piątek, 12 października 2018

Wspomnienia z Douro. Cz. III (przedostatnia)

Opuściwszy gościnną Quintę de Nápoles skierowaliśmy się do Casa de Mateus, kompleksu pałacowego z pierwszej połowy XVIII wieku, znajdującego się na obrzeżach Vila Real. W zabytkowych murach mieliśmy spróbować win od Lavradores de Feitoria. Degustacja ta miała dla mnie duże znaczenie. Byłem bardzo ciekawy nowych roczników win, którym poświeciłem sporo miejsce na moim blogu w ubiegłych latach. Ale najważniejsze rzeczą była jednak możliwość spotkania z enologiem Paulo Ruão, z którym prowadziłem rzeczową korespondencję na temat jego win. Do tej pory nie udało się nam spotkać. Co prawda, kręcąc się po Douro wiosną ubiegłego roku wpadłem z butelką polskiego wina do siedziby Lavradores de Feitoria w Sabrosie, ale akurat jego tam nie zastałem. Na szczeście udało mi się zwiedzić winarnie i porozmawiać o firmie z jego współpracownikiem.
Lavradores de Feitoria to wyróżniający się gracz w Douro i w sumie ciekawe winiarskie przedsięwzięcie powstałe w 2000 roku, skupiające 15 producentów, właścicieli 18 winnic rozrzuconych po trzech podregionach Douro. Niby kooperatywa, ale nie do końca, zbierająca bardzo dobre recenzje zarówno w portugalskiej jak i zagranicznej prasie specjalistycznej. W ubiegłym roku jako jedyny producent z Portugalii pojawił się na liście „30 Wineries to Discover” przygotowanej przez magazyn Wine Spectore. Warto wspomnieć, że swój nos wtyka tam bohater mojego wcześniejszego wpisu, Dirk Niepoort, który jest członkiem pięcioosobowego zarządu. Natomiast dyrektorem wykonawczym, swoistą front woman, jest enolog Olga Martins, prywatnie żona gwiazdy winiarstwa dourowskiego Jorge’a Moreira’y (Quinta de la Rosa, Passagens Real Companha Velha), pomagająca mu w wolnych chwilach przy projekcie Poeira.
Z Paulem Ruão przywitałem się niezwykle serdecznie. W trakcie degustacji nie ukrywałam uznania dla jego win począwszy od tryskający świeżością Lavradores de Feitoria Branco 2016 po jednoodmianowy Meruge Branco 2016, będący ledwie na początku drogi do swojej nieskończonej głębi. Wspomniałem wszystkim o niezapomnianej butelce tego wina z rocznika 2009, którego bukiet przywodził na myśl powolny, zadumany spacer w parku słoneczną jesienną porą. Absolutnie polecam wszystkim to piękne wino skrojone w całości ze szczepu viosinho, dające mu strukturę i szeroką paletę aromatów. Ciekawostką jest to, że dojrzewa w beczkach z dębu portugalskiego.
W drugiej części degustacji przeszliśmy do win czerwonych. W Meruge Tinto oraz Quinta da Costa das Aguaneiras nie doszukamy się dourowskiej porywczości, a więcej umiaru i elegancji. Natomiast bardziej muskularny Três Bagos Grande Escolha pięknie się starzeje. Mam jeszcze dwie butelki z rocznika 2008, które cierpliwie ciekają na wyjątkową okazję.
Po degustacji udaliśmy się na spacer po pięknych pałacowych ogrodach, a wieczorem do restauracji Caxoila w pobliżu Vila Real. Kolację poprzedziła degustacja serów od kilku lokalnych producentów, do których dobrano wina od dourowskiego producenta Lua Cheia.

Rankiem następnego dnia siedzieliśmy już w wagonie pociągu z Vila Real do niewielkiego miasteczka Pocinho, będącego zarazem ostatnią stacją kolejową w głębi Douro. Niestety nie mogłem podziwiać pięknych krajobrazów, gdyż od samego rana trawiła mnie gorączka. Skuliwszy się w rogu wagonu przespałem niemalże całą drogę.
Nasz program rozpoczynał się wizyty u dużego producenta - CARM (Casa Agricola Roboredo Madeira), którego winnice znajdują się w Douro Superior. Podregion rozciąga się od miejscowości Cachão da Valeira aż do granicy z Hiszpanią. Do XVIII pozostawał jako swoista terra incognita. W 1780 roku usunięto ogromy blok skalny z rzeki Douro, blokujący dalszą żeglugę w głąb lądu. Mimo, że od tamtego czasu minęło ponad dwieście lat, Douro Superior w percepcji nie tylko miłośników wina, ale także profesjonalistów wydaje się obszarem winiarskim stosunkowo mało znanym w porównaniu z flagowym Cima Corgo. Zarówno odległość od Atlantyku jak i ukształtowanie terenu sprawiają, że panuje tam gorący kontynentalny klimat. Dlatego też krajobraz jest dość surowy, a momentami wręcz wypalony promieniami upalnego słońca. Wysokie temperatury oraz brak opadów deszczów mają istotny wpływ na charakter win, w szczególności czerwonych. Są w istocie bardziej skoncentrowane, kreślone grubą kreską, ale nadają się do dłużnego leżakowania. Sceptycznie jednak do nich podchodzi Dirk Niepoort, który przy różnych okazjach prowokacyjnie powtarza, że dobrych win w Douro Superior nie sposób jest zrobić. Wyjątkiem są jedynie butelki pochodzące ze ściśle określonych miejsc, przede wszystkim z wyżej położonych winnic. Przeciwko takim stereotypom protestują lokalni producenci, twierdząc nie bez racji, że wysoka amplituda termiczna między upalnym dniem a chłodną nocą sprawia, że krzewy winogron mogą nieco odpocząć, a owoce zachowują do pewnego stopnia swoją kwasowość. Ponadto na wyżej położonych obszarach regionu, oprócz łupków, występuje także podglebie granitowe, a nawet wapienne. Taki misz-masz ma dobry wpływ na mineralność i kwasowość win, przede wszystkim białych. Jeśli do tego dojdzie północna ekspozycja winnicy, to mamy wręcz idealny materiał pod wina nieco lżejsze, bardziej eleganckie i spektakularnie mineralne. Podsumowując, największym sekretem Douro Superior jest jego niezwykła zdolność do zaskakiwania miłośników wina.
Z takim też nastawieniem dojechałem do CARM. To rodzinna firma zarządzana przez nestora rodu Celso Madeirę, z wykształcenia inżyniera, który jako pierwszy w Douro zbudował w 1966 roku tarasy za pomocą ciężkiego sprzętu mechanicznego. Co więcej, jest także pionierem winiarstwa organicznego w tym regionie. Już w 2008 roku wypuścił z powodzeniem dwa wina niesiarkowane.
CARM to też spora posiadłość. Łączna powierzchnia winnic wynosi około 200 hektarów, rozproszonych po całym Douro Superior. Podczas rozmowy z nami Celso Madeira zwrócił uwagę, że winobranie trwa około 1,5 miesiąca, ze względu na to, że grona osiągają dojrzałość fenologiczną w różnych okresach czasowych.
Wina degustowaliśmy na świeżym powietrzu mając przed sobą metafizyczny widok na rzekę. Początkowo nieco się krygowałem z degustowaniem schłodzonych win białych i różowych ze względu na kiepskie samopoczucie, ale perswazja naukowa enolożek pracujących w CARM osiągnęła zamierzony skutek. Sięgnąłem po biel i róż. Byłem zaskoczony stylem Vinha da Urze Branco 2017
utrzymanym w lekkiej tonacji owocowej, podbitej wyraźnie mineralnym chłodem, a ustami rześkimi, kwasowymi. Dla miłośników win stosunkowo lekkich, ale charakternych to niewątpliwie must have, tym bardziej, że zawiera zaledwie 12% alkoholu. W podobnej owocowo-mineralnej manierze zostało skrojone różowe wino Vinha da Urze Rosé 2016, przy czym w nosie wyraźnie zaznaczone są nuty ziołowe. Po wina czerwone sięgnąłem dopiero przy wspólnym obiedzie. W restauracji z pięknym widokiem na rzekę do koziego mięsa podano CARM Reserva 2015. Według Celso Madeiry to wciąż młode wino, mające jeszcze wiele jeszcze lat przed sobą. Pachniało nienachalnie ciemnymi owocami, ziołami, ale miało też sporą dozę mineralnej świeżości. Usta przystojne, zrównoważone, z wyczuwalną kwasowością i ładnymi taninami.
Wizyta w CARM utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto jednak zadać sobie trochę trudu, szukając dobrych win z Douro Superior. Co prawda, próbowałem stamtąd butelek od wybitnych producentów takich jak Quinta do Vale Meao, czy Passadouro, ale najczęściej trafiałem na etykiety, którym brakowało choćby odrobiny finezji. Niemniej jednak zachęcam wszystkich do sięgania po wina z Douro Suberior, bo uczucie zaskoczenia jest miłym wzbogaceniem degustowania.
Wieczorem dojechaliśmy do zabytkowego budynku rady miasta w Vila Real, gdzie czekali dla nas mali producenci ze swoimi winami. Większość z nich posiada niewielkie winnice, a swoje wina winifikują u większych producentów. To była unikatowa okazja spróbowania win garażowych, absolutnie lokalnych, szczerych, robionych niemalże na własny użytek. Żałuję, że wieczorową porą gorączka znowu dała znać o sobie i osuwałem się na kamienną podłogę, udzielając wywiadu dla portugalskiego radia. Trochę win spróbowałem. Wydawały mi bardzo ciekawe, ale w pamięci pozostaną mi serdeczne rozmowy, pasja i wielka miłość jaką darzą ukochane Douro. Nie miałem sił, by robić notatki, ale pozostały wspomnienia w postaci zdjęć...
To be continued

P.S. Lista producentów, którzy zaprezentowali swoje wina, w tym porto, w murach pięknego budynku
Rady Miasta Vila Real:
Bulas, Carlos Alonso Crónica, D'Eça, Duas Árvores Maquia/Mafarrico, Montel, Quinta da Côrte, Quinta do Monte Travesso, Quinta dos Castelares, Quinta dos Lagares.

Mogę podesłać ewentualnie zdjęcia win zainteresowanym osobom.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz