poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Lavradores de Feitoria Meruge Tinto 2009 – komentarz enologa Paulo Ruão

Jakiś czas temu zacząłem się zastanawiać dlaczego tak uporczywie przetrzymuję butelki z winami w mojej quasi-piwniczce, a nie otwieram ich w optymalnym momencie, tym bardziej, że parę flaszek już zmarnowałem. Co więcej, całkiem niedawno uświadomiłem sobie, że de facto, robię to samo, co moja Mama, choć nie miała ona bladego pojęcia o dłuższym przechowywaniu win. Argentyński Don Valentin 1978, Winzer Krems Grüner Vetliner 1986 (magnum), a ostatnio porto Sandeman Founders Reserve zabutelkowany w latach osiemdziesiątych - wszystkie te butelki, absolutnie przeterminowane, dostawałem od mojej Mamy jako relikwie. Zacząłem się zastanawiać, po co je trzymała przez tyle lat, mimo że było wiele ważnych okazji, by je wypić? Dlaczego jakaś wewnętrza siła i mnie wstrzymywała przed otwieraniem zbieranych butelek, a jednocześnie zaprowadzała do specjalistycznego sklepu? Doprawdy było to bardzo irytujące, wszak wydawałem pieniądze na nowe wino zamiast sięgnąć do zapasów. Odpowiedź, jak mi się wydaje, znalazłem zupełnie przypadkowo, słuchając niedawno audycji radiowej w aucie. Autorka książki (tytułu i nazwiska niestety nie pamiętam) analizowała swoje zachowania w dorosłym życiu pod kątem tragicznych doświadczeń wojennych swojej matki, będącej wtedy małą dziewczynką.
Po raz pierwszy też usłyszałem o kodzie epignentycznym, czyli o zapisanych w naszych organizmach reakcjach genów na różne gwałtowne zawirowania życiowe. Muszę wyznać, że poczułem olśnienie, a po nim ogromną ulgę. Moja Mama podczas wojny była świadkiem ogromnej rodzinnej tragedii – śmierci najbliższych i straty domu, a w nim wielu cennych pamiątek. Stąd teraz wszystko co ma jakąś wartość, w tym emocjonalną, jest dlań relikwią, także dobra butelka wina.
Postanowiłem zatem przewietrzyć moją piwniczkę strzeżoną przez kilka leniwych pająków. Zainspirowawszy się „Raportem z Douro” Marka Bieńczyka, sięgnąłem po Lavradores de Feitoria Meruge Tinto 2009, 14,5%. Na marginesie tylko dodam, że w grudniu 2013 pisałem o Meruge 2010 Branco, który okazał się dla mnie winem unikatowym.
Dlatego też nie zdziwiłem się, gdy w portugalskiej prasie winiarskiej przeczytałem niedawno, że rocznik 2013 był serwowany podczas uroczystego obiadu z okazji objęcia urzędu prezydenta przez prof. Marcelo Rebelo de Sousa. We wspomnianym poście napomknąłem jedynie o winach czerwonych, które mnie wtedy lekko mówiąc nie zachwyciły (m. in. nadmiar beczki), ale wyraziłem nadzieję, że po dłuższym leżakowaniu mogą mnie jeszcze mile zaskoczyć. Rzeczywiście, degustując Meruge Tinto 2009, przez chwilę nawet myślałem, że pomyliłem butelki.
Miałem do czynienia z winem zrobionym w stylu burgundzkim, zdecydowanie lekkim w porównaniu z typowymi dla regionu Douro winami (oprócz niektórych win zrobionych przez Dirka Niepoorta), wręcz eleganckim, charakteryzującym się dyskretnym owocem posypanym przyprawami korzennymi na dnie pudełka od cygar, a aksamitnym na podniebieniu, świeżym, delikatnym, z owocem już w fazie schyłkowej, troszeczkę wystającym alkoholem, i długą, lekko czekoladową końcówką.
„Co za miła niespodzianka, ale chyba spóźniłem się o rok z otwarciem butelki. Po co, do cholery, tak długo trzymałem”? – pomyślałem. „A może jednak otworzyłem w dobrym momencie” – zawahałem się i postanowiłem napisać list do Lavradores de Feitoria.
Czułem się wyróżniony, gdy dostałem odpowiedź od pana Paulo Ruão, enologa odpowiedzialnego z produkcję win, zawierającą wiele istotnych i ciekawych informacji, którymi chciałbym się podzielić. Meruge 2009 tinto to w 80% szczep Tinta Roriz, pochodzący z winnicy położonej na wysokości 400 m npm.
Zdaniem tego portugalskiego winemakera, położenie winnicy, w tym jej północna ekspozycja, a także okres dojrzewania winogron w winnicy, sprawiły, że wino jest eleganckie, burgundzkie w stylu. Dodam jeszcze, że kupaż uzupełniają także Touriga Franca oraz Touriga Nacional, pochodzące ze starych krzewów. Winifikacja tradycyjna w lagares oraz w kadziach ze stali nierdzewnej. Wino następnie dojrzewa przez 12 miesięcy w nowych beczkach z dębu francuskiego. W opinii Paulo Ruão, butelki Meruge 2009, które ostatnio próbował znajdują się w bardzo dobrym okresie dojrzewania i z przyjemnością obecnie je pije.
Remanent w piwnicze ku mojej radości nadal trwa! Niebawem będą otwierać Quintę da Costa das Aguaneiras oraz Três Bagos Grande Escolha. Pan Paulo Ruão obiecał mi pomoc w napisaniu kolejnych postów, za co z góry bardzo mu dziękuję.







Artykuły powiązane
1. Tu

PS
O ile się nie mylę, to Atlantika posiada jeszcze wina od Lavradores de Feitoria.