środa, 16 listopada 2016

Zanim opadną emocje


Za nami długi i pełen emocji finał głosowania na Winiarski Blog Roku 2016 magazynu Czas Wina. Choć nie ma jeszcze oficjalnego werdyktu to ze statystyk wynika, że moja elektroniczna kronika Winne Refleksje zajęła drugie miejsce po blogu prowadzonym przez ogólnopolskie Stowarzyszenie Kobiety i Wino. Korzystając z okazji serdecznie gratuluję wygranej i życzę wielu sukcesów w prowadzeniu działalności. Ostatni dzień tego emocjonującego, choć pozytywnego w swym wymiarze, wyścigu przypominał pracę w sztabie wyborczym w trakcie decydującego głosowania. Wszystko działo się on-line, słupki zatrzymywały się, by za chwilę wystrzelić do góry i tak przez kilka godzin. Szliśmy w łeb w łeb ze Stowarzyszeniem gdzieś do godziny 23.35. Jednak ostania prosta należała zdecydowanie do koleżanek ze Stowarzyszenia.
Podziękowaniom nie ma końca
Dziękuję Redaktorom Czasu Wina za to, że po raz drugi wytypowali moją kronikę winiarską do udziału w konkursie. To dla mnie wielki zaszczyt i inspiracja do dalszej pracy.
Ale przede wszystkim chciałbym podziękować tu mojej niestrudzonej Żonie Agacie za to, że zmobilizowała duże grono osób do zagłosowania w mediach społecznościowych. Bez jej pomocy przebieg głosowania nie byłby aż tak pasjonujący, a wynik byłby przewidywalny. Zorientowaliśmy się dopiero w poniedziałek, że możemy jednak powalczyć o wygraną.
Jeszcze wczoraj rano stosunek głosów kształtował się odpowiednio ok. 45/86, by pod koniec głosowania osiągnąć mniej więcej 246/315! Cóż za mobilizacja!
I tak wielkie słowa uznania i podziękowania dla członkiń i członków Kooperatywy Północnej Smakoterapia za niesamowite zaangażowanie i mobilizację do późnych godzin nocnych. Mam nadzieję, że nie odsypiacie tego dziś w pracy J
Drodzy Kociarze z miau.pl jestem Wam bardzo wdzięczny za oddane głosy.
Również zaangażowanie naszych Koleżanek i Kolegów z branży tłumaczeniowej było bardzo widocznie.
Dziękuję też portugalskojęzycznym znajomym, winiarzom i miłośnikom wina głosującym na moją kronikę winiarską w Luandzie, Lizbonie, Douro, Rio de Janeiro, Manaus, a także Rodzince w Warszawie i w Afryce Południowej.
Słowa podziękowania za głosy czytelników Winnych Refleksji, dzięki którym mój blog utrzymywał przez cały czas trwania konkursu wysoką pozycje, oraz Koleżankom, Kolegom i Pryncypałom z pracy.
Wreszcie podziękowania dla pojedynczych osób, które głosowały na mój blog i mobilizowały swoje rodziny, mężów/ex-mężów/żony/ex-żony, dzieci, itp., do kliknięcia na mój blog.
Co jest ważne
Zdaje sobie sprawę, że tylko niewielki odsetek z Was, głosujących na mój blog regularnie go czyta. Niemniej jednak, mam nadzieję, że cześć z Was zainteresuje się winem oraz kulturą wina. To jest dla mnie bardzo istotna sprawa. Ale przede wszystkim jestem pod ogromnym wrażeniem pozytywniej, twórczej emocji, która towarzyszyła głosowaniu. Przyznaję, że dawno temu zawiesiłem konto na FB i czerpię radość z egzystowania w epoce analogowo-papierowej. Motywy wylogowania się z sieci opisałem w http://winnerefleksje.blogspot.com/2014_12_01_archive.html. Gdy czasami spoglądam na strony mediów społecznościach uderza mnie fala nienawiści i negatywnych emocji. A ostatnio odnoszę nawet wrażenie, iż uprzedzenia zostały wyniesione do rangi wartości. Trochę się wzdrygam przed powrotem do sieci…
Mam nadzieję, że w przyszłym roku moja kronika ponownie została dopuszczona do konkursu. Liczę na wasze zaangażowanie, a przy okazji chętnie odpowiem na pytania związane z winem i kulturą wina.

poniedziałek, 14 listopada 2016

Wines of Portugal 2016 - Masterclass Porto. Część 1


Wino porto zaprząta moje myśli od niedawna. Wszystko zaczęło się od genialnie przeterminowanej, ponad dwudziestoletniej flaszki Sandeman Porto Founders Reserve. Wyciągnięcie starego korka, delektowanie się winem ni to uszkodzonym, ni to wybitnym, zainspirowało mnie wtedy do napisania wiadomości mailowej do liczącego 225 lat domu winiarskiego Sandeman, należącego obecnie do portugalskiego giganta Sogrape. Ta ciekawa korespondencja uzmysłowiła mi, że mam do czynienia z tematyką tyleż ekscytującą, ileż bardzo złożoną i trudną. Natomiast tuż po czerwcowym wydarzeniu „Flavours of Portugal” zdałem sobie sprawę, co z resztą zaakcentowałem w moim wcześniejszym poście, że to „wina porto są perłą w koronie i to od nich należy zacząć winiarską przygodę z regionem Douro, a nie z od wprawnie promowanych win spokojnych”. Niebawem też zacząłem buszować po półkach portugalskich księgarni internetowych w poszukiwaniu odpowiednich książek. Na październikowy Masterclass Porto, degustacje komentowaną prowadzoną przez Danielę Costa z Wines of Portugal, szedłem w miarę oczytany, ale jednak póki co z nikłym doświadczeniem degustacyjnym.
Masterclass rozpoczęliśmy tym razem od niedawno zabutelkowanego Sandemana Fouders Reserve. Pod tą nieco tajemniczą nazwą kryje się typowy Ruby Reserva. Co ciekawe, jeszcze nie tak dawno ten rodzaj win porto nazywał się Vintage Character, co konfundowało wielu niezorientowanych konsumentów. De facto, nie ma zasadniczej różnicy pomiędzy Ruby a Ruby Reserva. Wina z obydwu kategorii dojrzewają w drewnianych kadziach (balseiro) tudzież w zbiornikach ze stali nierdzewnej bez dostępu powietrza po to, by przede wszystkim zachować młodzieńczy charakter wina, a także jego atrakcyjny rubinowy kolor. Jedyna różnica polega na tym, że do wytwarzania Reservy używa się lepszych jakościowo kupaży win. Stąd też porto w stylu Ruby Reserva jest winem bardziej skoncentrowanym, wręcz krzepkim, ale też nie brakuje mu elegancji. Degustowany Sandeman Founders Reserve pachniał dojrzałymi czerwonymi owocami. Na podniebieniu miałem do czynienia z winem obfitym, lekko ognistym, ale i ładnie zrównoważonym.  

Quinta do Portal LBV 2011 była kolejną degustowaną butelką. Na wstępie warto zaznaczyć, iż LBV (Late Bottled Vintage, czyli innymi słowy porto zabutelkowane później niż porto Vintage) obok Colheity, Garrafeiry oraz wspomnianego Vintage to najbardziej prestiżowe kategorie tych anglo-luzytańskich wzmacnianych win. Ze względu na koszty produkcji, między innymi związane z koniecznością wieloletniego magazynowania beczek z winem, udział ich w obrotach poszczególnych producentów jest stosunkowo niewielki. Z drugiej zaś strony to od wyjątkowej, wręcz metafizycznej jakości tych flaszek uzależniona jest pozycja danego producenta w panteonie wielkich domów winiarskich w Porto. Toteż selekcja win jest niezwykle staranna przy tworzeniu poszczególnych kupaży. Warto też wspomnieć, że kupażowane wina muszą pochodzić z jednego rocznika, który obowiązkowo widnieje na etykiecie. Zgodnie z przepisami porto LBV butelkowane jest w okresie od 4 do 6 lat po winobraniu, dojrzewając wcześniej w drewnianych kadziach z dostępem powietrza. Dlatego też warto jest zwrócić uwagę kiedy dokładnie wino zostało zabutelkowane albowiem to ma istotny wpływ na styl LBV, kształtowany przez poszczególne domy winiarskie. Zabutelkowane później będzie zawsze mocniej utlenione, a wcześniej - bardziej owocowe i zaledwie muśnięte oksydacją.  Nawiasem mówiąc historia tego rodzaju wina porto jest stosunkowo krótka i rozpoczęła się mniej więcej na początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Wtedy to domy winiarskie zdecydowały się wypuścić się na rynek wina gęste, dobrze zbudowane i częstokroć taniczne w latach, w których porto Vintage nie jest deklarowane. 
Obecnie na rynku możemy nabyć porto LBV w dwóch odsłonach, czyli filtrowane bądź nie. Niefiltrowane wydają się być rustykalne, prawdziwe, stojącej bliżej matki natury. Dlatego też konieczna jest dekantacja, gdyż na dnie butelki znajduje się osad. Natomiast większość domów winiarskich decyduje się na stabilizację i filtrowanie wina. Taki LBV traci trochę mocy i struktury, ale jest bardziej miękkie i łatwiejsze do picia.
Quinta do Portal LBV 2011  to niefiltrowane wino porto zabutelkowane zaledwie cztery lata po winobraniu. Nos owocowy, lekko oksydowany. Usta pełne, wyraziste, dość taniczne, zakończone długim posmakiem.