wtorek, 14 listopada 2017

Pamiętniki z Douro cz.IV

Drugi dzień zwiedzania winnic
Wyruszamy z hotelu w Vila Real punktualnie o 9.00 i kierujemy się na zachód do miejscowości Sabrosa. Byłem tam już w kwietniu u znanych producentów: Vieira de Sousa i Lavradores de Feitoria. Sabrosa to także miejsce urodzenia Fernão de Magalhãesa, czyli Fernanda Magellana. Będąc w służbie Hiszpanii w latach 1519-1522 dowodził wyprawą morską, która jako pierwsza w historii opłynęła Ziemię. Niestety tej tragicznej postaci nie poświecono tyle uwagi, co na przykład Kolumbowi czy Vasco da Gamie. A to dlatego, że w obydwu krajach Półwyspu Iberyjskiego był postrzegany za swego rodzaju antybohatera. W Portugalii widziano w nim zdrajcę i sprzedawczyka po tym jak oddał się na służbę królowi hiszpańskiemu, a w Hiszpanii żeglarza, który zawiódł nie spełniając pokładanych w nim wielkich oczekiwań. Miał bowiem za zadanie dopłynąć od Zachodu do Wysp Korzennych, czyli drogą morską nie zarezerwowaną dla Portugalczyków w myśl Traktatu z Tordesillas. Co ciekawe, jego niemalże straceńcza śmierć w nierównej walce z tubylcami na Filipinach nadal kryje wiele pytań, ale to już dłuższa rozmowa przy dobrej butelce porto, o którym za chwilę.
Adega Cooperativa de Sabrosa
Przywitały nas serdecznie dwie niezwykle energiczne panie, enolożka Celeste Marques i Natércia Veiga. Zwiedzając nowoczesną winiarnię byłem zaskoczony nienagannym porządkiem, ludźmi pracującymi z godnym pozazdroszczenia zaangażowaniem. Chwilę później dowiedziałem się, skąd to się bierze. Otóż ponad połowa pracowników winiarni do kobiety, w tym zarząd kooperatywy! Gdybym to widział w Szwecji, nie przecierałbym oczu z niedowierzania, ale na południu Europy, owszem. Krótko mówiąc, Adega Cooperativa de Sabrosa to nie relikt z epoki Salazara, a sprawnie działające od 59 lat przedsiębiorstwo winiarskie zrzeszające 600 lokalnych farmerów.
Wina do degustacji czekały na nas w obszernym, nieco przyciemnionym pomieszczeniu. Ogromne drewniane kadzie nadawały temu miejscu powagi i wyjątkowości. Butelki niczym ołowiane żołnierzyki stały równo w szeregu na okrągłym stole zrobionym z drewnianej beczki. Prezentowały się bardzo ciekawie. Etykiety win spokojnych nawiązywały do symboliki portugalskich wypraw morskich w modernistycznym anturażu. Natomiast smart casualowo a wręcz hipstersko wyglądały butelki Porto Branco, Ruby i Tawny. Próbowane wina nie miały nic z dyskontowej toporności, ani nieokrzesanej rustykalności, nie wysadzały podniebienia przegrzanymi owocami naszpikowanymi siermiężnymi taninami. Były zrównoważone i świeże dzięki starannie nakreślonej kwasowości. Dlatego też pani Celeste Marques podkreślała, że wielu farmerów dostarczających grona posiada wysoko położone winnice z północną ekspozycją. Co do win, to szczególnie zapadły mi w pamięć reservy. Douro Fernão de Magalhães Reserva Branco 2015 (viosinho, rabitato, gouveio, 13%), jest dobrze skoncentrowanym winem w tonacji dojrzałych owoców podbitych jeszcze nie do końca zintegrowaną beczką. Ma w sobie jednak sporo powagi. Usta krągłe, owocowe, nieco maślane, przeszyte dobrą kwasowością. Moim zdaniem wino nadające się doskonale do gastronomii. Za rok lub dwa jeszcze lepsze.
Douro Fernão de Magalhães Reserva Tinto 2014 (touriga nacional, tinta roriz, 13,5%), tym razem wino średnio skoncentrowane, pełne nut kwiatowych i owocowych zamkniętych w drewnianej ramie. Na podniebieniu bardziej eleganckie, dobrze zbalansowane, miękkie, przyjemne, z utemperowanymi taninami i dobrą kwasowością. Butelka do picia, choć jeszcze może spokojnie poleżeć przez kolejne lata.
Douro Fernão de Magalhães Moscatel (mocatel gelego branco, 17%), wino wzmacniane, skoncentrowane, wypełnione aromatami dojrzałej brzoskwini i nutami toffe. Usta pełne, z dobrze zbalansowaną słodyczą i kwasowością. Całkiem atrakcyjnie jawił się także harmonijny Porto White Loreto.
No i wreszcie Fernão de Magalhães Porto 10 Years (touriga nacional i touriga franca, 19,5%). Wino zabutelkowane w 2009, pachnące nutami drewnianych kadzi, woskiem, zarówno dojrzałymi jak i suszonymi owocami oraz karmelem. Usta miękkie, przyjemne, całkiem przystojne. Butelka wzbudzająca kontrowersje. Mój niemiecki kolega Axel Probst, autor czterystustronicowego dzieła o winach porto, stwierdził podczas ostatniego Pro-Wein, że jest to jeden z najlepszych dziesięcioletnich tawny jakie ostatnio pił. Natomiast João Paulo Martins, ikona portugalskiego dziennikarstwa winiarskiego, był nieco bardziej powściągliwy w ocenie, uważając, że jest to solidnie zrobiona butelka porto.
Racząc się później tym winem w domu siedząc w fotelu odpłynąłem wyobraźnią do kontrowersyjnej i dramatycznej wyprawy morskiej dowodzonej przez Fernão de Magalhães. Mimo zakazu króla Hiszpanii zabraniającego mu walki z tubylcami wdał się w nierówną potyczkę z rdzennymi mieszkańcami Filipin. Czyżby próbował je podbić dla swojego króla, choć były one już w strefie wpływów Portugalii na mocy wspomnianego Traktatu z Tordesillas? A może zrozumiał, że nie udało mu się dopłynąć do Wysp Korzennych od Zachodu i nie wypełnił rozkazu króla Hiszpanii? Nie miał zatem gdzie wracać. W Portugalii był już zdrajcą. Czy jego śmierć w walce nie była aktem desperacji w sytuacji bez wyjścia?

Za dwa lata świat będzie obchodził 500-lecie wyprawy Fernão de Magalhãesa. Przygotowania już się rozpoczęły się między innymi w Portugalii, Hiszpanii, Watykanie i nawet w NASA. Może badacze odpowiedzą nam na szereg pytań związanych z wyprawą tego dzielnego, a zarazem tragicznego żeglarza portugalskiego.

p.s. Niebawem wzmacniany Douro Fernão de Magalhães Moscatel oraz wina porto, w tym wzbudzający sporo emocji Fernão de Magalhães Porto 10 Years, będą sprowadzone przez wine bar Wine & People, Bielańska 6, Warszawa.


środa, 1 listopada 2017

Pamiętniki z Douro cz. III

…..I obudziła mnie koleżanka Chinka. Dojechaliśmy na miejsce
Aneto Wines
Niewielki producent. Raptem 17 hektarów, ale wysoko sklasyfikowane winnice. Czerwone owoce pochodzą z parcel klasy A rozciągających się w okolicach w Sobradais i Malvedos, natomias winogrona przeznaczone do bieli zrywane są z krzewów znajdujących się w Barrô i Panajóia, godzinę drogi samochodem na wschód.
Francisco Montenegro jest właścicielem tego rodzinnego przedsięwzięcia produkującego wina od 2001 r. To ciekawy winemaker, sprawiał wrażenie wyciszonego, skupionego, ale zarazem empatycznego, szczerze oddanego swojej pracy. Zwiedziwszy winiarnie udaliśmy się do sali degustacyjnej. W moim odczuciu wina robione przez Francisco do złudzenia przypominają charakterem ich twórcę. Są raczej wyważone, starannie zrobione i zarazem intrygujące.
Aneto Grande Reserva Branco 2015 (viosinho, verdelho, 13%) dojrzewający na osadzie jest pięknym, dobrze zbalansowanym winem o kremowej teksturze oprawionym kwasowo-mineralną ramą. Achów i ochów nie zabrakło także przy degustowaniu Aneto Branco Reserva 2014, skrojonego, co ciekawe, z semillon i verdelho. Wino bardzo złożone, pachnące sezamem, białym pieprzem, trawą, owocami granatu, łupkowym chłodem. Usta średnio zbudowane, maślane, posypane startą drobniutko skórką cytryny.




Również wina czerwone charakteryzowały się równowagą.
Francisco potrafi umiejętnie żonglować beczkami zarówno z dębu francuskiego jak i amerykańskiego, czego dobrym przykładem jest Aneto Reserva 2013. Degustacje zakończyliśmy znowu świetnie zbalansowanym Douro Colheita Tardia 2010 zrobionym z semillon.
Dopiero wyjeżdżając z winiarni zorientowałem się, że introwertyczny Francisco Montenegro jest także restauratorem. Aneto & Table to funkcjonująca od niedawna w wyremontowanych magazynach kolejowych w Peso da Régua restauracyjka ciesząca oko elegancką prostotą wzbogaconą ciekawym oświetleniowymi detalami. Siedzieliśmy tam przy stole i dzieliliśmy się wrażeniami. Powoli mijał pierwszy nas wspólny dzień w Douro.
CDN.

wtorek, 24 października 2017

Jancis Robinson 10 lat, 10 win portugalskich

Kilka godzin temu najbardziej wpływowa krytyczka winiarska Jancis Robinson świętowała w Lizbonie 10 lat swojej współpracy z czasopismem Revista de Vinhos. Podczas konferencji prasowej ogłosiła listę 10 najlepszych jej zdaniem luzytańskich win ostatniej dekady:





- Vinho Verde Soalheiro Primeiras Vinhas 2016,
- Dão, Quinta dos Roques Branco 2007,
- Douro Casa Ferreirinha Barca Velha Tinto 1999,
- Douro Quinta do Crasto Vinha Maria Teresa Tinto 2005,
- Bairrada Luis Pato Vinha Barrosa Tinto 2005,
- Douro Niepoort Batuta Tinto 2007,
- Douro Poeira Tinto 2011,
- Alentejo Bojador Vinho de Talha Tinto 2015,
- Madeira Barbeito Ribeiro Real Tinta Negra Lote 1, 20 Years,
- Graham's Single Harvest Tawny Port 1972.
Wielka degustacja win portugalskich ENCONTRO COM VINHOS e ENCONTRO COM SABORES organizowana przez czasopismo Revista de Vinhos odbędzie się w Lizbonie (Centro de Congressos de Lisboa, Junqueira) w dniach od 10 do 13 listopada 2017 r.

Źródło: Revista de Vinhos

niedziela, 22 października 2017

Pamiętniki z Douro cz. II

Pierwszy dzień zwiedzania winnic.
Punktualnie o 9.00 mamy spotkanie organizacyjne oraz prezentację o regionie Douro. Siedzę w międzykontynentalnym towarzystwie: dwóch Niemców oraz Chinka. Amerykanin doleci za kilka godzin.
Portugalczycy pilnują czasu. Ci z Północy zwykle są lepiej zorganizowani. Kiedyś z nimi pracowałem w Polsce. Spore wpływy nordycko-protestanckie za sprawą zakorzenionych w Douro handlujących od wieków winem porto kupieckich rodzin.
Po półgodzinnej podróży krętymi drogami dojeżdżamy do niewielkiego miasteczka Murça, leżącego na północy subregionu Cima Corgo. Stamtąd dzieli nas zaledwie kilka minut drogi do pierwszej posiadłości
Monte São Sebastião
Co prawda historia tej 50 hektarowej Quinty sięga lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia, ale pierwsze wina pod obecną nazwą pojawiły się 10 lat temu. Część gron jest sprzedawana dużym producentom porto. Tu ten trunek nie jest produkowany, choć tzw. benificio, czyli maksymalna ilość moszczu przerabianego po wzmocnieniu na wina porto, w przypadku tej posiadłości wynosi 65 pipas (550 l beczek).

Spacerując po winnicy zauważyłem, że krzewy są prowadzone blokowo. Innymi słowy, konkretne odmiany są od siebie odseparowywane. Cześć ortodoksyjnych winiarzy z Douro podtrzymuje jednak starą tradycję tak zwanego field blendu, czyli najprościej mówiąc, miszmaszu różnych odmian koegzystujących na wspólnym poletku. Moja znajomość portugalskiego ułatwiła mi rozmowę z winemakerem José Luísem Breią. Ten niezwykle sympatyczny Portugalczyk uważa, że blokowe prowadzenie winnic ułatwia dobór optymalnego momentu winobrania dla poszczególnych odmian.

Idąc w kierunku domu podziwiałem i fotografowałem stare, prawie stuletnie drzewa oliwne, z których produkowana jest na miejscu wyborna oliwa. Na spragnionych odpoczynku i wina turystów czekają stylowo wyposażone pokoje gościnne.
Wina próbowaliśmy w przydomowym patio. Przypatrywałem się z uwagą seniorowi rodu, któremu wspomniany José Luís nalewał wino. Było to prawdziwy rytuał wypełniony tyleż ogromnym szacunkiem, ileż swoistą hierarchią, ustalonym porządkiem rzeczy. Zaczęliśmy od świeżego, przyjemnego Douro Monte São Sebastião Branco 2016 (rabigato, viosinho, codega do larinho, 13%), pachnącego nienachalnie owocami cytrynowymi oraz marakują Na podniebieniu również bardzo świeżego, dzięki rasowo zarysowanej kwasowości. Miłośnikom win różowych, do których i ja się zaliczam, na pewno przypadnie do gustu Douro Monte São Sebastião Rose 2016 (touriga nacinal, touriga franca, tinta roriz, tinta barroca, 12%), ujmujące chłodnymi nutami truskawek i malin i niebanalnymi ustami podbitymi szlachetną kwasowością. Natomiast Douro Monte São Sebastião Reserva 2014 (tinta roriz, tinta barroca 13%), to dobrze zbudowane, strukturalne wino zrobione z owoców podchodzących ze starych, ponad czterdziestoletnich krzewów, a monumentalna wręcz Grande Reserva 2012 mimo kilku lat spędzonych w butelce musi jeszcze sporo poczekać. Na koniec wznieśliśmy toast arcyświeżym, całkiem ambitnym musiakiem Douro Monte São Sebastião Espummante Brut zrobionym z trzech odmian - rabigato, codega, gouveio.
W szampańskich nastrojach udaliśmy się w drogę. Pierwszego dnia program nie był zbyt napięty. Jechaliśmy wzdłuż koryta Douro i podziwialiśmy przepiękne widoki. Tarasowe winnice wyrwane stromym zboczom robiły ogromne wrażenie. Tu człowiek przez kilka wieków brał się twardo za bary z Naturą, abyśmy dziś mogli raczyć się starym i szlachetnym porto.
Na obiad zatrzymaliśmy się z eleganckiej restauracji DOC położonej nad samą rzeką. Elegancja-Francja, kelnerzy, somelierzy, pięknie zastawione stoły na świeżym powietrzu.

Brałem udział w doborze wina. Dlatego też do kieliszków nalano dobrze mi znany Douro Lavradores de Feitoria Quinta da Costa das Aguaneiras 2011 z butelki magnum. O tym winie tylko ze starszego rocznika pisałem w ubiegłym roku. Wybór był doprawdy świetny. Wino idealnie pasowało do podanego dania z mięsa.








Jedziemy dalej. Wciąż cudowne landszafty, ale przysnąłem na chwilę…

To be continued.

sobota, 21 października 2017

Pamiętniki z Douro cz. I

Początek lipca, Kruklanki
Kolejny dzień leje. Czy tak mają wyglądać tegoroczne wakacje w Prusiech? Rowery wyszykowane na wycieczkę czekają w blokach startowych od trzech dni. Synek marudzi, żona też. Amerykanie mówią „happy wife, happy life”. I coś w tym jest.
Dzwoni telefon. Numer zaczyna się na +351….. Chyba nie odbiorę. Pewnie dzwonią z jakąś robotą tłumaczeniową. Nie chce mi się gadać. Jestem w końcu na upragnionych wakacjach. Ok, odbieram. Po chwili osuwam się z wrażenia. Okazuje się, że jestem na krótkiej liście blogerów/dziennikarzy wytypowanych do wyjazdu do Douro. Doceniono moje wpisy na moim blogu Winne Refleksje i aktywność na FB. Owszem, pogodziłem się z fejsem po trzech latach separacji. Teraz jest dla mnie sprawnym narzędziem komunikacji, a nie alternatywnym życiem. Trzeba kuć żelazo, póki gorące. Napisałem pierwszy artykuł specjalnie po portugalsku...
Połowa sierpnia, Warszawa
Za oknem skwar, a ja w pracy. Z letargu obudził mnie telefon. Dostałem wiadomość mailową. NERVIR - Associação Empresarial de Vila Real zaprasza mnie na tygodniowy wyjazd studyjny do Douro. „Opinion maker” brzmi dumnie. Cieszę się. Jeszcze wniosek o urlop i jadę.
17 września, Lotnisko Humberto Delgado, Lizbona
Czekam na samolot. Piję porto przed odlotem do Porto. Jestem bardzo podekscytowany. To mój pierwszy poważny wyjazd studyjny, nie licząc kursu u winiarzy morawskich. W głowie mam wiele pytań. „Lubię wina niedoskonałe, które nie ukrywają skąd są, skąd przychodzą” – stwierdził w wywiadzie niezwykle utalentowany winemaker Tiago de Sousa z posiadłości Alves de Sousa. No właśnie. Gdzie się znajduje ten trudny kompromis między terroir a sprzedażą? Wszakże nawet doświadczeni winoholicy mają niekiedy problem z arcyzaczepnymi taninami charakteryzującymi dourowwskie wina.



18 września, godzina 23.00, hotel w Vila Real, Douro
Wszystko ekstra, ale zapomniałem okularów do czytania w aucie w drodze z lotniska w Porto. Powiadomiłem organizatorów. Pan Hilary zgubił okulary i takie tam…

To be continued.

poniedziałek, 9 października 2017

"Dziewięć miesięcy zimy, trzy miesiące piekła" cz.2

Drugą cześć mojej relacji z tegorocznego winobrania w Douro zacząłem kreślić w hotelowym pokoju w Vila Real, ponieważ miałem to ogromne szczęście i przywilej bycia naocznym świadkiem zmagania się człowieka z naturą w jednym z najpiękniejszych regionów winiarskich świata.
Kontrolowana panika
Winobranie w połowie sierpnia. Tego nawet nie pamiętają napotkani przeze mnie najstarsi dourowscy winiarze. Ich wysmagane słońcem zmarszczone czoła i szeroko otwarte oczy odzwierciedlały zdziwienie i niedowierzanie. Owszem, tydzień, góra dziesięć dni, ale nie dwa a nawet trzy tygodnie wcześniej. Ponoć ktoś w gorącym Douro Superior zaczął zbierać owoce gron już pod koniec lipca, ale to są tylko niepotwierdzone plotki. Niespodziewanie wszystko zaczęło się na początku sierpnia, gdy owoce zaczęły dojrzewać w ekspresowym tempie. Winiarze na gwałt musieli ściągać pracowników z urlopów zarówno do pracy w winnicach jak i w winiarniach. Niektórzy z nich wpadli nawet w stan kontrolowanej paniki. „Trzeba było szybko działać, by nie dopuścić do nadmiaru cukru w gronach” – mówili jednym głosem. Pomimo ogromnych upałów ludzie byli zmotywowani do ciężkiej pracy. W tych trudnym czasie ważną rolę spełnili nawet turyści, których pomoc przy ugniataniu winogron była na wagę złota. I tak niełatwą sytuację komplikował jeszcze fakt, że nie wszyscy winemakerzy byli do końca przygotowani logistycznie do winobrania. Zamawiane beczki, drożdże oraz niezbędne wyposażenie winiarni miały być dostarczone pod koniec sierpnia lub na początku września, a nie miesiąc wcześniej. Na szczęście po pierwszym szoku sytuacja została opanowana. Można chyba powiedzieć, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Przede wszystkim wysokie temperatury wytępiły wszelkie możliwe choroby winorośli, które dały się we znaki winiarzom w ubiegłym roku za sprawą częstych opadów deszczu. Owoce są zdrowe, zawartość alkoholu nieco wyższa w zależności od miejsca i szczepu winorośli, a skórki owoców dość grube. Dlatego też wszyscy zgodnie twierdzą, że w przypadku win spokojnych stworzenie zrównoważonego blendu będzie przypominać układanie arcyskomplikowanych puzzli. Położenie konkretnych winnic będzie kluczowe. Wyżej umiejscowione z północną ekspozycją dające mniej skoncentrowane owoce będą wysuwane na pierwszy plan przy tworzeniu kupażu. Można się zastanawiać, czy wszyscy winiarze zdecydują się na produkcję win jednoodmianowych w większej skali. Dużo wpływ na charakter win dojrzewających w dourowskich posiadłościach będzie miała też nadchodząca zima. Musimy się jeszcze zatem uzbroić w cierpliwość.
Podczas wrześniowego pobytu w Douro rozmawiałem z winiarzami na temat tegorocznego winobrania. Wszyscy byli zgodni, że mieli do czynienia w winobraniem nietypowym, wykraczającym poza dotychczasowy paradygmat.
Monte São Sebastião
W tej posiadłości zbiory białych odmian winorośli rozpoczęły się 17 sierpnia, a czerwonych 4 września. José Luis Breia, winemaker, nie pamięta, by kiedykolwiek winobranie zaczęło się w sierpniu. Jest bardzo zadowolony ze spróbowanego wczoraj (24.09) rabigato, a viosinho wydaje się być w całkiem dobrej kondycji. Portugalczyk z przekonaniem twierdzi, że skroi z nich znakomity blend z dobrze zarysowaną kwasowością. Natomiast czerwone odmiany winogron jeszcze fermentują. Liczy, że zrobi z nich dobrą reservę.






Aneto Wines
Francisco Montenegro, winemaker i właściciel posiadłości musiał ściągać pracowników z urlopów do przedwczesnego winobrania. Już 12 sierpnia zaczęto zbierać białe odmiany winogron a dwa tygodnie później czerwone. Francisco jest umiarkowanym optymistą. Znalezienie równowagi będzie głównym wyzwaniem. Kapryśna touriga nacional wydaje się być nieco muskularna. Bardzo przystojnie prezentuje się natomiast touriga franca, która może dominować w blendach. W przypadku kupaży białych win, na pierwszy plan zostaną wysunięte szczepy dające winom więcej kwasowości, czyli arinto i gouveio.





Adega Cooperativa de Saborosa
W tej prężnej kooperatywie zrzeszającej około 600 lokalnych farmerów winobranie także zaczęło się przedwcześnie. Białe odmiany zaczęto zbierać 30 sierpnia, a czerwone 9 września Niezwykle energiczna enolożka Celeste Marques oraz Natércia Veiga odpowiadająca za eksport w tej bardzo ciekawej kooperatywie (ponad 50 procent pracowników to kobiety), patrzą optymistycznie na tegoroczne zbiory. Z nadmiernym alkoholem i brakiem świeżości raczej nie powinno być problemów, gdyż spora część owoców pochodzi z wysoko położonych winnic z północną eskpozycją.






Quinta do Mourão
Niezwykle sympatyczny Miguel Braga właściciel posiadłości i winemaker podszedł bardzo rzeczowo do tematu i zapowiedział, że podzieli się ze mną swoim wnioskami zimą, bo teraz jest zbyt wcześnie na tego typu rozważania. Zbiory białych odmian winorośli zaczął 24 sierpnia, a czerwonych 5 września.









Quinta das Lamelas
Doświadczony winemaker José Guedes wyznał, że pod względem ilościowym susza i grad dały się we znaki krzewom winorośli. W porównaniu z ubiegłym rokiem produkcja spadła o 25%. Natomiast pod względem jakości gron 2017 wydaje się być dobrym rokiem, choć jest za wcześnie, by to jednoznacznie ocenić. Białe odmiany winorośl zaczęto zbierać w tej posiadłości 28 sierpnia, a czerwone 7 września.








Quinta da Rede
W tej przepięknie położonej posiadłości w dolinie rzeki Douro przedwczesne winobranie było również sporym zaskoczeniem, ale nie są poważnym problemem. Parcele bowiem rozciągają się niemal od brzegów rzeki po najwyższe partie doliny. Zdaniem Daniela Alvesa, syna właścicieli posiadłości zrobienie win zrównoważonych jest w zasięgu jego ręki. Gdy odwiedzałem posiadłość zwożono do winiarni ostatnie owoce tourigi nacional. Zbiór białych odmian zaczął się 14 sierpnia, a czerwonych 4 września.






Quinta da Barca
Co prawda o tej dobrze znanej mi posiadłości pisałem już w pierwszej odsłonie mojego posta. Tym razem miałem okazję poznać enologa Pedro Coutinho, który prywatnie jest mężem Justiny Teixeiry. Zwrócił uwagę, że w sierpniu należało wykonywać jak najczęściej pomiary zawartości cukru w owocach, by idealnie wstrzelić się z terminem rozpoczęcia winobrania. Właściciele tej niewielkiej posiadłości bardzo są zadowoleni ze zbiorów zarówno pod względem jakościowym i ilościowym.







Quinta da Santa Eufémia
Na początku sierpnia w tej posiadłości panowała nerwowa atmosfera spowodowana nadmiernym dojrzewaniem gron. Na szczecie szybko opanowano sytuację. Pościągano pracowników i ostro zabrano się do pracy. Białe odmian winogron zaczęto zbierać 28 sierpnia, a czerwone 4 września.
Bernardo Carvalho uważa winobranie 2017 jako jedne z najlepszych. Quinta da Santa Eufemia bowiem produkuje przede wszystkim wina porto. Dlatego też wyższy poziom alkoholu w winie jest błogosławieństwem dla winemakera. Dlaczego? Więcej alkoholu oznacza mniej dolewanej doń aguardente podczas fermentacji. Dzięki temu wina porto zyskują na elegancji.



Quinta dos Lagares
Zarządzający posiadłością Pedro Lencart, który jest z wykształcenia leśnikiem i często bywa w Polsce, wydaje się być zadowolony z winobrania. Udało mu się odpowiednio wcześniej zebrać grona (21 sierpnia biel i 1 września czerwień) i jego zdaniem wina będą strukturalne i zrównoważone.









Alves de Sousa
Winemaker Tiago Alves de Sousa twierdzi, że jego wina z rocznika 2017 będą zrównoważone i długowieczne dzięki znakomitej strukturze. Faktem jest, że sytuacja na początku zbiorów nie wyglądała najlepiej, ale w kolejnych dniach niepokój przerodził się w poczucie ulgi i zadowolenia. Co ciekawe, Tiago Alves de Sousa rozpoczął zbieranie białych i czerwonych odmian winorośli mniej więcej w tym samym czasie, czyli 22 sierpnia.







Coimbra de Mattos
W skład tej spółki wchodzi kilka posiadłości porozrzucanych w regionie Douro. Delektując się na miejscu znakomitą Colheitą 1958 rozmawiałem z wiekowym winiarzem, który nie pamiętał tak przedwczesnych zbiorów. Podkreślił, że nie powinno być problemów z wystającym alkoholem. Według niego, dzięki różnorodności siedlisk i pochodzących z nich winogron butelki z 2017 roku będą zrównoważone i długowieczne








Parceiros Na Criaçao
W tej spółce winiarze odpowiednio wcześniej zareagowali na wzrastający poziom cukru w owocach i zaczęli zbierać je odpowiednio 12 sierpnia (białe odmiany) i 12 września (czerwone odmiany). João Nápoles de Carvalho nie chciał wypowiadać się na temat win czerwonych, gdyż część z nich nadal fermentuje w zbiornikach, ale uważa, że 2017 rok będzie znakomity dla jego win białych.









D’Origem
Winemaker Paulo Duarte twierdzi, że pod względem ilości winogron zbiory były średnie. Natomiast nie kryje zadowolenia z jakości plonów. Zbiory białych odmian winorośli zaczął 15 sierpnia, a czerwonych niespełna dwa tygodnie później.





To wszystko jest bardzo ciekawe. Czy absolutnie nietypowe zbiory dadzą nietypowe wina? Nie wiadomo. Na pewno na charakter win spokojnych będzie miała nachodząca zima w Douro. Wczoraj (5.10) było tam 31 stopni. Gdy w połowie września odwiedzałem dourowskich producentów temperatura wahała się od 21 do 26 stopni. Matka Natura oszalała?
Wydaje się natomiast, że producenci win porto mogą spać spokojnie. Wysoki poziom cukru w owocach jest sprzymierzeńcem winemakera, co z resztą potwierdził wspomniany już Bernardo Carvalho z Quinta da Santa Eufemia. Zastanawiam się, czy wielkie domy winiarskie zdecydują się na deklaracje porto Vintage 2017. Bowiem długowieczność i doskonałość porto Vintage to w istocie łaska Natury nadawana winiarzom w Douro raz na jakiś czas. Ale co z nią zrobią Wielcy z Vila Nova de Gaia?




p.s.Drugą część mojego artykułu pisałem podróżując po regionie Douro na zaproszenie Soul Wines, organizacji zrzeszającej lokalnych producentów.



poniedziałek, 11 września 2017

Quinta da Barca - 90 punktów z hakiem od Andreasa Larssona

Należący do arcyścisłego grona najlepszych ekspertów winiarskich Andreas Larsson przyznał ponad 90 punktów aż trzem winom od Quinta da Barca :
-Busto Grande Escolha Tinto Touriga Nacional 2014 - 93 punkty;
-Busto Reserva Tinto 2013 - 93 punkty;
-Busto Reserva Tinto Touriga Nacional 2013 - 92 punkty.
Link: http://blindtasted.com/blog/portugal-red-wines-above-92-points/
Muszę publicznie wyznać, że mam coraz większe zaufanie do mojego nochala i kubków smakowych. Spośród kilkudziesięciu win próbowanych podczas ubiegłorocznego Flavours of Portugal najwyżej oceniłem butelki od tej niewielkiej, mało wtedy znanej posiadłości w Douro. Mam ogromną satysfakcję, że przekonałem do niej Magdę i Darka z Wine & People. Wszystkie wyróżnione wina z serii Busto są dostępne na Bielańskiej 6. Polecam.

piątek, 25 sierpnia 2017

"Dziewięć miesięcy zimy, trzy miesiące piekła" cz.1

– tak popularne portugalskie porzekadło charakteryzuje pogodę w Douro. Nie ma w tym powiedzeniu cienia przesady, gdyż aura nie tylko w Douro, ale niemalże w całej Portugalii jest miejscami dramatyczna, co potwierdzają nierzadko tragiczne obrazy w telewizji. Dlatego też tegoroczna fala upałów przyśpieszyła znacznie winobranie w Douro.
Według biuletynu Instituto Português do Mar e da Atmosfera aż 79% terytorium dotknięte jest suszą zaawansowaną lub ekstremalną. Choć w regionie Douro krzewy winorośli usytuowane na stromych tarasach przyzwyczajone są do gorącego klimatu i suszy to niektóre z nich znajdują w stanie skrajnego stresu wodnego przede wszystkim w subregionie Douro Superior i Cima Corgo. Statystyki pokazują, że tym roku opady deszczu są aż o 50% mniejsze niż w ubiegłym. Sytuacja w Douro jest na bieżąco monitorowana przez Direção Regional de Agricultura e Pescas do Norte. Według Carlosa Pereiry “zima była sroga, a wiosną panowały stosunkowo wysokie temperatury, co przyspieszyło cykl wegetacyjny winorośli mniej więcej o 2 a miejscami 3 tygodnie”. Cytowany kilkanaście dni temu przez prasę portugalską Francisco Ferreira (Quinta do Vallado) przyznał, że w bieżącym roku winobranie rozpoczęło się z 2 tygodniowym wyprzedzeniem względem ubiegłego roku. W przypadku bardzo dotkliwych susz średnia wynosi 10 dni.
Od wieków zaprawieni w bojach z przeciwnościami natury dourowscy winiarze i enolodzy pozostają nadal optymistami przynamniej dla prasy specjalistycznej. Zgodnie twierdzą, że praca w upale jest obecnie skrajnie ciężka, ale przyniesie znakomite owoce w postaci win z rocznika 2017.
Postanowiłem sprawdzić medialne przekazy dnia i zacząłem dzwonić i wysyłać smsy do dourowskich posiadłości.
W Quinta da Barca (subregion Baixo Corgo) zbiory białych odmian winorośli rozpoczęły się 16 sierpnia, a czerwonych 21 sierpnia.
Justina Teixeira, córka właścicielki posiadłości i dyrektor ds. Sprzedaży, twierdzi, że wina białe będą bardzo dobrej jakości. Enolodzy postanowili znacznie przyśpieszyć zbiory, by wina zachowały świeżość i nienaganną kwasowość.
Natomiast zdaniem Antónia Manuela Nascimento Dinisa właściciela niewielkiej, ale ambitnej posiadłości Teoria Vinhos (subregion Cima Corgo), wina białe będą miały więcej owocu, ale i alkoholu (0,5-1%) niż w ubiegłym roku. Kwasowość w normie. Zdaniem portugalskiego enologa wina będę zrównoważone, oparte na dobrej strukturze.
Do wczoraj nie udało mi się zebrać więcej konkretnych informacji od dourowski winiarzy. Wszyscy harują na pełnych obrotach przy winobraniu, albo twierdzą, że jest jeszcze za wcześniej na konkretne komentarze. Pozostaję z nimi w telefonicznym kontakcie i czekam na dalsze wiadomości, które zamieszczę w drugiej części artykułu.




piątek, 4 sierpnia 2017

Luzytanie nie wylewają wina za kołnierz

Według danych opublikowanych przez Międzynarodową Organizację ds. Winorośli i Wina (OIV) w Portugalii spożycie tego jakże szlachetnego trunku jest obecnie najwyższe na świecie i wynosi 54 litrów na osobę. Kolejne miejsc zajmują odpowiednio Francja, Italia, Szwecja, Szwajcaria, Belgia i Argentyna, Niemcy i Australia (27 litrów). Co ciekawe, sąsiednia Hiszpania zajmuje dopiero 8 miejsce (25,4 l), której depczą po piętach Holandia i Wielka Brytania.

niedziela, 30 lipca 2017

Flávio Zílio najlepszym enologiem Roku 2016 w Brazylii

Flávio Zílio został uznany za najlepszego enologa przez swoich kolegów z Associação Brasileira de Enologia (ABE). Co ciekawe, pracuje w znanej w Polsce spółdzielni winiarskiej Cooperativa Vincola Aurora już od 23 lat, mając zasadniczy wpływ na charakter produkowanych win.
Może nie zdecydowałbym się na opublikowanej tej wiadomości (trochę czasu już minęło), gdyby nie fakt, iż zamieszczony w styczniu 2014 roku post „Aurora zawinęła do supermarketów – sprawdzam” osiągnął do tej pory najwięcej odsłon spośród wszystkim artykułów zamieszczonych na moim blogu. Statystyki zobowiązują!

poniedziałek, 24 lipca 2017

Vinhos com sotaque luso-brasileiro em Łódź

Passei o fim-de-semana em Łódź, a terceira metrópole da Polônia com mais habitantes, localizada a 120 km de Varsóvia. Outrora uma cidade multicultural e por muitas décadas centro da indústria têxtil, Łódź era uma terra prometida para os polacos, judeus e alemães. Esse fragmento da história foi apresentado em forma artística no filme “Terra Prometida”, de famoso diretor de cinema Andrzej Wajda, indicado ao Oscar de Melhor Filme Estrangeiro, em 1975. Ambientado em Łódź, nos meados dos séculos XIX, o filme narra a trajetória de três ambiciosos jovens ex-colegas de escola – um engenheiro polaco, um comerciante judeu e um alemão, filho do proprietário de uma velha tecelagem – que decidem montar uma fábrica de tecidos.
Atualmente, a cidade é um importante centro cultural com as suas 18 universidades, teatros, especialmente a academia de teatro e cinema. Por exemplo, na famosa Escola de Filmes de Łódź, estudaram ilustres diretores de filmes como Andrzej Wajda, Roman Polański, Krzysztof Zanussi, Krzysztof Kieślowski (Dez Mandamentos), bem como diretor de fotografia Sławomir Idziak (Black Hawk Down)
Após o colapso definitivo da indústria têxtil nos 80, a metrópole tem buscado constantemente uma nova identidade. As antigas fábricas de tecidos transformam-se em apartamentos, escritórios, bem como centros comerciais. Łódź é também um novo centro gastronômico polaco. Todo dia, abrem-se novos restaurantes e bares. O wine bar Dwa przez Cztery foi inaugurado em dezembro. A proprietária, Aleksandra Józefowicz, possui vasto conhecimento sobre os vinhos, além de ser é uma pessoa muito aberta. Não foi difícil de convencê-la a colocar no seu wine bar alguns rótulos da Miolo que fizeram enorme sucesso, sobretudo o Miolo Reserva Pinot Noir Miolo Cabernet Sauvignon 2012 e Miolo Chardonnay Reserva 2014. Infelizmente, não sei se esse sucesso terá continuidade, uma vez que a única importadora tem estoques praticamente vazios e não sabe se vai importar mais...Contudo, estou recebendo sinais de que outras importadoras provarão os vinhos gaúchos no próximo ProWein.
Também, aproveitei a minha visita ao wine bar Dwa przez Cztery para apresentar a Aleksandra o vinho da Quinta da Barca, Busto Rosé 2015 que, em minha opinião, faz lembrar “Strawberry fields on schist forever”. Em breve, o Rosé, bem como outros vinhos da gama Busto estarão nas prateleiras daquele wine bar, após a Masterclass que terei grande prazer de conduzir.



Caros leitores do mundo lusófono, estou publicando o primeiro post em português no meu blog. Espero que gostem. Em breve, abordarei a questão do mercado de vinhos na Polônia. Fiquem atentos!



piątek, 21 lipca 2017

Więcej porto

Dobra wiadomość dla portoholików. Międzybranżowa Rada Instituto dos Vinhos do Douro e Porto (IVDP) ustaliła we wtorek w Peso da Régua, Douro, wysokość tzw. benifício, czyli maksymalnej ilości moszczu przerabianego po wzmocnieniu na wina porto. W 2017 roku wyniesie 118000 tys. pipas. Innymi słowy dourowscy producenci będą mogli wyprodukować łącznie 118000 tys. 550 litrowych beczek tego szlachetnego trunku z gron pochodzących z tegorocznych zbiorów. Dla porównania w ubiegłym roku limit ten ustalono na 114.900 tys. pipas.
Rada złożona z przedstawicieli producentów i handlowców podjęła jednomyślną decyzję.
Limity ustalone w ramach benificio są uznawane przez dourowskich winogrodników jako główne źródło ich dochodów. W wielu przypadkach jest to 100% tychże.

czwartek, 13 lipca 2017

Tejo zobowiązuje

Niektórych degustacji nie sposób zostawić na pastwę zapomnienia. Do takich w moim odczuciu można zaliczyć kwietniowe wydarzenie „Spotkania z Tejo”. O winach z tego regionu pisałem obszernie w ubiegłym roku. Stwierdziłem wtedy, że mają one coś z serdeczności, ujmującej szczerości, co nie umniejsza im rzecz jasna należnej powagi. Tejo (dawniej Ribatejo) to nie jakieś zadupie, odległa prowincja, ale historyczna kraina, stary region winiarski leżący w sercu Portugalii, gniazdo wielu znakomitych rodów luzytańskich, nierozerwalnie związanych z historią tego niewielkiego kraju.
Obiektywnie rzecz biorąc Tejo jako region winiarski zmienia się w dobrym tego słowa znaczeniu. Aby nie być gołosłownym sięgnąłem do źródeł. Wydawane nieprzerwanie od 20 lat przewodniki „Vinhos de Portugal” pióra João Paulo Martins są ogromną kopalnią wiedzy o winach portugalskich tudzież o regionach winiarskich. Moją nieskrywaną ambicją kolekcjonerską jest zgromadzenie wszystkich wydań. W domu mam już ich kilka. W milenijnym wydaniu z 2000 roku autor niezbyt pochlebnie wypowiadał się na temat win z Tejo (wtedy jeszcze Ribatejo), twierdząc przewrotnie, że ocenione przez niego butelki pozostawiły w ustach smak goryczy. Szczególnie mocno dostało się jednoszczepowym winom białym zrobionym z fernão pires. João Paulo Martins wytknął im brak struktury wystarczającej do przetrzymania w butelce choćby 12 miesięcy. Na szczęście nieco łagodniej obszedł się z winami czerwonymi, ale i tak widział przyszłość regionu w ciemnych barwach. Natomiast światełko w tunelu pojawiło się we wstępniaku do win z Tejo w „Vinhos de Portugal 2002”. Wtedy zdaniem João Paulo Martinsa jakość win nieco się poprawiła, a w regionie wreszcie pojawił się twórczy ferment. W kolejnym przewodniku „Vinhos de Portugal 2010” przeczytałem, że trwały już intensywne prace nad zmianą nazwy regionu z Ribatejo na Tejo. To wynik badań marketingowych. Stara nazwa kojarzyła się bowiem z kiepskiej jakości winami sprzedawanymi luzem. Ponadto autor odnotował powstanie nowego producenta – Quinta de Cadouços – który wypuścił wtedy na rynek kilka dobrych win. Niestety nadal narzekał na wina białe, zwróciwszy uwagę, że większość bieli z rocznika 2007 była już mocno utleniona. Kilka lat później sprawy miały się już całkiem dobrze. We wstępie do rozdziału poświęconemu winom z Tejo z 2014 roku, João Paulo Martins napisał, że produkcja całkiem już przyzwoitych win spoczywała na dwóch głównych filarach. Pierwszy to dwie duże kooperatywy, Almerim i Cartaxo, a drugi – tak zwane „posiadłości historyczne”, wśród których wymienił Casa Cadaval, Alorna, Lagoalva, Casal da Colheira, Fiuza i Companhia das Lezirias. Tę ostatnią wyróżnił za doskonałe wina z późnego zbioru – Colheita Tardia. Zwróciłem także uwagę, że autor przewodnika w końcu pochwalił winiarzy z Tejo za wina jednoszczepowe zrobione z flagowego fernão pires. Wystawił też wysoką notę za działania marketingowe prowadzone w szczególności zagranicą. Natomiast w „Vinhos de Portugal 2015”, João Paulo Martins przestrzegał winiarzy teżańskich przed zgubnym poczuciem stabilizacji. Doskonała relacja ceny do jakości nie mogła być zdaniem portugalskiego krytyka jedynym punktem odniesienia dla regionu. Uważał nawet, że wina są zbyt tanie, co może być w przyszłości przeciw skuteczne. „Vinhos de Portugal 2016” jest dwudziestym drugim i zarazem ostaniem wydaniem przewodnika po winach portugalskich. Komentarz do win Tejo w istocie nie różnił się zbytnio od poprzedniego. Nowością natomiast była informacja o doskonałych winach wzmacnianych wyprodukowanych przez Quintę de Lagoalva de Cima.
Kwietniowe spotkanie z winami z Tejo rozpocząłem od udziału w ciekawym Masterclass prowadzonym przez Tomasza Koleckiego, ale prawdziwą radość sprawiły mi rozmowy z winiarzami, tym bardziej, że większość z nich poznałem już od ubiegłego roku.
Szczęśliwym trafem degustację zacząłem od wyżej wymienionej posiadłości. Tak jak w ubiegłym roku enolog Pedro Pinhão nalewał wina do kieliszków. Poprosiłem o Quintę da Lagoalva Rosé 2016 (12%), gdyż wcześniejszy rocznik zapadł mi w pamięć. I tym razem absolutnie się nie zawiodłem. Z kieliszka unosiły się ładnie ułożone nuty poziomek i truskawek wyjętych chłodnej piwnicy. Usta owocowe, lekkie, chrupkie, podkreślone wyraźną kwasowością. Natomiast wino Quinta da Lagoalva Alfrocheiro Grande Escolha 2011 wzbudził sporo emocji wśród degustujących osób podczas wspomnianego Masterclass. Zdaniem winiarzy portugalskich alfrocheiro nie jest łatwym szczepem w uprawie. Ponoć najlepsze dla siebie siedliska znalazł w Dão, ale najbardziej doceniany jest na południu Portugalii ze względu na kwasowość, dzięki wtórej wina zyskują niezbędnej świeżości. Alfrocheiro Grande Escolha 2011 to poważne, dobrze już ułożone wino. Nos elegancki, owocowy, z wyczuwalnymi nutami tytoniu i drobno pokruszonej czekolady. Usta przystojne, mówiące półgłosem, zaokrąglone, miękkie, dopięte kwasowością. Świetna robota enologa.
Miłą pogawędkę uciąłem sobie z Marianą Cândido z Quinty da Ribeirinha, która nie kryła zadowolenia z faktu współpracy z City Wines. Z przyjemnością raczyłem się dojrzewającym na osadzie Vale dos Lobos Reserva Branco 2011, a przede wszystkim poczułem spore emocje przy Vale de Lobos José e Violante Grande Escolha 2013. W ataku nuty ziemiste, mineralne, wyraźne akcenty śliwkowego likieru posypanego przyprawami. Beczka idealnie wtopiona. Usta treściwe, potoczyste, zaokrąglone, z kwasowym nerwem, zakończone długim finisze. Pomimo sporego alkoholu, 14,5% wino nie męczyło, wydawało się świeże, wręcz idealne do suto zastawionego stołu.
Reprezentująca grupę Enoport United Wines Cecila Michelli, Brazylijka mieszkająca w Portugalii od wielu lat, poczęstowała mnie kieliszkiem Quinty de S. João Batista Cabernet Sauvignon, Touriga Nacional 2012. Wino podobne w stylu, acz nieco lżejsze. Sporo nut leśnych owoców, porzeczek pokrytych płatkami kwiatów. Na podniebieniu dobrze zbudowane, owocowe, z wygładzonymi taninami.
Tata z córką reprezentowali z kolei rodzinną posiadłość Casal da Coelheira. Już podczas Masterclass zwróciłem uwagę na świeży, elegancki i zrównoważony Casal da Coelheira Reserva zrobiony z arinto i chardonnay. Również dobre wrażenie wywarł na mnie Casal da Coelheira Branco 2015, będący kupażem fernão pires, arinto e verdelho. Ten ostatni szczep nadał winu większej głębi aromatycznej.
João M. Barbosa to ciekawy producent. Oprócz posiadłości w Tejo robi także wina w Alentejo. Ninfa Rosé 2015 to świeże, eleganckie różowe wino zrobione ze szczepów aragonêz 50% i alfrocheiro 50%, idealne do lekkich ryb. Długo delektowałem się winem Ninfa Escolha 2011 (touriga nacional, alfrocheiro, aragonêz ), uwodzącym nutami dojrzałych owoców, eukaliptusa ziół oraz ładnie już ułożoną beczką. Usta średnio zbudowane, taniny wciąż zadziorne, kwasowość wysoka. To wino dzięki dobrej strukturze ma jeszcze przed sobą sporo życia.
Quinta da Badula to nowy projekt winiarski. Pierwsze wina pojawiły się na rynku w 2012 i od razu zrobiło się o nich głośno. Zwróciłem uwagę przede wszystkim na Quinta da Badula Tinto Reserva 2012. Wino skoncentrowane, dobrze zbudowane i idealnie zrównoważone, pachnące ciemną czekoladą i dojrzałym owocami. Usta wielowymiarowe, dobrze przemyślane, zakończone długim finiszem.
Fiuza & Bright to luzytańsko-australijskie przedsięwzięcie, które w dwóch posiadłościach, Quinta da Requeixada i Quinta da Granja, robi wina zarówno z portugalskich jaki i międzynarodowych szczepów winorośli.
Touriga Nacinal 2015 z w porównaniu z rocznikiem wydaje mi się nieco lżejsza, mniej skoncentrowana, bardziej portugalska niż australijska.







Wydaję mi się, iż można powiedzieć bez słowa przesady, że ciągu ostatnich dwóch dekad region Tejo wykonał gigantyczną pracę. To nie była droga na skróty, a metodyczna, konsekwentna i dobrze przemyślana portugalska robota. Stąd też wyrazu szacunku dla winiarzy i osób odpowiedzialnych za przemiany w tym regionie. Moim zdaniem region winiarski Tejo nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Czy powstanie kiedyś teżańska Barca Velha? Czas pokaże...