piątek, 10 stycznia 2020

10–letnie porto Tawny: instrukcja obsługi

Przy okazji pierwszego noworocznego wpisu chciałbym Wam życzyć, drodzy winoholicy, mnóstwa przeczytanych książek i artykułów o tematyce winiarskiej, pouczających enopodróży i pasjonujących rozmów przy kieliszku ulubionego wina.

Nowym Rokiem, nowym krokiem. Początek stycznia to czas snucia planów oraz tworzenia nowych postanowień. Jeśli chodzi o moją działalność blogerską, to wciąż będę Waszym enokurierem dostarczającym informacji i wiedzy na temat win portugalskich i brazylijskich. Na początku roku skupię się przede wszystkim na winie porto. To pokłosie liczby odsłon artykułów związanych z tym szlachetnym trunkiem oraz duże zainteresowanie prowadzonymi przeze mnie degustacjami. Jestem mocno podbudowany tym, że wspólnie ze mną doceniacie wina porto jako emanację siły Natury i talentów poszczególnych ludzi na przestrzeni ostatnich 300 lat. Co więcej, metafizyką najwyższej próby jest to, że jako zwykli śmiertelnicy razem obcujemy z nieśmiertelnymi winami.
10–letnie porto Tawny
O winie porto Tawny z oznaczeniem wieku rozpisywałem się już jakiś czas temu (tu). Aby Was nie odrywać od lektury przypomnę tylko, że dojrzewa w ogromnych drewnianych kadziach z dostępem powietrza. Ulega wtedy powolnemu procesowi utleniania, co zasadniczo zmienia jego charakter, w tym barwę. Tawny z oznaczeniem wieku wytwarzane jest z wysokiej jakości gron pochodzących z różnych roczników i dostępne jest w czterech odsłonach: 10,- 20,-,30-, i 40,-letnie. Ważna uwaga: wiek na etykiecie oznacza średnią wieku win komponujących blend.

10-letnie porto Tawny jest w swej istocie winem niewymagającym: nie potrzebuje ani specjalnej okazji, ani dekantacji, można go sączyć po otwarciu nawet przez kilka miesięcy trzymając butelkę w lodówce (to świetne rozwiązanie dla gastronomi). Natomiast warto zapamiętać, że nie można go serwować w temperaturze pokojowej. Lekko schłodzone jest idealne, a może wzbudzić emocje bogactwem aromatów, gdy nalejemy go do odpowiedniego kieliszka. Dodatkowym atutem jest dobra relacja ceny do jakości. Jedną butelką 10-letniego porto Tawny można uradować 8-10 osób siedzących przy wspólnym stole.
Całkiem krótka historia
Choć historia win porto liczy bez mała 300 lat, to Tawny z oznaczeniem wieku znajduje się w sprzedaży od 1 stycznia 1974 roku, gdy zaczęły obowiązywać nowe zasady dotyczące jego kategoryzacji. W gruncie rzeczy chodziło o to, by ułatwić konsumentom życie przy wyborze poszczególnych rodzajów win. Wcześniej producenci wytwarzali porto Tawny mające około 10 lat, ale mało kto o tym wiedział. Butelki nosiły fantazyjne nazwy, często w języku angielskim, rozumiane tylko przez dżentelmenów. Zwykły konsument w zasadzie nie wiedział, co kupuje i czy jest to warte wydanych pieniędzy. Od tamtej pory oznaczenie wieku widnieje na etykiecie. Zazwyczaj mamy do czynienia z blendem win liczących od 8 do 15 lat, ale o tym później.
Decyzja na lata
Wszystko zaczyna się w winiarni. Po zdegustowaniu próbek win z ostatniego winobrania enolog podejmuje trudną decyzję, co do ich przeznaczenia. Z pewnością część słabszych blendów wykorzysta do produkcji porto przeznaczonych do szybkiej konsumpcji takich jak Ruby i Ruby Reserve. Gdy będzie miał do czynienia ze świetnym lub kosmicznym rocznikiem może się pokusić na zrobienie porto Vintage (porto rocznikowe), a na pewno LBV (Late Bottled Vintage). We wszystkich wspomnianych kategoriach wina dojrzewają w szczelnie zamkniętych 550 litrowych beczkach (po portugalsku pipa). W istocie, brak dostępu powietrza jest w tym przypadku zasadniczym czynnikiem. Ten zabieg sprawia, nie ulegają one oksydacji, zachowując tym samym intensywną rubinową barwę i owocowy charakter. Pozostałe wina może przeznaczyć do wytwarzania różnych odmian porto Tawny, leżakujących, jak wspomniałem, w dużych kadziach z dostępem powietrza. Wbrew obiegowej opinii do zrobienia Tawny z oznaczeniem wieku wykorzystywane są często winogrona bardzo dobrej jakości. Proces dojrzewania win w kadziach jest stale monitorowany przez enologa i to on decyduje, czy zabutelkować je jako Tawny Reserva (po 6-7 latach dojrzewania w kadziach), czy dalej czekać.
Do wyboru, do koloru
Dziesięcioletnie Tawny jest coraz bardziej poszukiwaną kategorią win porto. Ze względu na przystępną cenę i dobrą jakość cieszy się sporym powodzeniem wśród mniej obeznanych konsumentów. Dlatego też niemal każdy szanujący się producent posiada dziesięciolatki w swoim katalogu. Warto dodać, że porto Tawny z oznaczeniem wieku jest wyrazem kunsztu enologa. Bowiem utrzymanie go w niezmiennej od lat manierze wymaga odeń wiedzy, doświadczenia i wyczulonego nochala. Innymi słowy „10” zabutelkowana dwadzieścia lat temu nie powinna się różnic od zabutelkowanej w ubiegłym roku, bowiem tym właśnie charakteryzuje styl danego wytwórcy. Toteż, nie zdziwcie się, gdy zdarzy Wam porównać jakże odmienne od siebie pod względem barwy wina pochodzące od różnych producentów. Dostrzeżecie szeroką paletę barw - od lekko nasyconej czerwieni po jaśniejsze tonacje bursztynu. Różnica jest efektem różnorakiej kombinacji blendu. Im więcej jest win młodych, tym nasza „10” będzie miała bardziej intensywną barwę i odwrotnie. Im starsze wina, tym jaśniejszy kolor.
Zanim porto znajdzie się w sprzedaży jego jakość musi być zatwierdzona przez władze apelacyjne - Instituto dos Vinhos do Douro e Porto. Na czym to polega? Producent zobowiązany jest o przesłania w odpowiednim czasie próbek do Instytutu. W przypadku ich odrzucenia przysługuje mu prawo do apelacji. Wtedy jest powoływana tak zwana Junta Consultiva złożona z miejscowych enologów. Zamykając wątek dodam tylko, że kolor wina od dłuższego czasu przestał być czynnikiem wykluczającym w procesie zatwierdzania lub odrzucania próbek
Poproszę o kieliszek 10-letniego porto
Choć renomowane domy winiarskie z Vila Nova de Gaia wytwarzają od lat przystojne dziesięcioletnie porto Tawny, warto zwracać uwagę na niewielkie rodzinne firmy z tradycjami, które często zawieszają poprzeczkę jeszcze wyżej.
Jeśli chodzi o nasz rynek, to wydaje się, że oferta importerów i mikroimporterów nie jest zła, mimo że dystrybucję win porto utrudnia dodatkowa akcyza ze względu na wyższą zawartość alkoholu.
Oddzielną kwestią jest możliwość zakupienia „10” na kieliszki (i w odpowiednich kieliszkach). Póki co, bardzo komfortowo się czuję w Wine & People i u Mielżyńskiego, gdzie w absolutnie niewyśrubowanych cenach mogę spróbować różnych rodzajów porto. Wydaję mi się, że oprócz edukacji, to klucz do popularyzacji tego świetnego trunku w Polsce
Z dziesięciolatkiem przy stole
Występująca szlachetna słodycz w winie sprawia, że jest „10” jest dobrym towarzyszem deserów. Świetnie pasuje do tart śliwkowych lub wiśniowych, lodów polanych karmelem. Gdy mamy do czynienia z winem o bardzkiej bursztynowej barwie warto sięgnąć po suche lub karmelizowane owoce. Osobiście polecam kieliszek dziesięcioletniego porto do poobiedniej kawy.

Saúde

Źródło:
Grandes Escolhas
João Paulo Martins "O Prazer do Vinho do Porto".

czwartek, 12 grudnia 2019

Grandes Escolhas Vinhos & Sabores 2019 – fotorelacja z komentarzem.

Przełom października i listopada to dobry moment na krótki wypad do Portugalii. Ceny biletów wyraźnie zniżkują po wakacyjnym szaleństwie, aura zazwyczaj dopisuje i sporo też się dzieje się w świecie portugalskich win

Moim stałym punktem programu jest wtedy winiarskie wydarzenie Grandes Escolhas Vinhos & Sabores 2019 organizowane z dużym rozmachem przez magazyn Grandes Escolhas . Zdaniem branży winiarskiej jest to największe wydarzenie tego typu w Portugalii. Na marginesie dodam, że kilka dni później miesięcznik Revista de Vinhos inauguruje konkurencyjną imprezę Encontro com vinhos.

Dotarcie na Grandes Escolhas Vinhos & Sabores raczej nie przysparza trudności. Najlepiej dojechać metrem na stację Oriente, a następnie przejść przez galerię handlową Vasco da Gama wchodząc doń od frontu. Jeśli się nie spieszymy warto tam wpaść na kawę i zjeść pastel com natas . Opuszczając galerię wchodzimy niemal od razu na teren międzynarodowego centrum wystawowego, gdzie kierujemy się na lewo. Z dala zobaczymy plakaty reklamowe wydarzenia, które nas zaprowadzą na miejsce.

W tym roku wreszcie nie czułem się onieśmielony i przytłoczony rozmiarem eventu. Mam już tam wydeptane ścieżki, wiem też kogo i czego szukać, aczkolwiek zostawiam sobie margines czasu na przypadkowe znajomości winiarskie lub na zadziwiające zbiegi okoliczności.

Ostatni dzień Grandes Escolhas Vinhos & Sabores jest przeznaczony wyłącznie dla branży winiarskiej. Dziennikarze i blogerzy dostają akredytację i nie muszą płacić za wejście…

No właśnie. A jak się mają wina portugalskie pod koniec 2019 roku? Odpowiem, cytując jednego z moich ulubionych felietonistów Pedro Garciasa: „Bardzo dobrze, są wyróżniane jak nigdy, ubóstwiane jak nigdy, konsumowane jak nigdy, różnorodne jak nigdy, ale ubogie jak zawsze za bycie zbyt dobrymi w stosunku do swojej ceny”.

Zgadzam z ta opinią, choć w moim odczuciu ceny jednak powoli pną się w górę, ale znacznie wolniej niż jakość win. Wyróżniający się producenci bez kompleksów każą już sobie płacić za swoje butelki, zbliżając się do średniej półki europejskiej. Co ciekawe, słyszałem, niedawno, że na rynku amerykańskim i kanadyjskim są bardziej powściągliwi i starają się pozycjonować swoje flagowe etykiety jako „good value for money”. Czy to dobrze? Nie wiem. Nie znam specyfiki tych rynków. Tak czy owak, w ubiegłym roku Portugalia pobiła kolejny swój rekord i wyeksportowana wina za 800 mln euro, podczas gdy sama Szampania za 5 miliardów euro…

Portugalia jest małym krajem i mimo to producentów, różnych odmian winorośli i specyficznych siedlisk jest bez liku. Spożycie wina na osobę jest tam najwyższe na świecie. Może to dlatego każdego roku powstają nowe projekty winiarskie? Młodzi, świetnie wykształceni winiarze, przejmują stare winnice po dziadkach i winifikują swoje perełki u większych producentów. Bardzo często mamy zatem do czynienia z winami niezwykle tożsamościowymi, unikatowymi i nader ciekawymi. Warto nimi się zainteresować.
Fotorelacja z wydarzenia Grandes Escolhas Vinhos & Sabores 2019
1. Francisco Gonçalves & Mont’alegre
Dobry znajomy. Górskie wina z odległego regionu Trás-os-Montes, które od początku mnie fascynują.

2. Francisca Van Zeller & Quinta Vale Dona Maria
Tego producenta z Douro chyba nie trzeba przedstawiać. Rozmowę z Franciscą opisałem w moim ostatnim artykule.
3. Miguel Queimado & Vale dos Ares
Niebywały sukces butikowego producenta z subregionu Monção e Melgaço (DOC Vinho Verde). Jego alvarinho serwowane jest w hotelu The Yeatman w Porto. Mam nadzieję, że w krótce będą ponownie w Wine & People.
4. Cortes de Tua - to para niezwykle sympatycznych enologów Ana de Almeida i Duarte Costa. Co ciekawe, Duarte ukończył Erasmusa w Opolu.
Posiadają 15 hektarów w Douro Superior. Bardzo wysoko położone winnice, stare krzewy winorośli oraz granitowe podłoże sprawiają, że wina są wyjątkowo świeże i eleganckie.
5. Cooperativa Vitivinicola Ilha do Pico
Wina pochodzące z wysepek leżących na środku Atlantyku sprzedają się jak gorące bułeczki. Już niebawem będą w PL. Dam znać!
6. Rita Cardoso Pinto & Quinta do Pinto
Wina od tego producenta zaintrygowały już kilka lat temu w Warszawie. Winnice rozciągają się w okolicach miasteczka Alenquer nieopodal Lizbony. Już w XIX wieku mówiono sławnych posiadłościach z Alenquer, do których należy także Quinta do Pinto. Moją uwagę przykuwa niebywała różnorodność szczepów winorośli uprawianych na 53 hektarach:
- portugalskie: arinto, fernão pires, antão vaz, encruzado, viozinho, alvarinho, touriga nacional, tinta miúda e castelão, aragonez, tinta barroca i alfrocheiro
- zagraniczne: syrah, cabernet sauvignon, petit verdot, merlot, marsanne, roussanne, viognier, chardonnay, sauvignon blanc, sauvignon gris, semillion, chenin blanc i verdejo.

7. Jorge Alves & Tapoadella 1255
To nowy projekt winiarski rodziny Amorim w Dão, na którego czele stoi ceniony enolog Jorge Alves działający przede wszystkim w Douro (Quinta Nova Nossa Senhora do Carmo, Quinta do Tedo Quanta Terra). Wina przez niego zrobione cechują się zawsze nienaganną elegancją.
8. Colinas do Douro
Prowadzony z dużym rozmachem projekt będący w rękach angolańskiego inwestora. Niemal 500 hektarów winnic rozciągających się na górzystych kresach Douro Superior, gdzie podglebie łupkowe ustępuje miejsca granitowemu. Wina są świetne w szczególności białe, które wręcz emanują granitową mineralnością.
9. Beira Serra
Górzysty region winiarski Beira Interior od niedawna mozolnie buduje swoją tożsamość. Dzięki wysoko położonym winnicom wina mają dobrą kwasowość i sporo elegancji. Warto je mieć na oku.
10. Vasques de Carvalho
Tego niewielkiego producenta z Douro uważnie obserwuję już od trzech lat. Doświadczony enolog Jaime Costa potrafi wyczarować wybitne Tawny z oznaczeniem wieku. Podczas wydarzenia miałem okazję skosztować próbek graniczących z perfekcją białych porto.
Sáude

niedziela, 1 grudnia 2019

Douro w drodze do winiarskiej ekstraklasy, cz. IV, ostatnia (Porto Vintage 2017)

Świat na naszych oczach gwałtownie się zmienia. Kryzys demokracji liberalnej, ogromny chaos spowodowany Brexitem, wreszcie zmiany klimatyczne. Wydaje się, że to co było kiedyś powoli przekształca się w coś, czego nie potrafimy jeszcze zdefiniować. Czy powiew wiatru przemian wdarł się także do pokrytych patyną  domów winiarskich  w Vila Nova de Gaia? A tak swoją drogą rocznik 2017 dla porto Vintage przypomina niezapomniany 1945.

Po winach białych z rocznika 2018 i czerwonych z 2017 roku cykl sprawozdań z głośnej degustacji Primeira Prova. kończę winami porto Vintage 2017 (porto rocznikowe). Nawiasem mówiąc zwlekałem z publikacją ostatniego odcinaka, gdyż porto rocznikowe pod choinkę może być cennym prezentem dla portoholikow.  Ale po kolei.

Gdy pod koniec lutego Dirk Niepoort oznajmił w wywiadzie prasowym, że zadeklaruje porto Vintage 2017 przebywałem akurat w Vila Nova de Gaia. Co tu dużo gadać, Dirk to Dirk i swoje wie, tym bardziej, że kilka miesięcy wcześniej usłyszałem od niego (i nie tylko od niego), że pomimo anomalii pogodowych, rok 2017 był absolutnie wyjątkowy dla porto rocznikowych. Pamiętam, że wzbudził moją ciekawość brzmiącymi nieco tajemniczo spekulacjami na temat reakcji angielskich domów winiarskich, Symington Family Estates oraz The Fladgate Partnership, w kontekście zwyczaju niedeklarowania dwóch następujących po sobie roczników porto Vintage.

Na trop znalezienia odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie „co zrobią Anglicy” wpadłem dzień później, goszcząc w domu winiarskim Graham’s, Wyszedłem stamtąd z poczuciem, że rodzina Symingtonów rozważa zadeklarowanie Vintage dla swoich głównych marek (Graham’s, Dow’s, Warre, Cockburn i Vesúvio).

Na szczęście nie musiałem długo pozostawać w niepewności, bowiem już na początku kwietnia członkowie rodziny ogłosili w blasku fleszy decyzję o deklaracji. Ich śladem poszedł również Adrian Pridge, pełniący funkcję CEO w The Fladgate Partnership (Taylor’s, Fonseca, Croft). Deklaracja obydwu angielskich gigantów oznaczała już, że mieliśmy do czynienia z tak zwaną deklaracją klasyczną. 
Wydarzenie bez precedensu?
Zadeklarowanie rocznikowego 2017 przez największych wytwórców wywołało lawinę komentarzy, spekulacji i teorii spiskowych. Cóż zatem takiego się wydarzyło w okrytym patyną świecie porto?

Dla Symingtonów sytuacja była bezprecedensowa. W długiej historii firmy nikt z rodziny nie odważył się zadeklarować dwóch następujących  roczników tak, jak to miało miejsce w 2016 i 2017. Dla The Fladgate Partership to też ewenement, choć co prawda Croft zadeklarował Vintage w 1784, 1785 i 1786; Taylor’s w 1880 i 1881, a Fonseca w 1933 i 1934. W języku uniwersum porto takie wydarzenie nosi nazwę back-to-back vintage declaration, czyli w wolnym tłumaczeniu „następujące po sobie deklaracje vintage”.

Wygląda to niemal sensacyjnie, ale mówiąc szczerze nie mamy do czynienia z wyjątkową sytuacją biorąc pod uwagę dwustuletnią historię apelacji Douro i jeszcze dłuższą tradycję win porto. Wystarczy podać przykład emblematycznej posiadłości Quinta do Noval, której właściciele kilkakrotnie deklarowali następujące po sobie porto Vintage w ubiegłym stuleciu. Również mniejsi wytwórcy, których wina dojrzewają w dourowskich posiadłościach, a nie w wilgotnych magazynach w Vila Nova de Gaia, decydują się częściej na back-to-back vintage. Przykładowo Quinta de Santa Eufêmia zadekarowała Vintage 2014 i 2015 roku, a kilka lat wcześniej 2007 i 2008. Podobnie postąpił ceniony przeze mnie producent Vasques de Carvalho, deklarując swoje Vintage w 2015 i 2016 roku.

Gwoli wyjaśnienia dodam tylko, że zadeklarowanie porto Vintage jest indywidualną decyzją producenta. Wcześniej jednak jakość wina, w tym zdolność do dojrzewania w butelce przynajmniej przez kilka dekad, musi być zatwierdzona przez władze apelacji -  Instituto do Vinho do Douro e Porto.

Co zatem stoi za decyzją o deklaracji? Wszystko zależy od tradycji danego domu winiarskiego oraz długo falowej strategii marketingowej. Porto Vintage musi być bowiem  unikatem, Rolls Roycem, czymś na co warto długo czekać.

Ależ to wszystko zagmatwane i fascynujące, nieprawdaż? Ale to nie koniec. Przytoczę jeszcze jeden termin – split declaration, czyli w wolnym tłumaczeniu "deklaracje podzielone". W ubiegłym stuleciu miały miejsce bodaj trzy. Ostatnia w latach 1991-1992. Najwięksi wytwórcy postawili na inną kartę. Symingtonowie zadeklarowali 1991, podczas gdy The Fladgate Partership  1992.
Idzie nowe, chyba… 
Od trzech lat świat porto jest jakby na zakręcie. Zaczęło się od deklaracji Vintage 2015, która ku ogólnemu i poruszeniu nie okazała się klasyczną. Angielscy giganci ryzykując wiele nie zdecydowali się na pójście śladami Dirka Niepoorta oraz wielu innych znanych producentów. Jak wiemy natomiast zadeklarowali 2016 i 2017. Krótko mówiąc trzy następujące po sobie roczniki porto cechowały się nadzwyczajną jakością. Cześć wytwórców porto i krytyków winiarskich upatruje przyczynę w zmianach klimatycznych, które dały mocno znać w 2017 roku. Długotrwałe upały miały pozytywne wpływ na jakość porto, a odwrotnie w przypadku win spokojnych. Jednak większość znawców twierdzi, że Vintage zawdzięcza swoją nadzwyczajną jakość profesjonalizacji pracy zarówno w winnicach  jak i w winiarniach, do których trafiają niemalże idealne grona. Ich zdaniem jakość Vintage sukcesywnie wzrasta od dobrych kilku lat. Ostatnio też mocniej wybrzmiewają głosy nawołujące do złamania tradycji niedeklarowanie więcej niż trzech roczników w ciągu dekady.

Zastanawiam się, czy back-to-back vintage declaration w przypadku  brytyjskich gigantów jest znakiem nadchodzących zmian w świecie porto, zimną kalkulacją, a może jednym z kolejnych szaleństw Anglików? Tym bardziej, że rocznik 2015 zbliżony swą elegancją do 2017 nie został przez nich zadeklarowany. Na marginesie polecam wydaną ostatnio książkę „Wszystkie szaleństwa Anglików” autorstwa Marka Rybarczyka.  
Vintage 2017 na degustacji Primeira Prova

To tyle słowem wstępu. Przejdziemy zatem do butelek porto Vintage 2017. Zdaniem koneserów rocznik ten ze względu na przedwczesne i niewielkie zbiory przypomina legendarny 1945. Warunki pogodowe oraz ich wpływ na cykl wegetacyjny winorośli w Douro opisałem szczegółowo w poprzednim odcinku. To, że rocznik był udany mówią za siebie same liczby. W sumie 71 wytwórców zadeklarowało Vintage 2017. To o 20% niż w rekordowym 2016 roku. Jednak warto zwrócić uwagę, że duży producent, Sogrape, nie zdecydował się na zadeklarowanie swoich głównych marek jak Ferreira, Offley czy Sandeman z wyjątkiem Sandeman Quinta do Seixo Vintage 2017. Natomiast wspomniany Dirk Nieeport stwierdził, że jego Vintage jest blisko perfekcji.  

Gdy przystępowałem do degustowania moja szczęka była już sztywna tak, jak zwykle po zastrzyku znieczulającym u dentysty. Mówiąc poważnie odczuwałem skutki ponad godzinnego degustowania tanicznych  win czerwonych.

Przyglądając się uważnie moim notatkom z degustacji porto Vintage 2017 zauważyłem, że posługiwałem się skrótowo określeniami jak „pancerny” lub „pięknie wyrzeźbiony”.  .

Klasyczny Vintage za młodu charakteryzuje się ciemną barwą i posiada pancerne taniny, kwas i budowę, by móc dojrzewać przez kolejne dekady w butelce. Takich win było sporo, ale też znalazłem inną twarz Vintage 2017 – bardziej finezyjną i zrównoważoną za sprawą ujarzmionych tanin. Cholera, nie wiem. Może to zasługa mechanicznych lagares?

Przeciwieństwie do win białych i czerwonych postanowiłem nie publikować moich notatek, ponieważ są zbyt skrótowe i mało precyzyjne. Żałuję teraz, że nie zacząłem degustacji od porto, kończąc na winach musujących. W przyszłym roku tak właśnie uczynię. Natomiast teraz podzielę się wami ocenami wystawionymi przez panel degustacyjny portugalskiego magazynu Revista de Vinhos.

Ocena (14-20)
Cena w Portugalii (euro)
Nazwa wina /Producent
17,5
85,00
Quinta de Gaivosa Porto Vintage 2017/Alves de Sousa
17
85,00
Alves de Sousa Porto Vintage 2017/Alves de Sousa
18
70,00
Duorum Porto Vintage 2017/Duorum Vinhos SA/
20
90,00
Nieeport Porto Vintage 2017/Nieeport Vinhos  
17
79,50
Quinta do Porto Vintage 2017/Sogrape
18
65,00
Poças Porto Vintage 2017/Poças
18
65,00
Quinta da Romaneira Porto Vintage 2017/ Quinta da Romaneira  
17,5
60,00
Quinta de la Rosa Porto Vintage 2017/ Quinta da Rosa Vinhos SA
17,5
45,00
Quinto do Crasto Porto Vintage 2017/Quinta do Crasto
19
102,00
Quinta do Noval Porto Vintage 2017/Quinta do Noval
17
59,00
Quinta do Pessegueiro Porto Vintage 2017/ Quinta do Pessegueiro
18
55,00
Quinta do Vale Meão Porto Vintage 2017 / Quinta do Vale Meão
18
42,00
Vallado Porto Vintage 2017 / Quinta do Vallado
17
----
Quinta Nova de Nossa Senhora do Carmo Ponto Vintage 2017/Quinta Nova de Nossa Senhora do Carmo
18
61,00
Quinta Vale D. Maria Porto Vintage 2017/Quinta Vale D. Maria
18,5
85,00
Ramos Pinto Porto Vintage 2017/Ramos Pinto
18
76,00
Quinta de Ervamoira Porto Vintage 2017/Ramos Pinto
46,00
Sandeman Quinta do Seixo Porto Vintage 2017 /Sogrape
18,5
95,00
Graham’s Porto Vintage 2017/Symington Family Estates
19
95,5
Dow’s Porto Vintage 2017/ Symington Family Estates
18
75,00
Warre’s Porto Vintage 2017/Symington Family Estates
18
70,00
Cockburn’s Porto Vintage 2017/Symington Family Estates
18,5
75,00
Quinta do Vesuvio Porto Vintage 2017/ Symington Family Estates
 -----
 -----
Van Zellers & Co. Porto Vintage 2017 / Van Zellers & Co
18,5
79,00
Pintas Porto Vintage 2017 / Wine&Soul
17
68,00
Quinta das Carvalhas  Porto Vintage 2017 / Real Companhia Velha


Coś wyjątkowego na Boże Narodzenie

Tak jak wspomniałem wcześniej porto Vintage 2017 może być idealnym prezentem dla każdego portoholika, tym bardziej, że rocznik już zapisał się złotymi głoskami na kartach historii tego szlachetnego trunku. Zachęcam także to otwarcia butelki w gronie rodzinnym do deski z pokrojonymi aromatycznymi serami  lub do czarnej czekolady. Młody Vintage może być także idealnym towarzyszem dobrze przyprawionej dziczyzny czy wołowiny.

Jeśli chodzi o mnie, to staram się nabyć w celach niemalże kolekcjonerskich. Póki co, Vintage są jeszcze w dobrych cenach, które jednak systematycznie rosną. Portugalia i jej wina cieszą się ogromną popularnością. Nawet królowa popu, Madonna, zdecydowała się przenieść do tego kraju, a jej obecna trasa koncertowa Madonna X nawiązuje w całości do kultury portugalskiej i krajów portugalskojęzycznych w Afryce, Ameryce Południowej i Azji. 

Saúde!




środa, 13 listopada 2019

Ponieważ wina tworzą historie. Quinta Vale D. Maria – pionowa degustacja 2005 – 2009

Istotą spotkania nie było li tyko spróbowanie i omówienie poszczególnych win od flagowego producenta z Douro, ale próba ich oceny punktowej i porównanie z werdyktem wydanym przez dziennikarzy z portugalskich magazynów winiarskich Revista de Vinhos i Grandes Escolhas.

O zorganizowaniu pionowej degustacji win od Quinta Vale Dona Maria rozmawiałem z Tomkiem Brzezińskim (Mielżynski Wine Specialties) od dłuższego czasu. On swoje butelki bunkrował gdzieś w Prusiech od ponad dekady, ja natomiast trzymałem przez lata u teściowej w piwnicy w Łodzi.

Do win od Quinta Vale D. Maria mam stosunek tyleż emocjonalny, co osobisty, bo to od nich zacząłem zbierać butelki przeznaczone do dłuższego leżakowania. Wszystko wzięło się od rozmowy z Cristiano Van Zellerem, właścicielem posiadłości podczas bodaj pierwszej edycji wydarzenia Grand Cru organizowanego przez Roberta Mielżyńskiego. Portugalczyk przekonał mnie wtedy, bym butelkę z 2006 roku potrzymał minimum 10 lat. W tamtych czasach Quinta Vale D. Maria nie miała takiego statusu jaki posiada obecnie, a Cristiano Van Zeller był dopiero u progu sławy. Cena win była przystępna, zatem zainwestowałem nabywając w kolejnych latach po trzy butelki z roczników 2006, 2007, 2008 i 2009.

Z Holandii do Portugalii
Swoją rozbudowaną sylwetką Cristiano Van Zeller nie za bardzo przypomina klasycznego Portugalczyka. Mało kto w Polsce wie, ale od dziewiątego roku życia gra w rugby. To jego ulubiony sport. Ma też przodków Holendrów, którzy na początku XVIII wieku musieli opuścić Niderlandy z powodów religijnych. Co ciekawe, byli to dwaj bracia. Pierwszy znalazł schronienie we Francji, a drugi w Portugalii. Obydwie gałęzie rodziny utrzymują ze sobą kontakty. Sławna Madame de Lencquesaing, właścicielka Château Pichon Contesse de Lalande, należała do francuskich Van Zellerów, tak jak wielu akcjonariuszy Moët & Chandon.

W Porto Van Zellerowie od razu zajęli się handlem winem porto, zakładając firmę Van Zellers & Co. Dzięki talentom i mariażom weszli w ciągu 300 lat w posiadanie takich sławnych posiadłości jak Quinta do Noval i Quinta de Roriz. Pod koniec lat osiemdziesiątych Cristiano Vaz Zeller chciał przyłączyć formalnie obydwie posiadłości do Van Zellers & Co, ale plany pokrzyżowali pozostali członkowie rodziny, którzy zdecydowali się sprzedać Quintę do Noval francuskiemu inwestorowi. Natomiast Quinta de Roriz ostatecznie przypadła rodzinom Prats i Symington w 2009 roku.

Quinta Vale Dona Maria
Cristiano Van Zeller marzył o posiadłości, która w 100% należałaby do niego. W 1996 roku jego teściowe zaproponowali mu zarządzanie należącej do nich posiadłości Quinta Vale Dona Maria, dzierżawionej wtedy rodzinie Symingtonów. Cristiano powiedział, że zajmie się posiadłością tylko wtedy, gdy będzie jego i przedłożył umowę kupna. Już tego samego roku zrobił pierwsze wino dzięki pomocy Dirka Niepoorta, który udostępnił mu winiarnię w Quinta de Nápoles. Następny rocznik powstał w Quinta do Crasto. Quinta Dona Vale Maria liczyła wtedy 10 hektarów starych winnic a wszystkie zabudowania leżały niemal w ruinie. Dopiero w 2001 zakończył rozbudowę własnej winiarni na terenie posiadłości, rozciągającej się obecnie na niemal na 45 hektarach.

Od 2017 roku Quinta Vale Dona Maria jest częścią grupy Avelada, największego producenta vinho verde. Transakcję podpisano w ramach familii, bowiem rodziny Vaz Zeller i Guedes są ze sobą spokrewnione.

Degustujemy
Wina skrojone są z gron pochodzących z field blendu, w którego skład wchodzi 41 różnych odmian winorośli, w tym przede wszystkim rufete, tinta amarela, tinta francisca, sousão, touriga franca i tinta roriz. Tak jak niemal cała winiarska Portugalia wina te miały długi romans z nową beczką z dębu francuskiego. Jednak ostatnimi czasy, bardzo obiecująco wyglądają próby z beczkami używanymi, stanowiące obecnie aż 60%.
Na degustacji w zaprzyjaźnionym wine barze Wine & People udało mi się zgromadzić ciekawe spektrum gości, od miłośników starych win, importerów, blogerów, kończąc na osobach pijących wino okazyjnie. Co do win, to zdania były zróżnicowane. Każdy miał swój ulubiony rocznik. Przykładowo mnie najbardziej podobał się najstarszy, 2005, który już pod koniec degustacji oczarował mnie subtelnymi aromatami wosku unoszącego się z kieliszka. Ale istotą naszego spotkania nie było li tyko spróbowanie i omówienie poszczególnych win, ale próba ich oceny punktowej i porównanie z werdyktem wydanym przez dziennikarzy z portugalskich magazynów winiarskich Revista de Vinhos i Grandes Escolhas.
Werdykt
Okazało się również, że oceny profesjonalistów portugalskich także się różnią między sobą, co widać na poniższym zestawieniu.

Rocznik Revista de Vinhos Grandes Escolhas
2005 17,5 17,5
2006 16,0 17,5
2007 17,5 18,5
2008 17,5 18,0
2009 17,5 17,0

Najwięcej kontrowersji wzbudził rocznik 2006, bowiem kilka osób dało mu najwięcej punktów. Natomiast wszyscy byli zgodni, że ostatnie wino, choć już liczące dekadę, było jeszcze bardzo młodzieńcze.
I tak historia zatoczyła koło
Pod koniec października uczestniczyłem po raz trzeci w organizowanym z rozmachem wydarzeniu winiarskim Lizbonie Granes Escolhas Vinhos & Sabores, gdzie spotkałem córkę Cristiana Van Zellera Franciscę, która od kilku lat odpowiada za wizerunek rodzinnej firmy. Próbując win opowiedziałem o degustacji i przywołałem też rozmowę sprzed ponad 10 laty z jej ojcem. Słuchała mnie z uwagą, po czym na chwilę odeszła powróciwszy z najnowszą butelkę Quinty Vale Dona Maria z 2017 roku.

Teraz wyobrażam sobie, że może to być znak, aby ponownie zacząć zbierać następne roczniki, być może pod przyszłą degustację…ponieważ właśnie wina tworzą historie.

czwartek, 10 października 2019

DOC Vinho Verde – pełzająca rewolucja, cz. II - ostatnia

Istniejące w ramach DOC Vinho Verde subregiony konsekwentnie budują o swoją tożsamość. Monção e Melgaço jest o krok od stworzenia własnej apelacji. Amarante również mierzy wysoko. Takie są moje wnioski po Festiwalu UVVA Universo Vinho Verde Amarante.

Idąc przejściem prowadzącym na dziedziniec renesansowego klasztoru São Gonçalo miałem poczucie, że niezbyt dobrze przygotowałem się do lekcji. Co rzadko mi się zdarza, niewiele widziałem o lokalnych producentach,
którzy tam rozstawili swoje zacne butelki. Niewiele lepiej wyglądała moja wiedza na temat specyfiki subregionu Amarante, którego prezentacja miała się odbyć dopiero wieczorem podczas uroczystej kolacji z udziałem organizatorów wydarzenia.
Ha, trudno. W takich sytuacjach należy mieć szeroko otwarte oczy i zdać się na blogerską intuicję. Podszedłem do pierwszego z brzegu producenta, do którego nie zdążył się jeszcze ustawić ogonek miłośników wina…
Quinta de Linhares, dwunastohektarowa posiadłość położona w sąsiednim subregionie Sousa. Wina powstają z lokalnych odmian winorośli: avesso, arinto, azal, loureiro i trajadura. W pierwszej kolejności spróbowałem Quinta de Linhares Vinho Verde DR Escolha 2018 (arinto, avesso). Wino utrzymane w owocowej manierze, z dominującymi aromatami cytrusów, posypanych płatkami białych kwiatów. Usta zdecydowanie uciekały od gazowo-tarasowego luzu, cechując się równowagą pomiędzy zadziorną kwasowością i cukrem resztkowym, a także ambitną końcówką. Niczego sobie, a nawet całkiem eleganckie vinho verde.
Ilekroć będziecie czytać kontretykiety zielonych win, zapamiętajcie, że szczep avesso nadaje im strukturę niezbędną do dłuższego leżakowania w butelce. Byłem bardzo ciekawy jak ta odmiana winorośli prezentuje się jednoodmianowej odsłonie. Rzeczywiście, Quinta de Linhares Avesso 2018 okazało się winem intensywnym pod względem zapachu, a także nieźle zbudowanym, z dominującą kwasowością i czystym jak łza owocem. Pozostałe jednoodmianowe pozycje charakteryzowały się elegancją i dobrą równowagą, zachowując jednocześnie dużo świeżości typowej dla win z DOC Vinho Verde. Dla miłośników win portugalskich dodam tylko, że do właściciela posiadłości, Domingosa Ribeiry, należy także leżąca w sercu Quinta da Levandeira do Roncão, znana z bardzo dobrych win czerwonych oraz porto.

Czy pamiętacie film Dobry Rok (A Good Year)? Zawsze fascynowali mnie ludzie, którzy za sprawą jakiegoś impulsu postanowili porzucić swoje dotychczasowe, często dostanie życie, przechodząc na winną stronę mocy. Czy to tylko fajny sposób na zarabianie pieniędzy? Myślę, że nie. Są też fascynaci podchodzący do tej sprawy filozoficznie i spirytualistycznie. Inni też po prostu kochają wino albo widzą w nim wyzwanie intelektualne. Wielu idzie za przeznaczeniem lub kieruje się tym wszystkim po trochu.

Po wieloletnim pobycie w Indiach João Camizão Rocha zdecydował się na powrót do Portugalii pomysłem całkowitego przekierowania na nowe tory rodzinnej firmy zajmującej się uprawą winorośli od czterech pokoleń. Co ciekawe, João pracował w dalekiej Azji w sektorze informatyczno-technologicznym. Za zgodą familii postanowił stworzyć vinho verde zbliżone stylistyką do win białych, bez gazu, strukturalne, z wysoką kwasowością i zdolnością do dojrzewania w butelce. Efektem tego zamysłu są wina Sem Igual (pol. unikalny, niepowtarzalny), zrobione w 70% arinto i 30% azal, cechujące się wysoką kwasowością 7,2 g/L wobec i niewielką ilością cukru resztkowego 1,5g/L.
Vinho Verde Sem Igual 2017
Nos finezyjny, daleki od nadekspresji charakteryzującej typowe vinho verde, wręcz ascetyczny w swej istocie, mineralny, pachnący gruszką, jabłkiem i kwiatami. Usta kwasowe, słone, średnio zbudowane, z ładną teksturą i owocem, zakończone mineralną końcówką.
Vinho Verde Sem Igual 2016
Nos bijący mineralnym chłodem, pachnący cytrusami i morelą posypaną białymi płatkami kwiatów. Usta napięte, oparte o stalową strukturę, grejpfrutowo - limonkowe. Długa, wręcz głęboka końcówka.
Vinho Verde Sem Igual 2015
Nos lekko ewoluowany przez co mniej gotycki a bardziej złożony. Wyczuwalna nafta oraz dojrzałe owoce. Usta również owocowe, oparte o wciąż wyrazistej kwasowości.

Niestety ze względu na ograniczony czas nie udało mi się pomedytować nad pozostałymi winami: – Sem Igual Ramadas Metal 2017, Sem Igual Ramadas Wood 20017 oraz Sem Mal 2017, w którym fermentacja malolaktyczna zachodzi w butelce.



Świat jest mały. Po południu spotkała mnie bardzo niespodzianka. Okazało się, że cudowny hotel - Casa da Calçada - w którym byliśmy zakwaterowani wraz z okolicznymi winnicami należy do rodziny Mota. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych uczestniczyłem w zakładaniu w Opolu portugalskiej firmy Mota & Companha S.A (obecnie Mota-Engil), będąc jej pierwszym polskim pracownikiem. Choć od tamtej pory minęło wiele lat, firma przy różnych okazjach wciąż o mnie pamięta. Sam hotel jest wyjątkowy. Mieści się w historycznych murach dawnej rezydencji należącej ongiś do arystokratycznej rodziny portugalskiej. Dla miłośników wykwintnej kuchni dodam tylko, że w hotelu mieści się restauracja Largo do Paço wyróżniona jedną gwiazdką Michelin.

Kolacja z organizatorami Festiwalu UVVA Universo Vinho Verde Amarante miała artystyczno-kulinarny charakter. Serwowane wina nie tylko pasowały do podawanych dań, ale nawiązywały stylem do modernistycznego malarstwa Amadeo de Sousa-Cardoso, znanego artysty urodzonego w Amarante. Jego twórczość, która przypadła na przełom XIX i XX wieku, mieliśmy okazję zobaczyć na specjalnym ekranie wizyjnym.
W Portugalii miałem okazję gościć w wielu wspaniałych restauracjach, ale Largo do Paço jest miejscem magicznym, wręcz wzruszającym. Jako osoba lubiąca antyki czułem się wyjątkowo w szesnastowiecznych ścianach. Serwowane dania wydawały się być dziełami sztuki, a podane wina portretowały istotę subregionu Amarante. Myślę, że warto je wymienić:

AB Valley Wines – Avesso 2016
AJTS – Tinto Vinha do Menino 2018
Casa do Cello – Escolha
Flor do Tãmego – Grande Escolha 2017
Quinta da Calçada – Colheito Imperial Espumante
Quinta da Levada – Azal Origens 2018
Quinta da Palmerinha – Loureiro 2017
Quinta de Carabeços – Espumante Bruto
Quinta de Carabeços - Late Harvest
Vila Garcia – Grande Escolha 2018
Conde de Amarante Aguardente Vinica

Po części oficjalnej atmosfera stała się bardziej swobodna. Znajomość języka portugalskiego ułatwiła mi nawiązywanie ciekawych kontaktów i prowadzenie rozmów nie tylko z organizatorami, ale także znanymi w dziennikarzami i sommelierami. Wszyscy zgodnie podkreślili, że w subregionie Amarante, a także w całej apelacji
DOC Vinho Verde jesteśmy świadkami pełzającej rewolucji. Motorem zmian jest przede wszystkim młoda generacja enologów przypominających duchem Indianę Jonesa, interpretujących na nowo posiadane winnice, stawiając zdecydowanie na wina bardziej tożsamościowe. Największą niespodzianką były dla mnie musiaki – smukłe, mineralne niezwykle eleganckie. Wydaje mi się, że to może być szlagier niedalekiej przyszłości.




W drodze
Następnego dnia rano obserwowałem krajobraz winiarski zza szyby niewielkiego busa. W programie mieliśmy odwiedzić dwóch lokalnych producentów. I to lubię najbardziej podczas wyjazdów dziennikarskich. Uważam, że wino może być wprawnie interpretowane jedynie u źródła, w miejscu, w którym powstaje.
Skręciwszy z szosy na lokalną drogę dotarliśmy do niewielkiej posiadłości Casa de Cellos. Moją uwagę zwrócił kamienny dom, który, jak potem się okazało, został wzniesiony w 1891 roku. Wokół niego rozciągały się błyszczące w słońcu zielone winnice. W sumie jest ich 14 hektarów położonych nie tylko w najbliższym sąsiedztwie domu i winiarni. Spiritus movens rodzinnego przedsięwzięcia jest João Pedro Araújo, który skończywszy studia enologiczne w Bordeaux postanowił zerwać z rodzinną tradycją robienia win przeznaczonych do sprzedaży luzem. Postawił na vinho verde jakościowe, bez dodawania sztucznego CO2. W ciągu dwudziestu lat metodą prób i błędów wyselekcjonował na osiem odmian winorośli: avesso, arinto, loureiro, trajadura i malvasia fina. Do 2015 roku enologiem był Anselmo Mendes, a obecnie znany mi osobiście Paulo Ruão (Lavradores de Feitoria).
Wnętrze winiarni bardzo mi się podobało, bo było klimatyczne, oldschoolowe. Usiedliśmy przy długim stole i rozpoczęliśmy degustowanie win. Nie ma jak vinho verde o dziewiątej rano...
Quinta de San Joanne Terroir Mineral Branco 2017 (avesso loureiro)
Nos szepczący nutami limonki i gruszki z dodatkiem krzemienia. Usta świeże, stosunkowo ascetyczne, zakończone długą mineralną końcówką.
Quinta de San Joanne Alvarinho 2016
Nos również powściągliwy pachnący limonką, płatkami kwiatków i może marakują. Usta średnio zbudowane, strukturalne, z owocem pokrojonym ostrym nożem.
Quinta de San Joanne Superior 20018 (avarinho, malvasia fina)
Białe wino zrobione z zastosowaniem techniki bâttonage. W ataku lekko kandyzowane białe owoce. Usta dobrze zbudowane, nieznacznie tłuste, głęboko draśnięte szlachetną kwasowością.
Na koniec spróbowaliśmy Quinta de San Joanne Superior 2007, które zbudziło nasz podziw za prawą swojej złożoności – nuty naftowe, przysmażane jabłka i wciąż żywa kwasowość.
Wina do Casa de Cello nie są tanie nawet jak na Portugalię, nie mówiąc już o DOC Vinho Verde, ale absolutnie warte swojej ceny ze względu na swoją wyjątkową jakość i długowieczność.

Dosłownie kilka minut po degustacji ponownie sunęliśmy szosą, by na czas dojechać do kolejnego producenta, tym razem sporego gracza – Quinta da Lixa. Nazwa brzmiała mi znajomo, ale o tym później.
Aż trudno uwierzyć, że jeszcze nie tak dawno rodzina Meireles posiadała kilka niewielkich winnic rozsianych wokół miasteczka Lixa i sprzedawała vinho verde luzem. Zakupienie siedmiohektarowej posiadłości Quinta da Lixa nie tylko umożliwiło zwiększenie produkcji, ale przede wszystkim butelkowanie wina na miejscu pod własną marką. Z biegiem lat posiadłość sukcesywnie się powiększała i obecnie rozciąga się na 105 hektarach. Oprócz działalności winiarskiej prowadzi też gustowny hotelik z restauracją i salą degustacyjną.

Po oficjalnych powitaniach spodziewaliśmy się rutynowej przechadzki po winnicach, a tu spotkała nas nagle mega niespodzianka.
Weszliśmy do obszernego pomieszczenia, w którym zastaliśmy kilkanaście stołów roboczych. Każdy z nich był wyposażony w 4 menzurki oraz zestaw kieliszków. Zostaliśmy podzieleni na czteroosobowe grupy. Najpierw każdy z nas miał zrobić własne autorskie wino, a kolejne w swoim zespole. Te ostatnie miały być ocenione przez wszystkich podczas degustacji w ciemno. Mieliśmy do wyboru, o ile pamięć mnie nie myli, 5 win jednoodmianowych: avesso, arinto, loureiro, trajadura, które można było pobierać z niewielkich metalowych kadzi.
Co chwila wypełniałem kieliszki poszczególnymi winami w poszukiwaniu idealnego blendu. Mieszałem, wąchałem, smakowałem, chcąc stworzyć wino strukturalne, z wysoką kwasowością, przeznaczone do dłuższej ewolucji w butelce. W moim odczuciu osiągnąłem zamierzony cel tworząc Lote Científico 2018, będące kupażem: avesso 40%, arinto 40%, 20% alvarinho. Butelkę jako relikwię trzymam w domu. Zamierzam ją otworzyć przy wyjątkowej okazji.
Następnie zaczęliśmy pracować w czwórkach. Akurat los sprawił, że znalazłem się w doborowym towarzystwie razem z Luisem Cambrą, od niedawna Head Sommelierem we wspomnianej restauracji Largo do Paço oraz Luisem Costą, redaktorem najstarszego magazynu winiarskiego Revista de Vinhos. Czułem dumę jednogodzinnego winiarza, gdy mój autorski blend był punktem wyjścia do dalszych prób. Wreszcie Luis Cambra zasugerował, by nieco odwrócić proporcje: avesso 50%, arinto 30%, 20% alvarinho. Nasze wino okazało się najlepsze w degustacji w ciemno!

Po ogromnych emocjach udaliśmy się do hotelowej restauracji na obiad. Chyba wiecie jak Portugalczycy karmią? Po każdym takim wyjeździe zasuwam do pracy na rowerze z nadzieją, że choć trochę zrzucę kilogramów.
Bardzo przypadło mi do gustu świeżutkie Quinta da Lixa Alvarinho Pouco Comum 2018 pełne tropikalnych owoców, świeże na podniebieniu, zakończone długą końcówką. Moim zdaniem wino ma spory potencjał do dojrzewania w butelce. Ogromne wrażenie wywarła na mnie także inna biel - Quinta da Lixa Alvarinho Reserva 2015.
Wino nie mieści się w apelacji DOC Vinho Verde, występując jako Vinho Regional, gdyż w blendzie występują także owoce pochodzące z DOC Douro. Co ciekawe, wino fermentowało zarówno w beczkach z dębu francuskiego (60%) oraz amerykańskiego (40%), a ostatnie 6 miesięcy na osadzie. Tak zrobione alvarinho pokazało niezwykłą złożoność i przenikliwą kwasowość, idealnie pasując do serwowanych dań.
Od niedawna wraca do łask vinhão, enfant terrible wśród portugalskich odmian winorośli. Wina zrobione z tego szczepu są niemal tak czarne jak węgiel ze Śląska, kwasowe niczym herbata z grejpfrutem i taniczne jak papier ścierny. Przez dekady vinhão piło się lokalnie w DOC Vinho Verde, często w glinianych miseczkach, zagryzając tłustą kiełbasą. Młodzi enolodzy od całkiem niedawna potrafią go okiełznać zachowując jednocześnie jego rustykalny charakter. Niezwykle świeże acz charakterne okazało się Quinta da Lixa Vinhão Escolha 2018 podane do wołowiny.

Podczas pobytu w posiadłości Quinta da Lixa miałem wrażenie, że gdzieś w Warszawie słyszałem o tej posiadłości. Ba, nawet piłem wina. Rozmowa z enologiem Carlosem Teixeirą wszystko wyjaśniła. Okazało się, że naszym wspólnym znajomym jest pan Mirosław Marczewski, właściciel sklepów specjalistycznych La Vinoteque, który od kilku lat importuje wina od Quinta da Lixa.




Epilog
Ku niezadowoleniu części dziennikarzy udało mi się nieco przedłużyć pobyt w Amarante. Parę osób było już zmęczonych ciągłym degustowaniem… i chciało wcześniej wrócić do Porto, by jeszcze zahaczyć o plażę. Mnie zależało bardzo, by jeszcze wpaść na wspomniany festiwal, gdyż znakomicie zorientowani dziennikarze portugalscy zarekomendowali mi kilku ciekawych producentów. Biegałem z kieliszkiem dosłownie jak kot z pęcherzem po klasztornym dziedzińcu próbując ostatnich win. Chciałem przede wszystkim ponownie spróbować niefiltrowane
DOC Vinho Verde AJTS – Tinto Vinha do Menino 2018 (100% vinhão), które mnie rzuciło na kolana charakterną ogładą. Ku mojej rozpaczy wszystkie butelki zostały opróżnione. Do kieliszka nalano mi końcówkę z ostatniej butelki. Marzyłem, by jedną zakupić do domu... Nadzieja umiera ostatnia. Okazało się, że jeszcze jedna flaszka mogła zostać w restauracji po wczorajszej kolacji. Właściciel Antonio Manuel i wspomniany enolog Luis Cambra wzięli nogi za pas i pobiegli sprintem do hotelu po butelkę, tym bardziej, że autokar już na mnie czekał. W międzyczasie spróbowałem ponownie bardzo wysokiej jakości win od Calçada, którego tarasowe winnice malowniczo rozciągają się nad hotelem. Kieliszkiem Colheita Imperial Bruto zakończyłem mój pobyt w Amarante.

Last but not least. Jestem przekonany, że za 10 lat DOC Vinho Verde będzie nową ziemią obiecaną dla ambitnych win białych oraz musujących. Warto uważnie przyglądać się temu regionowi, bo kryje w sobie prawdziwe winiarskie perełki.

Saúde!

Do Portugalii wyjechałem za zaproszenie Visit Porto and Nort
Wielkie podziękowania dla naszych przewodników: Liliana & Pedro z Inside Experiences