środa, 29 stycznia 2014

Aurora zawinęła się do supermarketów – sprawdzam

W październiku ubiegłego roku zamieściłem na moim blogu krótką notatkę na temat brazylijskiej spółdzielni winiarskiej Cooperativa Vinícola Aurora oraz jej ambitnych planów wobec rynku polskiego. Z początkiem grudnia postanowiłem zweryfikować te zapowiedzi, odwiedzając niektóre supermarkety, do których miałem akurat po drodze. I tak zajrzałem do Marcpola przy Placu za Żelazną Bramą, wpadłem do Piotra i Pawła w Blue City, a także na 24 godziny przed Wigilią do Auchan w Wola Parku . Pierwszą rzeczą jaka rzuciła mi się w oczy był zupełny brak wyeksponowanych butelek Aurory, co ma się nijak do zapowiedzi Brazylijczyków. Wina z Serra Gaúcha zastałem perfekcyjne wtopione w półkę z anonimowymi etykietami. O ile w Marcpolu i Piotrze i Pawle stały jeszcze równiutko w szeregu to w Auchan napotkałem przysłowiowy groch z kapustą, z którego wyłuskałem, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, dwie butelki Cabernet Sauvignon z roczników 2011 i 2012. Natomiast z Marcpola wyszedłem z dwoma rocznikami Pinot Noir/2012 i 2013.
Założona w 1931 r. przez potomków emigrantów włoskich Cooperativa Vinícola Aurora jest najstarszą spółdzielnia winiarską w Brazylii, która stosunkowo najpóźniej – w porównaniu z innymi winiarskimi gigantami takimi jak Miolo, Salton, Perini, Valduga - rozpoczęła proces modernizacji i do niedawna koncentrowała się przede wszystkim na rynku wewnętrznym. Niemniej jednak w ostatnich latach zaczęła odnosić znaczące sukcesy na rynkach zagranicznych, czego dowodem jest wzrost eksportu o 60% w 2013 r. w porównaniu z 2012 r.

Serra Gaúcha to przede wszystkim:
- Największy region winiarski w Brazylii – 31, 3 h winnic;
- 12 tysięcy małych, przede wszystkim rodzinny posiadłości, których średnia powierzchnia wynosi około14 h;
- 80% powierzchni zajmuje nadal vitis labrusca oraz hybrydy, wykorzystywane do produkcji win stołowych i soków;
- Ponad 400 posiadłości zainwestowało w ostatnich latach w uprawę winorośli szlachetnej oraz w technologię produkcji win;
- Pierwsza brazylijska apelacja DO Vale dos Vinhedos (Denominação de Origem Vale dos Vinhedos
Główne odmiany winorośli szlachetnej:
Alicante Bouchet, Ancelotta, Cabernet Franc, Cabernet Sauvignom, Chardonnay, Gamay, Gewurztraminer, Moscatel, Malvasia, Marsellan, Merlot, Nebbiolo, Pinot Noir, Riesling Italico, Tannat, Touriga Francesa, Touriga Nacional, Trebbiano oraz inne.
Terroir: gleby kwasowe, wysokie amplitudy termiczne, dobry drenaż gleb oraz średnia wysokość usytuowana winnic – 800 m n.p.m, sprawiają, że Serra Gaúcha jest idealnym miejscem do produkcji win musujących, a więc także ziemia obiecana dla Pinot Noir i Chardonnay.

Do tej pory zdążyłem nabyć i zdegustować następujące butelki:
Aurora Varietal Chardonnay 2011 (12%)
Moim zdaniem zaskakująco dobre winno pochodzące częściowo z winnic usytuowanych na wysokości 600 n.p.m. (bazaltowe wzgórza pochodzenia wulkanicznego) w okolicach miejscowości Pinto Bandeira, znajdującej się około 100 km od wybrzeży Atlantyku. Wino czyste i przejrzyste. W ataku ładnie ułożone; nieprzekombinowane nuty ananasów, gruszek, zielonych jabłek i melonów wtopionych w cytrusową rześkość. Zero beczki. Na podniebienie solidna struktura oparta o kwasowy kręgosłup. Wino jest świeże, lekkie i dobrze zrównoważone, zakończone stosunkowo długim finiszem

Aurora Varietal Pinot Noir 2012 (12%) i 2013 (12%)
Brazylijski Pinot Noir wykonany metodą maceracji węglowej, dzięki której wino zyskało bardzo przyjemny, owocowy charakter. W ataku taktowne, umiarkowane. Sporo nienachlanych nut dojrzałych truskawek i malin z kwiatami w tle. W starszym roczniku doszukałem się także aromatów grzybów i trochę wilgotnej ziemi. Na podniebieniu sprężysta kwasowość, świeżość, ładny owoc. Krótki finisz. W roczniku 2013 wyczuwalne taniny pomimo zastosowanej maceracji węglowej. Dzięki dobrej kwasowości i wspomnianym taninom wino można przetrzymać przez rok. Rocznik 2012 jest bardzo smaczny dzięki swej złożoności, ale już chyba niedostępny na nadwiślańskich półkach.

Aurora Varietal 2012 (12,5%).
Niestety butelka była wadliwa
Aurora Varietal Cabernet Sauvignom 2011 (12%) i 2012 (12%)
Wino bardzo pijalne, doskonała alternatywa dla argentyńskich lub chilijskich siłaczy spod znaku dżemu i beczki. Akceptowalny cabernetowy owoc niepodrasowany dębem. W ustach umiarkowana materia w dobrej kwasowej ramie. Nieco czekoladowa końcówka. Mało alkoholu.

Aurora Reserva Merlot 2012 (13%)
Przed degustowaniem brazylijskich Reserv miałem sporo obaw. Spodziewałem się wariantu argentyńskiego albo chilijskiego. Wielu brazylijskich winiarzy często schlebia gustom swoich rodaków przyzwyczajonych do tańszych win od swoich hiszpańskojęzycznych sąsiadów.
I znów miła niespodzianka. W ataku nienachlane aromaty śliwek, jeżyn i czereśni w syropie, bez beczkowego przymulenia (wino było starzone 9 miesięcy). W ustach atrakcyjna materia - krągłość, miękkość i owoc posypany lekko czekoladą. Kwasowość w sam raz. Umiarkowanie długi finisz. Merlot z Ameryki Południowej nie musi być nużący.

Aurora Reserva Cabernet Sauvignon 2011 (12,5%)
Wino zrobione w podobnym stylu, bez dżemowej gigantomanii. Malinowo-porzeczkowy atak ze szczyptą wanilii i kakała. Na podniebieniu stosunkowo lekkie, soczyste, zrównoważone. Niezbyt długi finisz. Jak na latynoską Reservę mało alkoholu.

Degustowanie win z Aurory dostarczyło mi sporo przyjemności. Szczególną uwagę zwróciłem na Chardonnay i Pinot Noir. To doprawdy bardzo smaczne wina. Warto dodać, iż Pinot Noir 2012 znalazł się na krótkiej liście TOP 10 londyńskiego konkursu Wine Stars. Niewątpliwe chciałoby się wypełniać nimi od czasu do czasu supermarketowe koszyki. Niestety nie jest to takie łatwe. W zależności od miejsca cena win z gamy Varietal wynosi od 31zł (Auchan, grudzień 2013) do 42 zł (Marcpol, styczeń 2014) a Reservy 54 zł (Marcpol, styczeń 2014). W tym przypadku parę złotych taniej było w Piotrze i Pawle, ale nie pamiętam precyzyjnie kwoty. Skąd się wzięły tak wysokie ceny? W arcydrogiej Brazylii te same wina kosztują odpowiednio nieco ponad 20 i 30 zł. Wydaje się, że będzie trudno konkurować z takimi cenami na rynku Polskim.
Zastanawiam się także, czy importer zdecyduje się sprowadzić flagowy produkt z Serra Gaúcha, czyli doskonałe wina musujące. Wiosna prawie za pasem i Copa do Mundo w piłce nożnej też.

ps. Wszystkie wina zakupiłem na własny koszt.

Artykuły powiązane:
Tu

wtorek, 7 stycznia 2014

Anama z Kalymnos

Lądując w Atenach uległem magii mitów greckich. Przeto na niewielką wyspę Kalymnos dotarłem bezpiecznie za sprawą Posejdona, który tego dnia uspokoił morskie fale swą nieograniczoną mocą.

Od ponad dekady Kalymnos jest miejscem kultu dla rasowych wspinaczy skałkowych, oddających się tam bez reszty swojej pasji. Ja natomiast znalazłem na tej wyspie z kumplem, aby nieco rozprostować stare gnaty, wspinając się po przystępnych skałach oraz wypocząć w ciepłych promieniach listopadowego słońca. Ewentualne degustacyjki dionizyjskie wieczorową porą miały być li tylko atrakcją komplementarną, a nie próbą analizy greckich win.
Zamysł ten doskonale się sprawdzał podczas naszego pobytu. Stołowe białe wino z pobliskiego Rodos smakowało wybornie po całodniowym łojeniu w skałach oraz idealnie harmonizowało się z lokalnymi przysmakami, przede wszystkim z grillowanymi ośmiorniczkami.
Stołując się na co dzień małej rodzinnej tawernie, skusiłem się, chyba dzięki opatrzności Tyche na deser, czego zazwyczaj nie robię, gdyż absolutnie nie przepadam za słodkościami. Przy okazji spróbowałem słodkiego lokalnego wina Anama zwanego także Namą.
Jeszcze na miejscu starałem się dowiedzieć czegokolwiek o tym winie, ale bariera językowa okazała się nie do przeskoczenia. Zrozumiałem jedynie, że niewielkie, wręcz działkowe winnice znajdują się na przedmieściach miasta Pothia. Na pożegnanie, bo to był akurat nasz ostatni dzień na Kalymnos, ta przesympatyczna grecka rodzina podarowała mi Anamę w butelce po mleku, bo tak zazwyczaj tam jest sprzedawana. Co ciekawie taka flaszka kosztuje 15 euro u winogrodnika!
Po powrocie nad Wisłę temat Anamy wciąż mnie intrygował. Wino miał bardzo ciemny, prawie czarny kolor. Pachniało suszonymi daktylami i figami. W ustach słodkie, bakaliowe, całkiem lekkie, a alkohol niewyczuwalny. Zacząłem intensywnie szukać w Internecie jakichkolwiek informacji na temat tego wina. Niestety bez większego powodzenia. Poprosiłem nawet o pomoc tłumaczkę języka greckiego, która także niewiele wskórała. Dowiedziałem się tylko przy okazji, iż Anama jest używana także do celów liturgicznych. Powróciwszy z wakacji nieco zhellenizowany zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem nie mam do czynienia o jakaś zmową bogów olimpijskich strzegących zazdrośnie tajemnicy wyrobu tej ambrozji.
Eureka, eureka! Nie siedząc w wannie a za biurkiem na zakładzie wpadłem na genialny jak się potem okazało pomysł. Napisałem mail do Jannisa, wiekowego, niezwykle miłego Greka, właściciela mojej kwatery na Kalymnos. Po dwóch dniach dostałem wiadomość. To była prawdziwa nić Ariadny. Okazało się bowiem, że brat wyżej wymienionego jest biskupem i założycielem klasztoru na Kalymnos! Rychło otrzymałem opis produkcji wina Anama w Klasztorze Świętej Trójcy Pitharios, spisany w języku greckim przez rzeczonego kapłana po rozmowie z siostrą zakonną odpowiedzialną za jego winifikację. Jednocześnie zostałem poproszony, by nie przytaczać tutaj jej imienia.
Ze względu na szacunek dla biskupa i siostry zakonnej postanowiłem zamieścić w całości przekład oryginału wykonany przez tłumaczkę języka greckiego, wprowadzając li tylko drobne stylistyczne poprawki.

„NAMA lub ANAMA (nazwy ogólne)

Nama jest to lokalne, czarne, słodkie wino o doskonałym smaku, produkowane na wyspie w niewielkich ilościach przez ograniczoną liczbę rodzin, a także w innych regionach południowej części Grecji Centralnej (południowe wyspy morza Egejskiego – Kreta). Wino to powstaje w trakcie tradycyjnej obróbki odmiany winorośli nazywanej tutaj Fokiano.
Odmiana winorośli Fokiano prawdopodobnie pochodzi ze starożytnego miasta Fokaja w Azji Mniejszej i zapewne z tego powodu nazywany jest Fokiano. Owoce są zbierane od końca sierpnia do początku września, kiedy są najbardziej dojrzałe (czarne).
Obszary upraw szczepu winnego Fokiano muszą być intensywnie nasłonecznione. Po zebraniu winogron myje się ¾ ilości zebranej, pozostała nieumyta część, około ¼, jest przeznaczona dla drożdży. Mętny osad na powierzchni niemytych owoców wskazuje, że na kiściach znajdują się drożdże.
Następnie owoce kładzie się na czystym prześcieradle w nasłonecznionym miejscu, przy czym nad nimi zakładamy siatkę jako ochronę przed komarami oraz osami i pozostawiamy je na około 7 do 9 dni. W czasie leżakowania na słońcu powinniśmy owoce odwracać kilka razy. Następnie owoce zostają zmielone przez maszynę i umieszczane są w prasie, w której powstaje moszcz. Następnie moszcz zostaje umieszczony w otwartym naczyniu przykrytym tkaniną z gazy, aby przewietrzał i zaczął fermentować. Fermentacja trwa około 20 dni do miesiąca. Kiedy zakończy się proces fermentacji, zamykamy (uszczelniamy) naczynie, aby nie dostało się powietrze i pozostawiamy tak do końca grudnia lub do początku stycznia. Następnie zawartość przenosimy do innego naczynia - jednocześnie filtrując - dbając o to, aby naczynie wypełnić po brzegi, nie pozostawiając pustego miejsca. Po 10 dniach wino jest gotowe i zabutelkowane
Niezależnie od całego procesu produkcji wina Nama, istnieją również inne czynniki, które odgrywają decydującą rolę w jakości i smaku wina. Kluczowymi czynnikami są lokalizacja, klimat regionu, słońce oraz pielęgnacja winorośli za pomocą czystych nawozów ekologicznych itp. Wino Nama wytworzone w Klasztorze Pithartios na Kalymnos jest w 100% ekologiczne, a nasza lokalizacja jest jedną z najbardziej odpowiednich do jego produkcji . To powoduje, iż wino ma szczególny zapach oraz smak, a co za tym idzie, nie ma sobie równych i jest uważane za najlepsze na wyspie”.
Co ciekawe, wino zawiera jedynie ok. 6% alkoholu, a odmiana winorośli Fokiano przeznaczona jest także do produkcji czerwonych win wytrawnych. Niektóre źródła podają, iż na wyspie Ikaria produkowano z tego szczepu Pramnios oenos, czerwone wino wytrawne, które według Homera było ulubionym winem starożytnych Greków.

Lądując w Atenach ulegnijmy magii mitów greckich a wakacje będą udane.


P.S.
Bardzo chciałbym podziękować następującym osobom, bez których pomocy merytorycznej nie napisałbym powyższego postu:
Jannis Kara
www irene-studios.com/
Jego Ekscelencja Biskupowi Io. Karafillakis
Siostrze zakonnej z Klasztoru Świętej Trójcy Pitharios
Przemiłej greckiej rodzinie prowadzącej tawernę AEGIALIS… 7c w Masouri, Kalymnos.
Tłumaczce języka greckiego.