poniedziałek, 16 stycznia 2012

Portugalska karawela pełna wina, czyli prapoczątki winiarstwa brazylijskiego. Część I.

Niewielu miłośników wina zna lub piło wino brazylijskie, które już od pewnego czasu powoli acz systematycznie zadamawia się w świadomości coraz to większego grona winomanów. Ci bardziej wtajemniczeni wiedzą, że pionierami współczesnego winiarstwa brazylijskiego byli emigranci z Północnej Italii, którzy osiedlili się w stanie Rio Grande do Sul pod koniec XIX wieku, gdzie zaczęli zakładać swe pierwsze rodzinne winnice. Winiarstwo na obszarze obecnej Brazylii ma jednak znacznie dłuższą historię, będącą ciekawą podróżą na przestrzeni wieków. A wszystko zaczęło się po powrocie Vasco da Gamy z Indii, kończącej prawie stuleni okres portugalskich poszukiwań drogi morskiej do tego kraju i początek budowy zamorskiego Imperium na Dalekim Wschodzie. Na dworze portugalskim zapanowała wtedy ogromna radość, ale i rozpoczęto też przygotowania do kolejnej wyprawy do Indii dowodzonej przez doświadczonego żeglarza Pedro Alvares Cabral’a, której celem była budowa faktorii w Kalikacie. Armada składająca się z 13 okrętów wyruszyła z Lizbony do Indii 9 marca 1500. Aby zachować wysokie morale załogi w trakcie podróży, de facto w nieznane, przygotowywać potrawy, a także odprawiać codzienne msze na pokładach wszystkich karawel, przezorni organizatorzy wyprawy załadowali po brzegi jeden z okrętów beczkami pełnymi wytrawnego wina Pêra-Manca z Alentejo (o tym winie napiszę w kolejnych postach). Według jednych to burza przypadkiem zagnała flotę do wybrzeży dzisiejszej Brazylii, inni zaś twierdzą, że Portugalczycy wiedzieli już o nieznanym lądzie na zachodniej półkuli. Ale co się stało z beczkami pełnymi Pêra-Manca? Ano w trakcie ponad miesięcznej podróży wino nie zachowało swoich walorów smakowych, a dwaj poczęstowani nim Indianie wypluli je z niesmakiem w obecności samego Cabrala. Ci rdzenni mieszkańcy Brazylii zwykli spożywać wtedy Cauim, czyli sfermentowany napój sporządzony z manioku. Portugalski żeglarz nazwał odkryty ląd Terra da Vera Cruz (Ziemia Prawdziwego Krzyża). W następnych dniach flota ruszyła do w dalszą drogę do Indii, przy czym jeden z okrętów wrócił do Lizbony, by dostarczyć królowi D. Manuel I. wiadomość o odkryciu nowego lądu lub potwierdzenia wcześniejszych przypuszczeń o jego istnieniu.

Nie wiadomo, czy karawela pełna wina dotarła do celu. Natomiast według zachowanych kronik, trzy okręty zatonęły podczas burzy na Atlantyku, a jeden dowodzony przez Diego Diaza, zniesiony przez fale morskie, trafił na nieznaną wówczas wyspę, którą portugalski kapitan nazwał wyspą Świętego Wawrzyńca. Obecnie to Madagaskar.
Zdjęcia: 1. Rodzinny zamek Cabrala w Belmonte, Portugalia. 2. Pomnik Cabrala w Belmonte, Portugalia.