13. Quinta da Côrte - portugalska posiadłość we francuskich rękach. Absolutnie eleganckie Porto Vintage 2015.

14. Vasques de Carvalho - butikowy producent win porto, o którym pisałem już w ubiegłym roku. Potężne i przestrzenne Vasques de Carvalho Vintage 2016

16. Casca Wines - equipa enologów bez winnic tworząca absolutnie wysokiej jakości wina w różnych regionach Portugalii.

17. Sogevinus i jego perły w koronie

18. Moja lektura obowiązkowa











sobota, 27 października 2018

Winiarski Blog 2018 i niespodzianka...

Z prawdziwą przyjemnością chciałbym się z Wami podzielić informacją, że mój blog Winne Refleksje został ponownie nominowany przez redakcję magazynu Czas Wina do udziału w konkursie Winiarski Blog 2018. W ubiegłym roku moja twórczość blogerska została także dostrzeżona, a nawet wyróżniona przez redakcję, co było dla mnie ogromnym impulsem do dalszej pracy. Wy też możecie wybrać swój ulubiony blog. Wystarczy wejść na stronę Czas Wina i zagłosować. Nie będę ukrywał, że bardzo liczę na wasze głosy.

Tadam! A teraz z prawdziwą dumą prezentuję Wam CLIP promujący mój blog Winne Refleksje, który został zrobiony przez mojego przyjaciela Tomka Zboinię. Tomku jeszcze raz dziękuję!


wtorek, 23 października 2018

Wspomnienia z Douro Cz.IV (ostatnia)

Wszystko co dobre szybko się kończy. Mój kilkudniowy pobyt w Douro dobiegał końca. Program ostatniego dnia miał być również napięty jak niemal wszystkie poprzednie. Na szczęście nie miałem już gorączki. Ocaliły mnie brazylijskie medykamenty oraz rady Portugalczyków twierdzących, że wino porto ma również zalety lecznice…

Rankiem opuściliśmy Vila Real i skierowaliśmy się do sąsiedniej apelacji DOC Távora-Varosa. Byłem mocno podekscytowany tym punktem programu, ponieważ nie miałem do tej pory wielu okazji, by próbować musujących win portugalskich z najwyższej półki.
Távora i Varosa to dwie rzeki wpadające od południa do Douro. Stąd też wzięła się nazwa powstałej w 1989 roku apelacji, w której produkowane są wyłącznie musiaki. Co ciekawe, tradycja produkcji tego typu win sięga tam końca XVII wieku za sprawą Cystersów przybyłych do tego regionu już XII wieku z Francji. Zostali oni sprowadzeni przez pierwszego króla Portugalii, Alfonsa I, którego ojcem był burgundzki książę.




Doskonałą okazją do zapoznania się z tradycją produkcji win musujących w regionie okazała się wizyta w miejscowym muzeum mieszczącym się w murach okazałego średniowiecznego domu w miejscowości Tauroca. Muszę przyznać, że wywarła na mnie ogromne wrażenie. Wiekowe prasy do wina, liczne artefakty oraz woskowe figury stojące przy różnych eksponatach działały na wyobraźnię, tworząc jednocześnie specyficzną atmosferę miejsca.
Murganheira Vinhos & Espumantes jest flagowym producentem win musujących nie tylko w regionie, ale i w Portugalii. Wina tego producenta są także eksportowane do wielu krajów na całym świecie. Firma została założona przez Acáciego Laranję w 1946 roku, który w ten sposób chciał wykorzystać swoje doświadczenia zdobyte w Szampanii. Ale po kolei.
Zanim stał sławnym producentem win musujących był prężnym przemysłowcem działającym w branży tekstylnej. W swej posiadłości - Quinta da Abadia Velha - znajdującej się w dolinie rzeki Varosa zwykł przyjmować klientów z Francji, którzy zwrócili uwagę na wina białe robione przez niego na własne potrzeby. Zgodnie twierdzili, że doskonale nadają się na wina bazowe służące do produkcji vinho espumante. Acácio Laranjo wziął na poważnie słowa swoich francuskich klientów i udał się do Szampanii, by zgłębiać tajniki wytwarzania win musujących. Wrócił stamtąd z precyzyjnym planem uruchomienia ich produkcji u siebie. W tym też celu zabrał nawet ze sobą Francuza Monsieur Junota pracującego dla domu szampańskiego Moet et Chandon, który przez siedem lat układał podwaliny najsłynniejszej marki produkującej wina musujące w Portugalii. W tym czasie zbudowano winiarnię, a także groty połączone labiryntem korytarzy. Przejście nimi wśród uśpionych butelek w blasku słabego światła było sporym przeżyciem. Na końcu podziemnego przejścia znajdowało się bezpośrednie wejście do nowoczesnej winiarni.


Przepisy apelacyjne obowiązujące DOC Tavora-Varosa w pozwalają na produkcję win musujących zarówno ze szczepów białych jak i czerwonych.
Szczepy białe:
- Bical
- Cerceal
- Chardonnay
- Gouveio-Real
- Malvasia Fina
- Verdelho
Szczepy Czerwone
- Aragonez
- Pinot Noir
- Tinta Barroca
- Touriga Franca
- Touriga Nacional

Winnice należące do posiadłości rozciągają się w górzystym terenie na obszarze liczącym 30 hektarów, gdzie średnia wysokość wzniesień wynosi 500 m nad poziomem morza.

W okazałej sali degustacyjnej mieliśmy spróbowaliśmy kilku win musujących od Murganheiry w różnych odsłonach. Najbardziej mnie zafascynował Murganheira Espumante Pinot Blanc Extrême de Bruto 20013 o jasnozielonawożółtej barwie z wyczuwalnymi aromatami limonki, cytryny i kwiatów, poprzeplatanymi nutami słodkiej bułki i drożdży, z ustami eleganckimi, głęboko draśniętymi szlachetną kwasowością, zakończonymi długim kwasowym posmakiem.

Po degustacji zwiedzaliśmy zabytki sakralne wzniesione przez Cystersów w okresie średniowiecza. Cześć z nich uległa zniszczeniu po tym jak premier Portugalii Marques de Pombal nakazał wielu zakonom opuścić kraj.

W strugach deszczu wracaliśmy do Douro, gdzie zatrzymaliśmy się w posiadłości Quinta da Casa Amarela. Jej historia zaczęła się w 1885 roku, ale tak naprawdę stała się znana od 2000, gdy zaczęła produkować wina pod własną marką.
Państwo Laura i Gil Regueiro są właścicielami posiadłości, którą prowadzą wraz dorosłymi dziećmi. Prawdziwym spiritus movens całego przedsięwzięcia jest pani Laura, która bardzo sprawnie zarządza rodzinnym majątkiem, stając się jedną z najbardziej szanowanych kobiet wina w Portugalii. Natomiast jej mąż zdobył doświadczenie winiarskie pracując wcześniej w Cockburn’s. Ta niewielka posiadłość licząca zaledwie 15 hektarów obsadzona jest winoroślą , których średnia wieku wynosi 45 lat. Są i też parcele, których krzewy mają nawet 80 lat. Enologiem konsultantem jest Francuz Jean-Hugues, który w 2006 roku zastąpił obecną gwiazdę winiarstwa portugalskiego Susanę Esteban.
W Quinta da Casa Amarela produkowane są zarówno wina porto, jaki i wina spokojne. Wizytówką są białe porto, ale i otwarty przeze mnie kilka dni temu Tawny 10 anos uwodził nienaganną elegancją i bezkresną przestrzenią, czyniącą go bliższym stylowi 20 letnich Tawny. Właściciele chcieli się także pochwalić swoimi czerwonymi winami, z resztą bardzo eleganckimi, ale ja wyhaczyłem znakomitą butelkę białego wina, którą zostałem poczęstowany w ubiegłym roku w kultowym Wine Bar do Castelo w Lizbonie. Pisałem o nim wcześniej na łamach mojego bloga: „Terroir Vinho Branco Velho Mundo XIV jest kolejną odsłoną portugalskiego winiarskiego offu. To prawdziwy mineralny cios. Zostałem ostatecznie zniesiony z ringu, gdy Nuno oznajmił mi, że mam do czynienia z winem stołowym skrojonym przez parę enologów, Luizę Regueiro i Paulo Rodrigues’a, z owoców winogron pochodzących z apelacji Vinho Verde DOC i Douro DOC”. Nieco zdziwieni moim odkryciem właściciele posiadłości poczęstowali nas i tym winem. I chyba dobrze, bo cześć osób zakupiła je dla siebie.
Wieczorem udaliśmy się na pożegnalną kolację w Vila Real. Miałem wielkie szczęście, że siedziałem obok przedstawicieli legendarnej posiadłości Quinta do Noval. O swoich winach opowiedzieli także enolodzy z innej emblematycznej posiadłości Quinta Nova de Nossa Senhora do Carmo. Portugalscy winiarze z Douro nie ukrywają swoich ambicji. Chcą swoimi winami spokojnymi konkurować z najsławniejszy regionami Europy. W moim odczuciu ten sukces może przyjść nawet wcześniej niż tego można się spodziewać.
Obecnie panuje ogromna moda na Portugalię, a według niektórych wręcz snobizm. Po dłuższej przerwie do łask wracają wina porto, w szczególności te z najwyższej półki. Wydaje się też, że dourowscy winiarze en masse bardzo dobrze sobie radzą z winami spokojnymi. Wina białe są wręcz spektakularne. Aż trudno uwierzyć, że regionie w którym panuje „dziewięć miesięcy zimy i trzy miesiące piekła” można zrobić niezwykle eleganckie i zrównoważone wina. Oczywiście nie patrzę na Douro tylko przez różowe okulary. Dużym niebezpieczeństwem dla tego najsłynniejszego regionu winiarskiego w Portugalii są zmiany klimatyczne, które póki co nie wpływają znacznie na jakość gron, ale na ich ilość. Produkcja spada, a ceny wzrastają. Już teraz duże domy winiarskie w Vila Nova de Gaia mają trudności ze skupem wystarczającej ilości owoców do produkcji win porto. A jeśli mowa o najsłynniejszym winie wzmacnianym na świecie, to zachęcam do nabywania Porto Vintage 2016, które jest już znakomite teraz, a będzie absolutne za kilkadziesiąt lat.
Na zdrowie!

P.S. Ogromne podziękowania dla Rity i Pedra z TeamDouro!

piątek, 12 października 2018

Wspomnienia z Douro. Cz. III (przedostatnia)

Opuściwszy gościnną Quintę de Nápoles skierowaliśmy się do Casa de Mateus, kompleksu pałacowego z pierwszej połowy XVIII wieku, znajdującego się na obrzeżach Vila Real. W zabytkowych murach mieliśmy spróbować win od Lavradores de Feitoria. Degustacja ta miała dla mnie duże znaczenie. Byłem bardzo ciekawy nowych roczników win, którym poświeciłem sporo miejsce na moim blogu w ubiegłych latach. Ale najważniejsze rzeczą była jednak możliwość spotkania z enologiem Paulo Ruão, z którym prowadziłem rzeczową korespondencję na temat jego win. Do tej pory nie udało się nam spotkać. Co prawda, kręcąc się po Douro wiosną ubiegłego roku wpadłem z butelką polskiego wina do siedziby Lavradores de Feitoria w Sabrosie, ale akurat jego tam nie zastałem. Na szczeście udało mi się zwiedzić winarnie i porozmawiać o firmie z jego współpracownikiem.
Lavradores de Feitoria to wyróżniający się gracz w Douro i w sumie ciekawe winiarskie przedsięwzięcie powstałe w 2000 roku, skupiające 15 producentów, właścicieli 18 winnic rozrzuconych po trzech podregionach Douro. Niby kooperatywa, ale nie do końca, zbierająca bardzo dobre recenzje zarówno w portugalskiej jak i zagranicznej prasie specjalistycznej. W ubiegłym roku jako jedyny producent z Portugalii pojawił się na liście „30 Wineries to Discover” przygotowanej przez magazyn Wine Spectore. Warto wspomnieć, że swój nos wtyka tam bohater mojego wcześniejszego wpisu, Dirk Niepoort, który jest członkiem pięcioosobowego zarządu. Natomiast dyrektorem wykonawczym, swoistą front woman, jest enolog Olga Martins, prywatnie żona gwiazdy winiarstwa dourowskiego Jorge’a Moreira’y (Quinta de la Rosa, Passagens Real Companha Velha), pomagająca mu w wolnych chwilach przy projekcie Poeira.
Z Paulem Ruão przywitałem się niezwykle serdecznie. W trakcie degustacji nie ukrywałam uznania dla jego win począwszy od tryskający świeżością Lavradores de Feitoria Branco 2016 po jednoodmianowy Meruge Branco 2016, będący ledwie na początku drogi do swojej nieskończonej głębi. Wspomniałem wszystkim o niezapomnianej butelce tego wina z rocznika 2009, którego bukiet przywodził na myśl powolny, zadumany spacer w parku słoneczną jesienną porą. Absolutnie polecam wszystkim to piękne wino skrojone w całości ze szczepu viosinho, dające mu strukturę i szeroką paletę aromatów. Ciekawostką jest to, że dojrzewa w beczkach z dębu portugalskiego.
W drugiej części degustacji przeszliśmy do win czerwonych. W Meruge Tinto oraz Quinta da Costa das Aguaneiras nie doszukamy się dourowskiej porywczości, a więcej umiaru i elegancji. Natomiast bardziej muskularny Três Bagos Grande Escolha pięknie się starzeje. Mam jeszcze dwie butelki z rocznika 2008, które cierpliwie ciekają na wyjątkową okazję.
Po degustacji udaliśmy się na spacer po pięknych pałacowych ogrodach, a wieczorem do restauracji Caxoila w pobliżu Vila Real. Kolację poprzedziła degustacja serów od kilku lokalnych producentów, do których dobrano wina od dourowskiego producenta Lua Cheia.

Rankiem następnego dnia siedzieliśmy już w wagonie pociągu z Vila Real do niewielkiego miasteczka Pocinho, będącego zarazem ostatnią stacją kolejową w głębi Douro. Niestety nie mogłem podziwiać pięknych krajobrazów, gdyż od samego rana trawiła mnie gorączka. Skuliwszy się w rogu wagonu przespałem niemalże całą drogę.
Nasz program rozpoczynał się wizyty u dużego producenta - CARM (Casa Agricola Roboredo Madeira), którego winnice znajdują się w Douro Superior. Podregion rozciąga się od miejscowości Cachão da Valeira aż do granicy z Hiszpanią. Do XVIII pozostawał jako swoista terra incognita. W 1780 roku usunięto ogromy blok skalny z rzeki Douro, blokujący dalszą żeglugę w głąb lądu. Mimo, że od tamtego czasu minęło ponad dwieście lat, Douro Superior w percepcji nie tylko miłośników wina, ale także profesjonalistów wydaje się obszarem winiarskim stosunkowo mało znanym w porównaniu z flagowym Cima Corgo. Zarówno odległość od Atlantyku jak i ukształtowanie terenu sprawiają, że panuje tam gorący kontynentalny klimat. Dlatego też krajobraz jest dość surowy, a momentami wręcz wypalony promieniami upalnego słońca. Wysokie temperatury oraz brak opadów deszczów mają istotny wpływ na charakter win, w szczególności czerwonych. Są w istocie bardziej skoncentrowane, kreślone grubą kreską, ale nadają się do dłużnego leżakowania. Sceptycznie jednak do nich podchodzi Dirk Niepoort, który przy różnych okazjach prowokacyjnie powtarza, że dobrych win w Douro Superior nie sposób jest zrobić. Wyjątkiem są jedynie butelki pochodzące ze ściśle określonych miejsc, przede wszystkim z wyżej położonych winnic. Przeciwko takim stereotypom protestują lokalni producenci, twierdząc nie bez racji, że wysoka amplituda termiczna między upalnym dniem a chłodną nocą sprawia, że krzewy winogron mogą nieco odpocząć, a owoce zachowują do pewnego stopnia swoją kwasowość. Ponadto na wyżej położonych obszarach regionu, oprócz łupków, występuje także podglebie granitowe, a nawet wapienne. Taki misz-masz ma dobry wpływ na mineralność i kwasowość win, przede wszystkim białych. Jeśli do tego dojdzie północna ekspozycja winnicy, to mamy wręcz idealny materiał pod wina nieco lżejsze, bardziej eleganckie i spektakularnie mineralne. Podsumowując, największym sekretem Douro Superior jest jego niezwykła zdolność do zaskakiwania miłośników wina.
Z takim też nastawieniem dojechałem do CARM. To rodzinna firma zarządzana przez nestora rodu Celso Madeirę, z wykształcenia inżyniera, który jako pierwszy w Douro zbudował w 1966 roku tarasy za pomocą ciężkiego sprzętu mechanicznego. Co więcej, jest także pionierem winiarstwa organicznego w tym regionie. Już w 2008 roku wypuścił z powodzeniem dwa wina niesiarkowane.
CARM to też spora posiadłość. Łączna powierzchnia winnic wynosi około 200 hektarów, rozproszonych po całym Douro Superior. Podczas rozmowy z nami Celso Madeira zwrócił uwagę, że winobranie trwa około 1,5 miesiąca, ze względu na to, że grona osiągają dojrzałość fenologiczną w różnych okresach czasowych.
Wina degustowaliśmy na świeżym powietrzu mając przed sobą metafizyczny widok na rzekę. Początkowo nieco się krygowałem z degustowaniem schłodzonych win białych i różowych ze względu na kiepskie samopoczucie, ale perswazja naukowa enolożek pracujących w CARM osiągnęła zamierzony skutek. Sięgnąłem po biel i róż. Byłem zaskoczony stylem Vinha da Urze Branco 2017
utrzymanym w lekkiej tonacji owocowej, podbitej wyraźnie mineralnym chłodem, a ustami rześkimi, kwasowymi. Dla miłośników win stosunkowo lekkich, ale charakternych to niewątpliwie must have, tym bardziej, że zawiera zaledwie 12% alkoholu. W podobnej owocowo-mineralnej manierze zostało skrojone różowe wino Vinha da Urze Rosé 2016, przy czym w nosie wyraźnie zaznaczone są nuty ziołowe. Po wina czerwone sięgnąłem dopiero przy wspólnym obiedzie. W restauracji z pięknym widokiem na rzekę do koziego mięsa podano CARM Reserva 2015. Według Celso Madeiry to wciąż młode wino, mające jeszcze wiele jeszcze lat przed sobą. Pachniało nienachalnie ciemnymi owocami, ziołami, ale miało też sporą dozę mineralnej świeżości. Usta przystojne, zrównoważone, z wyczuwalną kwasowością i ładnymi taninami.
Wizyta w CARM utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto jednak zadać sobie trochę trudu, szukając dobrych win z Douro Superior. Co prawda, próbowałem stamtąd butelek od wybitnych producentów takich jak Quinta do Vale Meao, czy Passadouro, ale najczęściej trafiałem na etykiety, którym brakowało choćby odrobiny finezji. Niemniej jednak zachęcam wszystkich do sięgania po wina z Douro Suberior, bo uczucie zaskoczenia jest miłym wzbogaceniem degustowania.
Wieczorem dojechaliśmy do zabytkowego budynku rady miasta w Vila Real, gdzie czekali dla nas mali producenci ze swoimi winami. Większość z nich posiada niewielkie winnice, a swoje wina winifikują u większych producentów. To była unikatowa okazja spróbowania win garażowych, absolutnie lokalnych, szczerych, robionych niemalże na własny użytek. Żałuję, że wieczorową porą gorączka znowu dała znać o sobie i osuwałem się na kamienną podłogę, udzielając wywiadu dla portugalskiego radia. Trochę win spróbowałem. Wydawały mi bardzo ciekawe, ale w pamięci pozostaną mi serdeczne rozmowy, pasja i wielka miłość jaką darzą ukochane Douro. Nie miałem sił, by robić notatki, ale pozostały wspomnienia w postaci zdjęć...
To be continued

P.S. Lista producentów, którzy zaprezentowali swoje wina, w tym porto, w murach pięknego budynku
Rady Miasta Vila Real:
Bulas, Carlos Alonso Crónica, D'Eça, Duas Árvores Maquia/Mafarrico, Montel, Quinta da Côrte, Quinta do Monte Travesso, Quinta dos Castelares, Quinta dos Lagares.

Mogę podesłać ewentualnie zdjęcia win zainteresowanym osobom.



sobota, 22 września 2018

Wspomnienia z Douro Cz. II

Do spotkania z Dirkiem Niepoortem w Quinta de Nápoles przygotowywałem się jeszcze w domu w Warszawie. Marzyłem, by zamienić z nim kilka słów. Zasłyszałem gdzieś, że nie jest to człowiek do rany przyłóż. Może być bardzo powściągliwy i chimeryczny, ale i też wielkoduszny i hojny w zależności od nastroju i z kim rozmawia. Szukałem więc czegoś, co mogłoby przełamać pierwsze lody...

Do malowniczo położonej Quinty de Nápoles przyjechaliśmy przed dziesiątą rano następnego dnia. Po nowoczesnej winiarni oprowadzała nas Gabriela, która nie tylko opowiadała o trudnych zagadnieniach technicznych, ale przede wszystkim o filozofii tworzenia wina jaką wyznaje Dirk Niepoort - ponad wszystko świeżość, elegancja i mało alkoholu. Niemalże od początku swojej działalności winiarskiej, czyli od przełomu lat 80 i 90, rozpoczynał winobranie dużo wcześniej niż jego koledzy w regionie, co w tamtych czasach było uznawanie za aberrację albo zupełny odlot. Na marginesie dodam, że coraz więcej winiarzy w Douro robi wina w podobnym stylu. Ponadto w Quinta de Nápoles proces winifikacji czerwieni jest prowadzony tak, by nie dopuścić do nadmiernej ekstrakcji tanin. Słuchając Gabrieli dostrzegłem kontem oka zbliżającego się powoli Dirka Niepoorta w towarzystwie pracowników. Wyglądało to dość zabawnie, bo będąc potomkiem niderlandzkich kupców wyróżniał się wśród nich posturą.... Oczywiście miał na sobie kultową kamizelkę i crocsy, przypominające holenderskie drewniane chodaki. Na pierwszy rzut oka wydawał się absolutnie nieprzystępny. Nie wiedziałem, co mam zrobić czy zagaić go teraz, czy trochę poczekać. Dirk zbliżył się i niewylewnie przywitał się z nami. Nabrawszy trochę pewności siebie poprosiliśmy, by zapozował nam do zdjęć. Wszystkie możliwe urządzenia fotograficzne zostały błyskawicznie uruchomione. Portretowaliśmy człowieka opartego o drewniane kadzie, będącego dla jednych kardynałem, a dla innych czarnoksiężnikiem dourowskiego winiarstwa.

Myślałem, że na zwiedzeniu winiarni zakończymy nasz pobyt w Quinta de Nápoles. Ku mojemu zaskoczeniu udaliśmy się do sali degustacyjnej, gdzie Dirk Niepoort miał poprowadzić osobiście masterclass. Niczym pilny uczeń usiadłem w pierwszym rzędzie przed Arcymistrzem. Zaczęliśmy od białych win wzmacnianych - Porto Niepoort Dry White i Porto Niepoort 10 Years Old White. Portugalczyk przyznał, że białe porto nie cieszy się popularnością wśród konsumentów, nazywając je „stupid wine” Za ten stan rzeczy obwinił swoich kolegów winemakerów, którzy zbanalizowali ten trunek, wytwarzając je podobnie jak wina białe. Natomiast on sam przeprowadza winifikację w sposób tradycyjny, czyli podobnie jak czerwone porto, wykorzystując do tego aromatyczne odmiany winogron pochodzące ze starych krzewów.

Po tym wprowadzeniu przeszliśmy do czerwonych porto. I tak próbowaliśmy po kolei LBV 2013, 10 i 20 letnie Tawny i Vintage 2015. Enolog precyzyjnie objaśnił jak produkuje się takie wina i czym się różnią. Czytelników zainteresowanych zgłębieniem tej skomplikowanej tematyki odsyłam do moich wcześniejszych artykułów. Wszystkie butelki cechowały się niesamowitą elegancją i równowagą. Warto je mieć w swoich zbiorach.
Enolog mówił także sporo o przyszłości Douro jako regionu winiarskiego w kontekście win porto. Stwierdził, że świadome obniżanie cen przez niektórych producentów niszczy wizerunek Douro jako wyjątkowego na skalę światową regionu winiarskiego. Zwrócił uwagę, że produkcja tego trunku systematycznie spadała wraz cenami od początku lat dwutysięcznych, co spowodowało sporą nerwowość wśród niektórych producentów. Na szczęście tendencja ta obecnie się odwraca.

Patrząc na butelkę Niepoort Vintage 2015, zapytałem, dlaczego większość domów winiarskich z Vila Nova de Gaia nie zdecydowała zadeklarować tego rocznika jako Vintage. Dirk przyznał, że sam tego nie rozumie. Jego zdaniem Natura była wyjątkowo łaskawa dla tego typu win, czyniąc je wyjątkowo eleganckimi. I to jest właśnie jego styl! Natomiast angielskie domy winiarskie preferują wina Vintage prężące bardziej muskuły i dlatego też z dużym prawdopodobieństwem zadeklarują rocznik 2016 (i faktycznie tak się później stało). Dirk zastanawiał się także, co zrobią Anglicy z rocznikiem 2017, który jego zdaniem był absolutnie wyjątkowy dla porto. Co więcej, wśród nich jest niepisana zasada, że nie deklarują dwóch roczników następujących po sobie .

I kolejna niespodzianka. Po degustacji mieliśmy zjeść obiad na terenie winiarni razem z Dirkiem Niepoortem! W tym momencie zostałem jemu przedstawiony jako bloger znający język portugalski. Mogłem wreszcie przejść na ten język, bo podczas degustacji musiałem zadawać pytania w języku angielskim, co jest dla mnie dziwnym uczuciem będąc w Portugalii. Po krótkiej wymianie uprzejmości spytałem się go, czy nadal kolekcjonuje stare maszyny do pisania? I to był strzał w 10!
Dirk szeroko otworzył oczy i uśmiechnął się. Zapytał się skąd o tym wiem. Odpowiedziałem mu, że znalazłem wywiad, którego udzielił wiele lat temu jakiejś portugalskiej gazecie. Wspomniałem także o maszynach „Łucznik” produkowanych niegdyś w Radomiu i obiecałem, że jak tylko nadarzy się okazja to jedną mu sprezentuję.

Niepoort najwyraźniej nas polubił. W Douro krążą legendy o winach, które wyciąga z piwnic podczas imprez dla przyjaciół. W pewnym momencie enolog zniknął, by po chwili wrócić z butelkami magnum Vintage 2000 i 2003 (pusta butelka stoi na półce z książkami nad moim łóżkiem). Wcześniej natomiast do znakomitych dań serwował biały Coche oraz Redoma 2014.
To było dla mnie wyjątkowe spotkanie. Miałem okazję spróbować wybitnych win i porozmawiać z wielkim portugalskim winiarzem. Opuszczałem Quinta de Nápoles bardzo szczęśliwy (wina od Nieeporta dostępne są w Atlantice).


To be continued