środa, 23 maja 2012

Dom bezpieczny

W zeszłym tygodniu udałem się na Wiosenny Salon Degustacyjny 2012 organizowany przez krakowskiego importera „Dom Wina” w siedzibie Business Centre Club.
Niewątpliwie brak wyrastającego z tłumu lasu dłoni trzymających kieliszki spragnione wina umożliwił mi w miarę spokojną degustację, za co chciałem pogratulować organizatorom. Nie ma nic gorszego i bardziej irytującego niż przepychanki, obrywanie łokciem, a nie daj Boże pełnym kieliszkiem w żebro lub ostentacyjne blokowanie stolika przez jakiegoś dwunoga, prowadzącego bełkotliwy konwers w języku polskim ze zdezorientowanym winiarzem, znającym w porywach kilka słów grzecznościowych w języku śp. Szymborskiej lub Mrożka.
Przez ponad dwie godziny zdołałem zdegustować w miarę przytomnie bodaj ponad trzydzieści różnych flaszek i ostrożnie wysunąć własne wnioski. Przede wszystkim oferowane wina były moim zdaniem niezwykle bezpieczne dla rozpoczynającego winiarską podróż rodzimego konsumenta, jeszcze niepewnie wędrującego wzrokiem po półkach raczej ze stojącymi niż leżącymi winami. Znakomita większość butelek pochodziła z Nowego Świata lub południowych kresów Starego. Dlatego też przeważał atrakcyjny marketingowo purpurowy kolor, szczodry, czasami nieco przegrzany słońcem w owoc beczkowej ramie oraz wysoka alkoholowa słodycz – cechy, które gwarantują komercyjny sukces u początkujących miłośników. Nawet wina bułgarskie charakteryzujące się ongiś bolesną kwasowością pod czujnym okiem Michela Rollanda (Telish) zamieniły się w słodko-owocową oazę spokoju i bezpiecznego smaku.
Niemniej jednak i mnie udało się znaleźć coś fajnego i ciekawego dla siebie. Miedzy innymi przypadły mi do gustu austriackie wina od Martina Paslera . Nade wszystko zwróciłem uwagę na rześkie, smukłe, mineralne i kwasowe butelki Chardonnay oraz Grunera Vetlinera w przyzwoitych cenach odpowiednio za 54 i 41,63 zeta. Nieco droższe (60 zł), podobne do siebie stylem oraz ceną, ale bardzo dobre flaszki furminta, rieslinga, pinot gris i savignon blanc pokazali także Słoweńcy z Verusa . Przeżyłem także rozdwojenie jaźni, gdy próbowałem unikatową Cavę Kripta Gran Reserva od Augusti Torello Mata , serwowaną z gracją przez ciemnooką senioritę z Penedés. Ostatnie chwilę pobytu na degustacji miałem spędzić przy kieliszku kultowej Riojy Ogga od Santalba . Niestety degustowana akurat butelka miała uszkodzony korek stąd wino wydawało się być nieco utlenione. Szkoda.
Spoglądając już z pewnym dystansem na ubiegłotygodniową degustację mogę śmiało powiedzieć, że „Dom Wina” przedstawił całkiem spójną, bardzo bezpieczną, niekontrowersyjną, a momentami ciekawą ofertę win przeznaczonych na nasz rodzimy rynek.