niedziela, 21 maja 2017

IV Zlot Blogosfery - pozytywna zmiana

Czyżby mała zadyszka? Minął tydzień a tu raptem dwa posty na krzyż relacjonujące ostatni zlot Blogosfery. Wygląda na to, że statystyki się nie mylą…Nie szkodzi!
Pierwsze moje wrażenia opublikowałem na FB, z którym się przeprosiłem po kilku latach przerwy. Uczestniczyłem w dwóch pierwszych zlotach i miałem mieszanie uczucia. Rok temu mnie nie było. Z relacji wiem, że iskrzyło podczas dyskusji panelowej na temat użyteczności blogów winiarskich. W tym roku miałem poczucie, że uczestniczyłem w czymś mniej spektakularnym, głośnym, ale za to potrzebnym. W moim odczuciu blogosfera spuściła trochę powietrza i spojrzała na siebie z dystansu, przestała się zajmować sobą. Może w końcu dojrzała, albo nie dała się sprowokować? Wreszcie nie słuchałem jęczenia z powodu braku mitycznej integracji środowiska czy flaszek z dyskontów.
Bardzo podobała mi się prelekcja Katarzyny Włodarczyk-Niemyjskiej, która brawurowo przeprowadziła nas przez gąszcz przepisów akcyzowych. Z kolei przedstawiciele importerów zrozumiałym językiem wyjaśnili jak trafić z winem pod polskie strzechy. Panowie zainspirowaliście mnie do pisania postów w języku portugalskim. Wasze informacje są na wagę złota w Douro, Tejo, Rio Grande do Sul czy w Santa Catarina. A warsztaty kreatywnego pisania dały mi sporo do myślenia, choć ostatnio też wprowadziłem pewne zmiany u siebie. Odmalowuję moje posty na kartkach papieru. Zajmuje mi to mniej czasu niż przelewanie myśli prosto na ekran.
Last but not least, dzięki Wojskowi Bońkowskiemu oraz otwartym przez niego butelkom porto poczułem się przez chwilę jak człowiek zagubiony w czasie.
Wielkie podziękowania wszystkim osobom zaangażowanym za wysiłek i poświecenie przy organizacji Zlotu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz