poniedziałek, 19 czerwca 2017

Quinta da Barca & Winne Refleksje

W moim winnym życiu nastąpiła istotna zmiana. Od niedawna Winne Refleksje to nie tylko tytuł mojego bloga, ale także spotkania przy winach portugalskich i brazylijskich, które osobiście prowadzę. Część z was doskonale wie, że łączą mnie bardzo silne i autentyczne więzy z kulturą luzofońską. Dorastałem w Brazylii, skończyłem Iberystykę na UW. Co więcej, od zawsze mam pracę związaną z Portugalią albo Brazylią. Ponadto jestem tłumaczem przysięgłym języka portugalskiego. W moim zamyśle Winne Refleksje to nie tylko degustowanie win, ale także próba umiejscowienia ich w szerszym kontekście kulturowym i historycznym. Czy pilibyśmy dziś wino porto, gdyby nie obowiązujący do obecnych czasów Traktat Winsdsorski podpisany przez Anglię i Portugalię w 1386 r.? Jakie byłyby obecnie wina brazylijskie, gdyby nie dekret królewski zakazujący uprawy winorośli w tej dawnej portugalskiej kolonii? Tego typu pytania często nurtują mnie, gdy sięgam po wino…
W ubiegłym tygodniu de facto zadebiutowałem z moimi Winnymi Refleksjami w ambitnym wine barze i sklepie Wine & People dzięki uprzejmości właścicieli, Magdy i Darka. O winach od niewielkiego dourowskiego producenta Quinta da Barca pisałem już wcześniej na łamach mojego bloga. Jak pamiętacie odwiedziłem tę niewielką, 12 hektarową posiadłość w kwietniu i wtedy poznałem osobiście właścicielkę Marię Helenę Sousa Alves. Jej córkę Justinę znałem już od niemal roku. Według źródeł, historia tej posiadłości leżącej w subregionie Baixo Corgo sięga końca XIX w. Przez prawie sto lat poprzedni właściciele, tak jak większość miejscowych plantatorów, sprzedawało grona lub młode wina hurtownikom albo dużym producentom win porto. Zgodnie z opracowanym jeszcze w epoce dyktatury Salazara systemu punktacji dourowskich winnic, parcele należące do Quinta da Barca zostały sklasyfikowane bardzo wysoko, otrzymawszy klasę A i B. Dodam tylko, że według rygorystycznych przepisów wina porto można produkować jedynie z gron pochodzących z klas A-F.
Obecni właściciele nabyli mocno zaniedbaną posiadłość w połowie lat dziewięćdziesiątych. Niestety nie udało się im odratować starych krzewów winorośli, które całkowicie uległy degradacji. Ogromnym wysiłkiem odbudowano podniszczone kamienne tarasy i zrekultywowano winnice.
Pierwsze wina powstały w 2005 r. Podczas Winnych Refleksji odkorkowaliśmy butelki z linii BUSTO (popiersie) w różnych jego odsłonach: Busto Moscatel Galego Branco 2016, Busto Branco Colheita* 2015, Busto Rosé Colheita 2015, Busto Tinto Colheita 2013, Busto Reserva* 2013, oraz Busto Grande Escolha* Touriga Nacional 2014. W zasadzie oprócz leciutkiego moscatela wszystkie degustowane wina cechowały się średnią budową ciała, łupkowym rdzeniem, umiejętnie wykorzystaną beczką (Reserva – 6 miesięcy i Grande Escolha – 9 miesięcy), ładnym owocem, szlachetną kwasowością, a także drobnymi acz zaczepnymi taninami. Słowa uznania dla tandemu enologów Nuno Felgar i Pedro Coutinho.
Maria Helana Sousa Alves oraz Justina Teixeira kreślą plany na przyszłość. Będą robić wina porto, ale wcześniej muszą nieco rozbudować winiarnię. Zgodnie z ustalonym przez Instituto dos Vinhos do Porto e Douro tak zwanym benifício, czyli maksymalną ilością moszczu przerabianego po wzmocnieniu na wina porto, Quinta da Barca może wyprodukować 30 pipas (550 litrowych beczek) tego trunku. Już teraz część znakomitej jakości gron z tej niewielkiej posiadłości odsprzedawanych jest do znanego producenta win porto Gran Cruz. Żywię nadzieję, że za kilka lat będziemy raczyli się winem Quinta da Barca Vinho do Porto.

* W Douro określenia apelacyjne Colheita, Reserva, Grande Reserva lub Grande Escolha dotyczą jakości wina, a nie czasu dojrzewania w beczce. Oznaczenie te nadawane są przez Instituto dos Vinhos do Porto e Douro.

piątek, 26 maja 2017

Vininova - świat to za mało

Na degustację win z portfolio wielkopolskiego importera Vininova udałem się przede wszystkim ze względu na wina porto Burmester i Kopke. Wciąż tętnią mi w żyłach echa niezapomnianego Burmestera Vinho do Porto Colheita 1958, którym poczęstował mnie nie tak dawno Nuno Santos w Wine bar do Castelo w ukochanej Lizbonie. Saudade? Burmester to jeden z najstarszych domów winiarskich w Porto, który od kilku lat należy do Sogevinus Fine Wines. Firma została założona w 1750 r. przez niemieckich kupców i do początków XXI wieku pozostawała w rękach familii. Burmester słynął ze swoich porto Vintage oraz starych Tawnies. Podczas degustacji do kieliszków nalewano prostsze etykiety. Zwróciłem uwagę Burmester Sotto Voce Ruby Reserve Porto. Bardzo protestanckie w stylu, chłodne, ale zarazem świeże, pozbawione bezrefleksyjnej słodyczy.
Potem już było bardzo poważnie. Do kieliszka trafiły Kopke Tawny ze wskazaniem wieku 10-, 20-letnie. Fortuna uśmiechnęła się do mnie, gdyż w mojej obecności został odkorkowany Kopke Colheita 1967. Niestety nie wiem kiedy był zabutelkowany. Może później to sprawdzę. W ataku nuty kandyzowanych owoców, karmelu, czekolady, cygar, betonowego chłodu posypanego estevą. U ustach pełne, złożone, z wyraźną zarysowaną kwasowością. Wino do bólu przejmujące, warte z pewnością swoich pieniędzy.
W sumie miałem już iść do domu. Byłem absolutnie spełniony i szczęśliwy, ale.. No właśnie.. Nie mogłem przejść obojętnie obok przedstawiciela bodegi Marqués de Riscal. Największe wrażenie wywarło na mnie Baron de Chirel Verdejo Cosecha 2015 zrobione ze ponad 100 letnich ocalałych przed śmiertelną filokserą krzewów winorośli. W ataku złożone, głębokie, muśnięte elegancką beczką, usta niebywale skoncentrowane, mineralne, zakończone długim posmakiem.
Kierując się do wyjścia spotkałem niecodzienną parę przy jednym stole. Ona – przedstawicielka nowozelandzkiej posiadłość Seifried, On – przedstawiciel starej chilijskiej posiadłości Echeveria. Seifired Old Coach Road Pinot Noir 2013 – bardziej w stylu burgundzkim, pachnący obejściem, czerwonymi owocami, przyprawami. W ustach średnio zbudowane, owocowe, dość kwasowe, z zaczepnymi taninami. Natomiast Echeverria Pinot Noir 2013 było zupełnie inne w stylu. Bardziej owocowe, krzepkie, ale niemęczące. Bardzo przyzwoite, choć nie dorównuje w moim pojęciu niektórym pinotom z brazylijskiego Rio Grande do Sul, czy Santa Catarina.
Górna Adyga to także znakomite wina, skaliste, chłodne, chwilami wręcz kościste, ale niepowtarzalne. Lafoa Cabernet Sauvignos Alto Adige DOC 2013 od Schreckbichl Colterenzo jest bardzo dobrym przykładem win górskich. Niestety ten piękny region będzie mi się kojarzyć do końca życia z traumą związaną z dwukrotnie skręconym kolanem na wspinaczkowej ferracie, dotkliwym bólem, poczuciem samotności na wysokości ponad 2 tysięcy metrów i dylematem czy ubezpieczyciel pokryje koszty wezwania helikoptera.
Jestem pod wrażeniem degustacji zorganizowanej przez Vininova. W hotelu Bellotto obecny był cały winiarski świat. Żałuję, że nie mogłem dłużej pokręcić się między stolikami. Lubię czuć Ziemię w kieliszku, a wielokulturowość mnie inspiruje.

niedziela, 21 maja 2017

IV Zlot Blogosfery - pozytywna zmiana

Czyżby mała zadyszka? Minął tydzień a tu raptem dwa posty na krzyż relacjonujące ostatni zlot Blogosfery. Wygląda na to, że statystyki się nie mylą…Nie szkodzi!
Pierwsze moje wrażenia opublikowałem na FB, z którym się przeprosiłem po kilku latach przerwy. Uczestniczyłem w dwóch pierwszych zlotach i miałem mieszanie uczucia. Rok temu mnie nie było. Z relacji wiem, że iskrzyło podczas dyskusji panelowej na temat użyteczności blogów winiarskich. W tym roku miałem poczucie, że uczestniczyłem w czymś mniej spektakularnym, głośnym, ale za to potrzebnym. W moim odczuciu blogosfera spuściła trochę powietrza i spojrzała na siebie z dystansu, przestała się zajmować sobą. Może w końcu dojrzała, albo nie dała się sprowokować? Wreszcie nie słuchałem jęczenia z powodu braku mitycznej integracji środowiska czy flaszek z dyskontów.
Bardzo podobała mi się prelekcja Katarzyny Włodarczyk-Niemyjskiej, która brawurowo przeprowadziła nas przez gąszcz przepisów akcyzowych. Z kolei przedstawiciele importerów zrozumiałym językiem wyjaśnili jak trafić z winem pod polskie strzechy. Panowie zainspirowaliście mnie do pisania postów w języku portugalskim. Wasze informacje są na wagę złota w Douro, Tejo, Rio Grande do Sul czy w Santa Catarina. A warsztaty kreatywnego pisania dały mi sporo do myślenia, choć ostatnio też wprowadziłem pewne zmiany u siebie. Odmalowuję moje posty na kartkach papieru. Zajmuje mi to mniej czasu niż przelewanie myśli prosto na ekran.
Last but not least, dzięki Wojskowi Bońkowskiemu oraz otwartym przez niego butelkom porto poczułem się przez chwilę jak człowiek zagubiony w czasie.
Wielkie podziękowania wszystkim osobom zaangażowanym za wysiłek i poświecenie przy organizacji Zlotu.

środa, 10 maja 2017

Bossa-wino-nova w Łodzi

Dawno nie pisałem o Brazylii i o winach z tego kraju na łamach mojego bloga. Ubiegły rok był bardzo trudny pod względem politycznym i gospodarczym dla największego państwa w Ameryce Południowej. Co prawda, brazylijska wersja „dobrej zmiany” wydobyła z biedy wiele milionów ludzi, ale doprowadziła kraj do ruiny finansowej, zmuszając partię rządzącą do wyprowadzania ogromnych sum z państwowych spółek i banków. Niestety pieniądze tylko częściowo szły na programy socjalne, a w dużej mierze wpadały na rachunki bankowe skorumpowanych polityków. Ogłoszenie impeachmentu pani prezydent nie uspokoiło sytuacji. Brazylia nadal zmaga się z ostrym kryzysem politycznym i finansowym.
Również 2016 nie był łatwy dla winiarstwa w stanie Rio Grande do Sul odpowiedzialnego za produkcję 90% winogron przeznaczonych do produkcji win w Brazylii. Niespodziewane przymrozki, opady deszczu i gradu doprowadziły do załamania produkcji winogron o 60%. I na tym kończę złe wiadomości.
Brazylijski optymizm
Oprócz futbolu, karnawału, caipirinhi oraz znakomitej kawy, Brazylia to także kraj winiarski, co nad Wisłą brzmi co najmniej kuriozalnie, ale w Europie Zachodniej i USA już zdecydowanie nie. Fakty mówią za siebie. Niedawno Brazylia była gospodarzem XXXIX Kongresu Międzynarodowej Organizacji ds. Winorośli i Wina (OIV). Zdaniem jej przewodniczącej, Moniki Christensen, wines of Brazil osiągnęły światowy poziom pod względem jakości i mogą skutecznie konkurować z winami pochodzącymi z krajów o długiej tradycji winiarskiej. Mundial 2014, Olimpiada 2016 okazały się znakomitą okazją do promocji win brazylijskich. Szkoda, że rodzimi importerzy nie trzymali ręki na pulsie.
Statystyki

Konsumpcja wina per capita w Brazylii (szczepy szlachetne i hybrydy)
Wina brazylijskie
274.025.818
litrów
Wina importowane
81.796.423
litrów
Szacunkowa całkowita konsumpcja wina
355.822.241
litrów
Konsumpcja per capita
1,72
litrów na osobę

Konsumpcja wina na osobę w Brazylii nie robi wrażenia. Jest mniejsza niż w Polsce. Zasadniczy wpływ na statystyki ma przyrost naturalny, który jest tam dość wysoki, a w RP ujemny. Wyliczenia obejmują wszystkich obywateli, a nie tylko 18+. Tak czy inaczej wino w Brazylii jeszcze nie trafiło pod strzechy, ale i to powoli się zmienia. Najmocniejszą stroną winiarstwa brazylijskiego są wina musujące, które cieszą się już światową renomą i idealnie pasują do owoców morza będących bardzo ważnym elementem bogatej i różnorodnej kuchni brazylijskiej.
Zwróciłem też uwagę na eksport win brazylijskich liczony w litrach. Pierwsze trzy miejsca zajmują kraje Ameryki Południowej i Północnej, czyli odpowiednio Paragwaj, Kolumbia oraz USA. Spośród krajów europejskich prym wiodą Portugalia, Zjednoczone Królestwo, Holandia i Francja. Polska zajmuje 17 miejsce w skali światowej.

Eksport win brazylijskich do Polski (w litrach)
2010
2011
2012
2013
2014
2015
2015/2014
2015 sty/wrzes
2016 sty/wrzes
2016/2015
20.554
11.732
21.663
19.249
30.387
11.879
-60,91%
5.103
11.457
124,51%

Jeśli chodzi o wartość eksportu liczonego w dolarach amerykańskich to wskakujemy na 15 miejsce.
Eksport win brazylijskich do Polski (w USD)
2010
2011
2012
2013
2014
2015
2015/2014
2015 sty/wrzes
2016 sty/wrzes
2016/2015
95.797
50.684
89.158
90.960
109.202
45.091
-58,71%
18.416
35.402
92,24%

Brazylia nie ma swojego flagowego szczepu, choć parę lat temu poważnie przymierzano się do merlota, z którego powstają długowieczne wina w DO Vale dos Vinhedos w stanie Rio Grande do Sul. Argentyna ma malbeca, Chile - caremenere, Urugwaj - tanata. Natomiast wizytówką winiarstwa brazylijskiego jest jego różnorodność. Ten ogromny kraj leży w kilku strefach klimatycznych. Dlatego też w chłodnym Rio Grande do Sul znakomite siedliska znalazły czerwone odmiany bordoskie, portugalskie, chardonnay, riesling, pinot grigio, alvarinho, pinot noir, teroldego, a nawet nebbiolo, o którym ongiś pisał Wojciech Bońkowski. Natomiast w Minas Gerais zadomowił się na dobre syrah. Ponadto wina robi się w gorącym stanie Bahia, w górzystym Santa Catarina, a także w Paraná i São Paulo. Niezwykła kreatywność wynikająca z wielokulturowości i wielki obszar kraju sprawią, że wina z Brazylii jeszcze niejednokrotnie nas zaskoczą. Widziałem zdumienie na twarzach winoholików w Dwa przez Cztery, całkiem nowym wine barze w Łodzi. 
Na zaproszenie Aleksandry Józefowicz, współwłaścicielki i frontmenki całego przedsięwzięcia, nalewałem do kieliszków wina od brazylijskiego Miolo Wine Group Vitivinicultura Ltda. Aleksandrze udało się sprowadzić starsze, świetnie już ułożone roczniki Miolo Reserva Pinot Noir 2013 (13,5%), Miolo Cabernet Sauvignon 2012 (13%), pochodzące z leżącego wzdłuż granicy z Urugwajem regionu winiarskiego Campanha, a także świeży, średnio zbudowany, z ładnie pociągniętą kwasowością Chardonnay 2014 (12,5%). W pewnym momencie wine bar Dwa przez Cztery przypominał do złudzenia dawną wielokulturową i wielojęzyczną Łódź. Polski mieszał się z angielskim i donośnymi rozmowami Włochów. Ci ostatni nie mogli uwierzyć, że piją wino zrobione w dalekiej Brazylii przez potomków emigrantów z Veneto.
Last but not least, Aleksandra trzyma na regale albo już pod ladą prawdziwy rarytas, idealnie łączące walory odmianowe i terroirstyczne wino od Miolo, które można odkorkować teraz albo za 15 lat. Sprzedaje po jednej sztuce. Warto ją podpytać…

P.S. Dane statystyczne oraz inne informacje pochodzą z wydawnictwa „Vinho do Brasil. Panorama completo do mercado”.

środa, 3 maja 2017

Folias de Baco, Olho no Pé Vinhas Velhas Branco 2015

Długi weekend w pełni, pogoda nie taka najgorsza, choć mogłoby być nieco cieplej. Wciąż wspominam mój niedawny wypad z rodziną i przyjaciółmi do słonecznej Portugalii. Już sama myśl o tym fascynującym kraju poprawia mi nastrój, wzmaga chęć szybkiego powrotu. Co raz częściej myślę o wyjeździe na dłużej. Znam dobrze portugalski i takie tam. Rodzina jest za… Sięgam po wino z Douro do pierwszomajowego obiadu....
© Piotr Wołkowski
Wybrałem butelkę, którą niepokorny winiarz z doktoratem Tiago Sampaio wyciągnął kilka tygodni wcześniej z zagraconego bagażnika auta stojącego gdzieś pomiędzy jego garażową winiarnią, miejscowym kościołem i starym cmentarzem w Sanfins do Douro.
© Piotr Wołkowski
Tiago odziedziczył stare, wysoko położone winnice po swoim dziadku. Część z nich zajmują ponad 70-letnie krzewy rosnące na grantowo-łubkowym podłożu w okolicach Alijó.
Odkorkowałem tę butelkę w cieniu starego krzewu winorośli posadzonego przez rodziców mojej żony ponad 40 lat temu. Łozy wiją się wysoko i już dawno oplotły balkon na pierwszym piętrze. Zastanawiam się czasami dokąd sięgają korzenie.
© Piotr Wołkowski
Wino zrobione z owoców starych krzewów winorośli (przede wszystkim viosinho, rabigato, gouveio) pachniało intrygująco ziołami, nutami dojrzałych owoców cytrusowych i jabłek zamkniętych w mineralnej ramie. Usta szczodre, skoncentrowane, kremowe (wino dojrzewało 12 miesięcy na osadzie), z wyraźne zaakcentowaną kwasowością, zakończone długim grejpfrutowym posmakiem.
Wiadomość dla winopijców spędzających długi weekend w Porto. Tiago Sampaio prowadzi dobrą restauracyjkę Taberna Folias de Baco przy Rua dos Caldeiros 136. Można tam zjeść, pogadać i kupić wina do walizki. Olho no Pé Vinhas Velhas Reserva Branco można nabyć także we wrocławskiej Taszce.


Źródło wina: zakup własny autora

piątek, 28 kwietnia 2017

Notatki z Luzytanii cz.II

Po czterech dniach spędzonych w słonecznej Lizbonie pojechaliśmy pociągiem do Porto. Tuż przed odjazdem wpadłem do antykwariatu na stacji Santa Apolonia i nabyłem książkowe perełki za dosłownie parę euro. Wydawane co rok przewodniki winiarskie pióra João Paulo Martins, nawet i te stare, to kopalnia wiedzy. Oprócz notek degustacyjnych, świetnie ilustrują zmiany zachodzące w winiarstwie portugalskim na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat
© Piotr Wołkowski
Popołudniową porą głodni i zmęczeni podróżą udaliśmy się nad brzeg Douro, gdzie w gąszczu głośnych turystycznych restauracyjek szukaliśmy czegoś spokojniejszego. Byliśmy przecież z małymi dzieciakami. Nieprzypadkowo wszedłem do Jimão Tapas e Vinho schowanej nieco na uboczu Praça da Ribeira. Ta turystyczna acz ambitna restauracyjka prowadzona jest przez elegancką panią mówiącą po portugalsku z silnym kastylijskim akcentem. Do zamówionych lekkich dań zaproponowała Quintę de Boeira 2015 ze świetnie zarysowaną kwasowością, a do kawy nieznane mi wcześniej porto Andresen Special Reserve Ruby.

© Piotr Wołkowski
Douro
Pojechałem tam sam. Miałem niemalże cały dzień, by odwiedzić znajomych winiarzy i osobiście im podziękować za bezcenną pomoc przy pisaniu moich postów. Dla winopijców pragnących na własną rękę zobaczyć ten górzysty region radzę wynająć małe, zwinne auto. Douro to niekiedy wąskie, kręte dróżki, a słaby zasięg zakłóca pracę wszelkich elektronicznych map. Łatwo jest tam zabłądzić. Stąd też nie bez problemów dotarłem do posiadłości Quinta da Barca w Vila Marim.
Justinę Teixeirę, dyrektorkę ds. sprzedaży oraz córkę właścicielki posiadłości, poznałem w ubiegłym roku podczas wydarzenia Flavours of Portugal. Rozmawialiśmy na tarasie domu, z którego roztaczał się malowniczy widok na winnice i meandrującą rzekę Douro. Co ciekawe, posiadłość leży w granicach apelacji wytyczonej jeszcze za czasu Marquiza de Pombal w połowie XVIII w.
Nazwa win – BUSTO (popiersie) widniejące w artystycznej formie na etykietach butelek jest hołdem dla tego portugalskiego męża stanu. Rodzina Justiny przejęła posiadłość prawie dwie dekady temu. Wina powstają z młodych, ponad dziesięcioletnich winorośli (ok. 12 hektarów) . Obecnie szkicowane są plany na przyszłość. Rozważa się produkcję win porto, co pociąga za sobą konieczność rozbudowy winiarni. Niestety nie mogłem degustować, gdyż prowadziłem auto. Skusiłem się jedynie na łyczek świeżego, aromatycznego Busto Moscatel Galego 2016. O pozostałych winach pisałem już w ubiegłym roku.
Quinta da Barca robi wina nieco bardziej zaokrąglone, przystojniejsze i przyjemniejsze do picia za młodu. Jest to stosunkowo nowa tendencja, która zarysowuje się od niedawna w Douro. Ten i ubiegły rok był bardzo dobry dla Justiny i jej rodziny. Wina zostały wyróżnione w kilku krajach europejskich w tym w Polsce
© Piotr Wołkowski
Z Quinty da Barca pognałem na łeb i szyję do garażowego producenta Folias de Baco.
Po drodze mijałem wręcz metafizyczne krajobrazy, historyczne winnice należące do znakomitych domów winiarskich komponujących nieśmiertelne wina porto. Dojechałem do otoczonej winnicami malutkiej miejscowości Sanfins do Douro, gdzie według źródeł miał się urodzić w XVI w. Manuel de Nóbra, założyciel miasta São Paulo w Brazylii. Nieopodal kościoła czekał na mnie Tiago Sampaio. Jego garażowa winiarnia mieści przy Rua do Cemitério Velho. Tiago to człowiek orkiestra. Jest rolnikiem, winoogrodnikiem, enologiem, restauratorem i handlowcem. Z entuzjazmem opowiadał o swoich winach i eksperymentach winiarskich. Pierwszy raz w życiu próbowałem Loureiro pobranego z beczki zrobionej z portugalskiego kasztanowca, który, w moim odczuciu, wypadł znacznie ciekawiej od starzonego w beczce z dębu francuskiego.
W zeszłym roku Tiago zaskoczył mnie również w Warszawie nalewając mi wtedy do kieliszka niebanalnego pinot noir czy Uivo Renegado Vinhas Velhas (11%), prawino z regionu Douro zrobione z czerwonych i białych odmian winorośli.
Niestety i tam nie zabawiłem długo. Czas naglił i ruszyłem do Sabroiera, by odwiedzić Luizę Borges która z powodzeniem prowadzi znaną firmę Vieira de Sousa. Poznałem ją pod koniec ubiegłego roku w Krakowie podczas EnoExpo. Wraz z mężem pracującym w Instituto dos Vinhos do Porto e Douro, wyjaśniła mi wtedy wiele kwestii związanych z produkcją win porto. Luiza Borges należy do młodej generacji dourowkich winemakerek. Wydaje się, że ogromny talent odziedziczyła po krewnych. Jest kuzynką enologa Jorge Serôdio Borges’a ( Pintas i Quinta da Manoella) i Margaridy Serôdio Borges, enolożki i właścicieli Quinta do Fojo. Promotorem jej pracy dyplomowej był António Magalhães z Quinty de Santo António należącej do Taylor`s. W Krakowie próbowałem jej win porto, które charakteryzowały się elegancją i subtelnością. Porto Vieira de Sousa Vintage 2009 otworzę na 25 urodziny mojego 5 letniego synka. Zawsze powtarzam, że sztuką jest potrafić czekać...
Wystarczyło przejść na drugą stronę ulicy, by dotrzeć do Lavradores de Feitoria. W ubiegłym roku uważnie się przyglądałem ich winom przeznaczonym do dłuższego starzenia.
Pod nieobecność głównego enologa Paulo Ruão rozmawiałem z jego kolegą z pracy enologiem Raulem Pereira. Nastały bardzo dobre czasy dla firmy. Na początku roku redaktorzy Wine Spectator’a wpisali Lavradores de Feitoria na prestiżową listę „30 Wineries to Discover”. Wreszcie ktoś docenił moje ochy i achy! Z drugiej strony, bardzo żałuję, że tylko podstawowe butelki od Lavradores de Feitoria są znane szerzej w Polsce za sprawą Biedronki.
Meruge Tinto, Quinta da Costa das Aguaneiras, Três Bagos Grande Escolha, czy Meruge Branco zdecydowanie powinny zasługiwać na więcej uwagi.
Przed piątą byłem już w drodze do Porto. Musiałem się spieszyć, by oddać na czas auto. Czułem się spełniony. Zobaczyłem nieznany mi dotąd świat. Douro to przede wszystkim dla mnie ponad 300 lat historii wina porto, ale także odwieczny, i niestety często śmiertelny pojedynek człowieka z Naturą, którego trud i poświecenie odzwierciedlają stare kamienne tarasy na stromych zboczach doliny rzeki Douro.

© Piotr Wołkowski

P.S.
Podróżowałem na własny koszt.
Wina od Folias de Baco można nabyć we wrocławskiej Taszce.

wtorek, 18 kwietnia 2017

Notatki z Luzytanii cz.1

Za oknem zimno, buro i ponuro. Wciąż do mnie nie dociera, że jeszcze przedwczoraj patrzyłem z oddali na czerwone dachy domów winiarskich w Vila Nova de Gaia. Sandeman, Graham’s, Barros i wiele innych. Taki widok pobudza wyobraźnię każdego portopijcy.
Do Portugalii pojechałem z rodzinką i znajomymi, by zaznać odrobinę świętego spokoju, naładować wreszcie baterie, patrząc na odbijające blask promieni słonecznych wody Douro i Tagu. Nadwiślańskie plaże wczesną wiosną świecą jeszcze pustkami i emanują pozimową melancholią, co dobrze mnie nie nastraja. Korzystając z okazji chciałem też odwiedzić znajomych winiarzy w Douro, którzy przez cały ubiegły rok dostarczali mi cennych informacji do moich postów.
Zacznijmy jednak po kolei.
Zamek São Jorge i wino
Udając się na zbudowany przez Maurów średniowieczny zamek chciałem w istocie upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, czyli pokazać cenny zabytek z pięknym widokiem na miasto i pogadać o winie. Nieopodal stacji metra Baixa-Chiado zawiodła mnie jednak pamięć i musiałem zapytać się o drogę. Rzecz jasna, najlepiej zasięgnąć języka w najbliższym wine barze. Nova-Wine Bar mieści się w dzielnicy Chiado przy Rua Nova da Almada 20. Wnętrze jest nowocześnie zaaranżowane przez dobrego architekta. Można wpaść tam na kieliszek wina przy talerzu pełnym petiscos albo zabrać flaszkę do domowych pieleszy.
O przytulnym Wine Bar do Castelo mieszczącym się przed bramą zamku dowiedziałem się z artykułu Ewy Rybak, która w Magazynie Wino (nr3/2014) oprowadziła czytelników po najciekawszych tego typu miejscach w Lizbonie. To był rzeczywiście strzał w dziesiątkę.
Nuno Santos, menadżer i współwłaściciel okazał się rzeczywiście świetnym znawcą luzytańskich win i opowiadał o nich z pasją i polotem. Za słowami szły i kieliszki. Spróbowałem leciwego acz wciąż bardzo świeżego Lavradores de Feitoria Três Bagos Sauvignon Blanc 2008, na którego zwróciłem uwagę kilka lat temu w Warszawie. Z kolei znakomita winiarska Bairrada to nie tylko Luis Pato, czy też jego niezwykle zdolna córka Filipa, ale także nieznany mi wcześniej butikowy producent Carvalheira Criadores de Vinhos.
Ante Aequinoctium Grande Reserva 2014, kupaż bical, arinto, chardonnay oraz marii gomes, to zdecydowanie wino z wyższej półki. Pachnie subtelnie skórkami cytryny i kwaśnymi jabłkami muśniętymi beczką. Ponoć José Carvalheira robi najlepsze wina musujące w Portugalii.
Natomiast Terroir Vinho Branco Velho Mundo XIV jest kolejną odsłoną portugalskiego winiarskiego offu. To prawdziwy mineralny cios. Zostałem ostatecznie zniesiony z ringu, gdy Nuno oznajmił mi, że mam do czynienia z winem stołowym skrojonym przez parę enologów, Luizę Regueiro i Paulo Rodrigues’a, z owoców winogron pochodzących z apelacji Vinho Verde DOC i Douro DOC.
Na pożegnanie Nuno poczęstował mnie J.W Burmester Vinho do Porto Colheita 1958

to be continued

wtorek, 28 lutego 2017

New York, New York...

Bo Nowy Jork to najwcześniejsze obrazy mojego dzieciństwa wyznaczające granicę sięgania pamięcią... Do domu przy Beech Avenue na Flushingu szedłem wiedziony intuicją. Miałem wrażenie, że otoczenie wydaje mi się jakoś znajome. Gdy po prawej stronie Kissina Boulevard zobaczyłem mój dawny playgraund poczułem, że jestem już niedaleko. Minąłem jeszcze Ash Avenue i niebawem stanąłem przed wejściem do bloku, z którego wyszedłem ostatni raz z rodzicami niemal cztery dekady wcześniej.
Natychmiast zadzwoniłem do Mamy, która wzruszona wskazała mi drogę do Flushing Meadows–Corona Park, gdzie organizowaliśmy weekendowe pikniki. Skórzana rękawica do baseballa mojego brata była bardzo ciężka. Tata zabierał mnie linią nr 7 na Manhattan i pamiętam przez mgłę jak udaliśmy się na 102 piętro Empire State Building. Miałem wtedy niecałe 5 lat




„We have only New York wines” – skwitowała z mieszanką ironii, zdziwienia, lekkiej arogancji połączonej z teatralną pozą elegancka ekspedientka, gdy zapytałem ją o wina portugalskie. Ta zabawna sytuacja miała miejsce niemal dekadę temu, gdy w poszukiwaniu wina do bacalhau wstąpiłem do dizajnerskiego winebaru w SoHo. Nieco skonfundowany wyszedłem z butelką nowojorskiego merlota… Lubię też wpadać do spożywczaka w Marks & Spencer. Co tu dużo gadać... Anglicy mają dobrego nosa do win i tyle. W ubiegłym roku zwróciłem uwagę na dwie butelki z drapaczami chmur i Mostem Brookliński na etykiecie, które nabyłem bez namysłu…

Winiarstwo w stanie Nowy Jork to doprawdy fascynujący temat na osobny artykuł. Według źródeł, już w XVII w. holenderscy i francuscy koloniści zakładali tam pierwsze winnice, ale dopiero dwa wieki później produkcja wina przybrała charakter komercyjny. Co ciekawe, wino produkowano także dla potrzeb lokalnych, często utopijnych wspólnot religijnych jak na przykład The Brotherhood of New Life. Ostatnie dekady to moda na wino i intensywny rozwój przemysłu winiarskiego. Jeszcze w 1975 r. w stanie Nowy Jork zarejestrowanych było zaledwie 19 producentów, a obecnie winopijcy mogą przebierać w butelkach z ponad 200 większych lub mniejszych posiadłości. Bardzo szybko też rozwija się lokalna enoturystyka.

Na przestrzeni kilku dekad wyodrębniono w New York State kilka regionów winiarskich (AVA) różniących się między sobą pod względem terroir: Lake Erie, Finger Lakes, Hudson River, Long Island, Niagara Escarpment, Champlain Valley of New York. Póki co Vitis vinifera to niecałe 10% upraw winorośli. Mocną stroną nowojorskiego winiarstwa są rieslingi, ale coraz większym powodzeniem cieszą się wina zrobione z owoców chardonnay, cabernet sauvignon, pinot noir. Zdecydowanie przeważają amerykańskie oraz europejskie odmiany winorośli hybrydowych, przede wszystkim ze względu na ostry klimat.


Ku mojemu zaskoczeniu założona w 1839 r. przez francuskiego hugenota Jean Jaques’a Brotherood Winery jest najstarszą firmą produkującą wina w Stanach Zjednoczonych. Leżąca w miejscowości Washingtonville posiadłość przetrwała prohibicję, pożar, a obecnie znajduje się w rękach chilijskiego winemakera Cezara Baeza.
New York White
Intrygujący kupaż rieslinga, chardonnay, seyval blanc. Owoce pochodzą z winnic położonych na łupkowo-wapiennych zboczach nieopodal jezior w regionie Finger Lakes. Wino dojrzewa w kadziach ze stali nierdzewnej przez mniej więcej rok. Nos chłodny, wzbogacony delikatnymi nutami zielonych jabłek oraz tropikalnych owoców. Usta lekkie, kwasowe, rześkie, raczej ubogie w owoc.

New York Red
Bardzo sympatyczne wino zrobione z gron cabernet sauvignon, merlot, baco noir. Owoce zebrano z winnic osadzonych na piaszczystych glebach w regionie Long Island. W przeciwieństwie to New York White to winno przechodziło przez fermentację kwasowo-mlekową i dojrzewało przez rok w kadziach ze stali nierdzewnej. W ataku ładnie zarysowane nuty czerwonych wiśni. Na podniebieniu lekkie, gładkie, owocowe, przyjemne.
Obydwa wina są prościutkie , bezpretensjonalne, ale całkiem smaczne i mają zaledwie 12% alkoholu. Minusem jest niewspółmiernie wysoka cena (około 40 zł)


P.S. Ten post poświęcam moim Rodzicom: zmarłej w ubiegłym tygodniu Mamie, która uwrażliwiła mnie na wino oraz nieuleczalnie choremu Tacie.


środa, 11 stycznia 2017

2016 r.


W pierwszym ubiegłorocznym wpisie zwierzyłem się, że urwałem się z demonstracji w obronie TK, by zdążyć na komentowaną degustację. Wydawało mi się wtedy, że historia właśnie zatacza ogromne koło. Bo niespodziewanie z głębi pamięci wydobyły się obrazy ze spotkania w Winiarni Marywil na ulicy Senatorskiej tuż po zadymie na Placu Dzierżyńskiego. Dlatego też zaczęło mi towarzyszyć uczucie niedowierzania, a może nawet niepokoju. Co gorsza, zaledwie dwa dni po opublikowaniu posta zmarł Dawid Bowie. Znowu niedowierzanie. Przypomniałem sobie jego rolę „Zagadce Nieśmiertelności”.

W ubiegłym roku wino częstokroć smakowało mi jakoś inaczej. Nie potrafiłem go oderwać od zagęszczającej się rzeczywistości. Wojna domowa nad Wisłą, Brexit, Trump. Świat przypominał mi spadającego ze ściany skalnej wspinacza. Może lina wytrzyma?... Picie wina traciło pierwiastek beztroski, zadowolenia z życia. Ale nie było też dekadenckie. W zasadzie zerwałem z winami codziennymi. Dobra woda do obiadu również smakuje wybornie. Sięgałem raczej po starsze butelki z mojej quasi-piwniczki. Meruge Tinto 2009, Quinta da Costa das Aguaneiras 2008 oraz Três Bagos Grande Escolha 2008 wzbudziły we mnie wiele emocji. W 2016 r.  roku większość moich postów była owocem korespondencji mailowej z producentami win z Douro jak Sandeman, Folias de Bago,  Quinta da Barca, Quinta das Lamelas czy  Alves de Sousa. W międzyczasie odkryłem i stałem się wyznawcą wina porto.

31 grudnia dobiegł końca świat, jaki znałem. Od dłuższego czasu patrzę z dystansem na media społecznościowe. Owszem, mają wiele zalet. Łączą niekiedy ludzi, są dźwignią handlu, itp. Ale ostatnimi czasy stały się bardzo niebezpiecznym narzędziem, służącym do rozprzestrzeniania zwykłych kłamstw, półprawd, nazywanych obecnie post-prawdą (post-truth) bądź post-faktem (postfaktisch). Teraz szybkie, często bezmyślne przesuwanie palcem po ekranie smartfona w autobusie rzutuje na wynik wyborów.

Co będzie ze światem win? Czy twitterboty staną nową filokserą, a rzetelne dziennikarstwo winiarskie stanie się zupełnie passé? Pytaniom nie ma końca.

W 2016 r. wypiłem parę znakomitych butelek. Jednak uczucie spełnienia pojawiło się jedynie przy Graham’s 20 years Tawny Port.









sobota, 31 grudnia 2016

Wines of Portugal 2016 – Masterclass Porto. Część III

Okres świąteczno-zimowy wydaje się wręcz idealną porą na próbowanie win porto. Są to w istocie cudowne, niepowtarzalne flaszki. Dlatego też może warto rozważyć, czy choć na trochę nie odstawić na boczne tory win spokojnych, w tym tych dyskontowych w codziennej  atrakcyjnej cenie (wątroba będzie skakać z radości),  a zaoszczędzone złotówki przeznaczyć  na porto od uznanych domów winiarskich.
W ostatniej odsłonie mojej relacji z październikowego Masterclass Porto, a zarazem w ostatnim tegorocznym poście, sięgam po wina porto Tawny ze wskazaniem wieku, a także   porto Colheitę.
Porto Tawny ze wskazaniem wieku wytwarzane jest z bardzo wysokiej jakości owoców pochodzących najczęściej z jednego rocznika bądź z pojedynczej parceli. Dojrzewa w ogromnych drewnianych kadziach z dostępem powietrza, co oznacza, że z biegiem czasu ulega utlenieniu. W sprzedaży osiągalne są trzy rodzaje porto Tawny ze wskazaniem wieku: 10-, 20-, 30-, 40-letnie i starsze. Co ciekawe i bardzo istotne, podany wiek na etykiecie oznacza średnią wieku win komponujących blend. Z poprzedniego mojego wpisu wiemy już, że porto Vintage jest w istocie łaską natury nadawaną dourowskim winiarzom co pewien czas. Natomiast szlachetne Tawny ze wskazaniem wieku jest  dziełem wybitnego enologa kompozytora, odpowiedzialnego za skomponowanie idealnego kupażu, oddającego jednocześnie styl danego domu winiarskiego. Odpowiednio dobrany kupaż jest istotą kreowanego od wieków stylu.  Na przykład przy wytwarzaniu popularnego 10 letniego Tawny jedni producenci używają zarazem starszych i młodszych win, inni sięgają po wina, która mają równo po 10 lat. Innym istotnym elementem wpływającym na charakter 10-letnich Tawny jest przepis z 1986 umożliwiający dojrzewanie i butelkowanie win porto w piwnicach producenta. Wcześniej wszystkie wina leżakowały w chłodnych i wilgotnych magazynach w Vila Nova de Gaia. 10-letnie Tawny leżakujące w Douro przypomina stylem 20-letnie Tawny, gdyż gorące lato w interiorze przyśpiesza dojrzewanie i utlenianie wina.
Starsze porto Tawny, czyli wspomniane 20-letnie, ale przede wszystkim  30- i 40-letnie to zazwyczaj bardzo drogie flaszki, produkowane w małych ilościach przede wszystkim ze względu na koszty. Przechowywanie ogromnych beczek wina jest niczym innym jak zamrożeniem kapitału na długie lata. Stąd też przykładowo Ferreira nie wypuszcza na rynek starszych Tawny niż 20-letnich.
Porto Colheita to Tawny dojrzewające zazwyczaj w dużych beczkach przez minimum 7 lat. Niekiedy leżakuje znacznie dłużej i pojawiają się w sprzedaży zgodnie z zapotrzebowaniem rynku. W ten sposób wino z jednego rocznika można butelkować w kolejnych latach. Data zabutelkowania wskazana jest na etykiecie. Przykładowo w 2011 roku jeden z producentów wypuścił porto Colheita z 1937 zabutelkowane w 2010. W ciągu wielu lat dojrzewania we flaszce struktura Colheity zasadnicze się nie zmienia. Natomiast wino może nabyć garść trudno zdefiniowanych aromatów, które Portugalczycy nazywają po prostu aromatami butelkowymi (aromas de garrafa), powstałymi w wyniku długoletniego kontaktu wina ze szkłem. Dlatego też Colheity wydają się winami bardziej świeżymi, surowymi, a jednocześnie dość delikatnymi.
Podczas Masterclass Porto zdegustowaliśmy kilka ciekawych butelek porto Tawny ze wskazaniem wieku i porto Colheita   

Quevedo 10 years Tawny Port – znakomity przykład porto zrobionego z win starzonych na terenie posiadłości w Douro, a nie w Vila Nova de Gaia. Zatem styl bliższy 20 letnim Tawny. Kandyzowane owoce, rodzynki przykryte cienką warstwą orzechów. Usta obfite, ale i zrównoważone. Jednym słowem dobry producent, dobre wino.

Porto Sequeira 20 years – szlachetność nabyta z wiekiem. W nosie przeważają nuty fig polanych miodem. Usta pełne wypełnione wytrawną słodyczą (cytuję z moich notatek…) zakończone długim posmakiem.
Quinta Dona Matilde Colheita 2008 – młode porto Colheita starzone przez 7 lat w drewnianych kadziach oraz beczkach. W nosie eleganckie połączenie aromatów dojrzałych, a także suszonych owoców. Usta pełne, krągłe, intensywne zakończone finiszem ad infinitum. 



Messias Colheita 1980 Trudnie jest nie ukryć emocji pijąc tak leciwe wino, choć dla win porto trzydzieści parę lat to nie tak dużo. Kolor bursztynowy, w nosie wyraźne aromaty suchych fig, migdałów, ziół podpitych nutami miodu. Usta nadal świeże, zrównoważone, pełne suchych owoców, orzechów, uwieńczone długim posmakiem.







Myślę, że październikowe Masterclass Porto pozostanie mi długo w pamięci, chociażby dlatego, że była to pierwsza profesjonalna degustacja win porto, w której miałem przyjemność uczestniczyć. Starałem się do niej przygotować, gdyż nie mam wyrobionego doświadczenia degustacyjnego w zakresie win wzmacnianych. W ciągu niespełna kilku miesięcy poprzedzających degustację udało mi się zebrać sporo portugalskojęzycznych materiałów i porozmawiać z winiarzami, którzy cierpliwie, krok po kroku, wyjaśniali mi tajniki produkcji tego fascynującego anglo-luzytańskiego wina, za co jestem im bardzo wdzięczny.

p.s. Wszystkim moim czytelnikom życzę w Nowym Roku  ciszy, spokoju i kieliszka dobrego  porto w tak nieobliczalnych czasach.