środa, 11 stycznia 2017

2016 r.


W pierwszym ubiegłorocznym wpisie zwierzyłem się, że urwałem się z demonstracji w obronie TK, by zdążyć na komentowaną degustację. Wydawało mi się wtedy, że historia właśnie zatacza ogromne koło. Bo niespodziewanie z głębi pamięci wydobyły się obrazy ze spotkania w Winiarni Marywil na ulicy Senatorskiej tuż po zadymie na Placu Dzierżyńskiego. Dlatego też zaczęło mi towarzyszyć uczucie niedowierzania, a może nawet niepokoju. Co gorsza, zaledwie dwa dni po opublikowaniu posta zmarł Dawid Bowie. Znowu niedowierzanie. Przypomniałem sobie jego rolę „Zagadce Nieśmiertelności”.

W ubiegłym roku wino częstokroć smakowało mi jakoś inaczej. Nie potrafiłem go oderwać od zagęszczającej się rzeczywistości. Wojna domowa nad Wisłą, Brexit, Trump. Świat przypominał mi spadającego ze ściany skalnej wspinacza. Może lina wytrzyma?... Picie wina traciło pierwiastek beztroski, zadowolenia z życia. Ale nie było też dekadenckie. W zasadzie zerwałem z winami codziennymi. Dobra woda do obiadu również smakuje wybornie. Sięgałem raczej po starsze butelki z mojej quasi-piwniczki. Meruge Tinto 2009, Quinta da Costa das Aguaneiras 2008 oraz Três Bagos Grande Escolha 2008 wzbudziły we mnie wiele emocji. W 2016 r.  roku większość moich postów była owocem korespondencji mailowej z producentami win z Douro jak Sandeman, Folias de Bago,  Quinta da Barca, Quinta das Lamelas czy  Alves de Sousa. W międzyczasie odkryłem i stałem się wyznawcą wina porto.

31 grudnia dobiegł końca świat, jaki znałem. Od dłuższego czasu patrzę z dystansem na media społecznościowe. Owszem, mają wiele zalet. Łączą niekiedy ludzi, są dźwignią handlu, itp. Ale ostatnimi czasy stały się bardzo niebezpiecznym narzędziem, służącym do rozprzestrzeniania zwykłych kłamstw, półprawd, nazywanych obecnie post-prawdą (post-truth) bądź post-faktem (postfaktisch). Teraz szybkie, często bezmyślne przesuwanie palcem po ekranie smartfona w autobusie rzutuje na wynik wyborów.

Co będzie ze światem win? Czy twitterboty staną nową filokserą, a rzetelne dziennikarstwo winiarskie stanie się zupełnie passé? Pytaniom nie ma końca.

W 2016 r. wypiłem parę znakomitych butelek. Jednak uczucie spełnienia pojawiło się jedynie przy Graham’s 20 years Tawny Port.