środa, 17 lutego 2016

Artefakt z serwantki, czyli porto Sandeman Founders Reserve

Co uczynić z zakurzoną butelką porto Sandeman Founders Reserve, która przez wiele lat stała w serwantce mojej mamy? Otworzyć czy nie otworzyć - oto jest pytanie. „Otworzyć!” - odpowiedział Pan Andrzej Różycki, właściciel profesjonalnej przechowywalni win szlachetnych Sarwine. „To już winny trup. Zostaw ją w spokoju.” - podpowiadała mi intuicja. „Mam świetny temat na post!”- pomyślałem, gdy ku mojemu zdumieniu porto Sandeman Founders Reserve nagle pojawiło się na zakładowej Wigilii. Na szczęście butelka została wypita do połowy i za zgodą jej darczyńcy zabrałem ją do domu.
Dzięki niecodziennemu zbiegowi okoliczności mogłem ocenić to samo wino tak bardzo różniące się wiekiem. Nie znam się dobrze na winach porto, a od Sandemana w szczególności, i nieczęsto je kupuję, chyba, że dla zaproszonych gości, gdyż nie przepadam za smakiem słodyczy. Postanowiłem w pierwszej kolejności spróbować obydwa wina, a następnie poszukać dodatkowej wiedzy na ich temat.
„Stare porto” przybrało przepiękny bursztynowy kolor, było już mocno utlenione, wręcz powiedziałbym zmaderyzowane. Zarówno w nosie, jaki i na podniebieniu wyczuwalny był alkohol, ale wtopiony w aromaty kandyzowanych owoców, w szczególności figi. Ku mojemu zdziwieniu okazało się jak najbardziej pijalne, a raczej genialnie przeterminowane.
Natomiast „młode porto” cieszyło zmysły intensywnym rubinowym kolorem i aromatami dojrzałych czerwonych owoców. W ustach obfite, ogniste, ale i zrównoważone.
Degustując obydwa wina nie spuszczałem z oczu tajemniczej, nieco mrocznej postaci w hiszpańskim kapeluszu i portugalskim płaszczu studenckim widniejącej na etykiecie i wtem przypomniałem sobie, że tak samo wpatrywałem się w nią oczyma kilkuletniego dzieciaka. Zastanawiałem się, czy przypadkowo nie stoi przede mną ta sama butelka. Jednak nie! W kredensie stało metalowe opakowanie, opatrzony tym niezwykłym znakiem firmowym, stworzonym w 1928 r. przez szkockiego artystę George’a Massiota Browna.
Odbyta przeze mnie podróż w czasie zainspirowała mnie do napisania listu do Sandemana, od kilku lat należącego do portugalskiego giganta Sogrape. Na podstawie załączonych zdjęć etykiet chciałem się dowiedzieć, kiedy obydwa porto zostały zabutelkowane. Odpowiedź przyszła bardzo szybko. Okazało się, że starsza butelka porto Sandeman Founders Reserve ma około 30 lat i nie posiada niestety żadnej wartości rynkowej. Według producenta jest przeterminowana, ale nie można powiedzieć, żeby była uszkodzona. Natomiast nowsza została zabutelkowana w roku 2011. Dodatkowo dostałem sporo ciekawych informacji, którymi chciałbym się podzielić, tym bardziej, że założona przez George’a Sandemana firma House of Sandeman obchodziła w 2015 r. swój jubileusz – 225 lecie istnienia.
Pod nazwą Sandeman Founders Reserve kryje się klasyczne Porto Ruby Reserva, zrobione z najlepszych blendów pochodzących z różnych roczników, starzonych następnie przez pięć lat w beczkach. Wino to jest tworzone z typowych dla win porto odmian winorośli: Touriga Franca, Tinta Roriz, Tinta Amarela, Tinta Barroca i Tinto Cão.
Na koniec bardzo ważna informacja, a mianowicie upływ czasu nie wpływa korzystnie na porto Sandeman Founders Reserve. Możemy je przechowywać maksymalnie 4 lata, chyba że chcemy, tak jak moja mama, trzymać w domu genialnie niepotrzebne wina.

p.s. Chciałbym bardzo podziękować firmom Sandeman oraz Sogrape Vinhos za bezcenną pomoc w napisaniu niniejszego posta.