piątek, 29 maja 2015

Jej wysokość katalońska

„Braciszku, jesteśmy w Jerez de la Frontera. Jakie chcesz sherry?” Tym smsem brat nieco mnie pogrążył, bo wierzyłem, że jeździ sobie po Hiszpanii z opisywaną przeze mnie w poprzednim poście butelką Cary Nord Blanc 2013, którą miał mi nabyć w Barcelonie. Jak potem się okazało nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Brat fajnie się zrehabilitował, mile zaskakując mnie butelką Le Troies Negre z katalońskiej spółdzielni Celler Cooperatiu, mieszczącej się w urokliwej Cornudelli de Montsant (DO Monstsant), której wina dobrze poznałem podczas eskapady wspinaczkowej w pobliskiej Siuranie.
Cóż, nie pozostało mi nic innego jak wreszcie sięgnąć po pokrytą już lekkim kurzem, a raczej kocią sierścią Carę Nord Negre 2013, tak bardzo zachwalaną przez Don Ł. z El Catadora. Nawiasem mówiąc nie przepadam zbytnio za próbowaniem polecanych win, a tym bardziej za pisaniem o nich, podczas gdy codzienne sprawy bez reszty zaprzątają mój umysł. Toteż czekałem na chwilę beztroski i mentalnego komfortu, by wyjąć z szuflady mój ulubiony stary korkociąg i otworzyć nim butelkę. Cara Nord Negre 2013 to wino górskie, pochodzące z mało znanej apelacji DO Conca de Barbera, położonej na północ od DO Priorat i DO Montsant, produkowane w ramach nowego projektu prowadzonego przez między innymi przez Tomas’a Cusine, który wedle Don Ł. jest wyróżniającą się postacią wśród katalońskich winiarzy.
Porozrzucane na wysokości 800 m n.p.m, małe działki porośnięte często starymi krzewami winorośli położone są w wapiennym masywie górskim Sierra de Prades. Co ciekawe, winifikacja odbywa się w pobliskim historycznym klasztorze.
Degustowałem to wino siedząc w moim ulubionym starym fotelu, który wedle słów mojego trzyletniego synka „dużo pamięta”. Złożone z Grenache, Syrah i lokalnego Garut jest spójne w swych przeciwieństwach. Z jednej strony mamy górską rześkość i skalny chłód, a z drugiej śródziemnomorskie zioła, ale nierozgrzane słońcem, posypane lekko białym pieprzem. Wszystko bardzo elegancko wtopione w aromaty śliwek i jagód wyjętych z chłodnej piwnicy. Po dłuższej chwili w tle pojawiły się nuty cynamonu i goździków. W ustach gładkie, zrównoważone, eleganckie, lekko skoncentrowane, oparte na dobrej kwasowości, zakończone długim finiszem posypanym odrobiną gorzkiej czekolady. Dawno nie próbowałem tak niesamowitego wina za 49,99 PLN.


Posty powiązane:
Tu
Tu