piątek, 20 września 2019

DOC Vinho Verde – pełzająca rewolucja, cz. I

Gdy pod koniec 1989 roku aktorka Joanna Szczepkowska obwieszczała w Dzienniku Telewizyjnym, że w Polsce skończył się komunizm, w Portugalii tymczasem powstawał ruch „Verdes de Quinta”, który stał się zaczynem, jak się później okazało, pełzającej rewolucji w apelacji DOC Vinho Verde, słynącej z popularnych także nad Wisłą bezpretensjonalnych win o tej samej nazwie.

Romantyczny zryw zapoczątkowany przez niespełna 20 producentów, często mających za sobą długą tradycję, zakończył się porażką. Bohaterowie postanowili rzucić rękawicę depozytariuszom lokalnej tradycji winiarskiej, zrywając z dotychczasowym zwyczajem produkcji przyjemnych, jednosezonowych win utrzymanych w stylu gaz & cukier. Swoich adwersarzy zaskoczyli absolutnie nową interpretacją vinho verde, nadającą mu bardziej wytrawny i strukturalny charakter. Okazało się jednak, że ani rynek, ani konsumenci w kraju czy też zagranicą nie byli przygotowani na tak radykalną zmianę paradygmatu. W każdym bądź razie, ich pucz nie poszedł zupełnie na daremne, gdyż udało im się przynajmniej zasiać ziarno, które obecnie zbiera dobre plony.
Od tamtego czasu minęło wiele lat i bardzo dużo się zmieniło w apelacji Vinho Verde, przede wszystkim w kwestii uprawy winorośli i produkcji wina. Współczesne techniki winiarskie, nowa generacja młodych, ambitnych i czaderskich enologów sprowokowały niezły ferment w regionie, co zawczasu spostrzegły władze apelacji Comissão de Viticultura da Região dos Vinhos Verdes (CVRV). Responsem na zmieniającą się rzeczywistość było wdrożenie działań marketingowych promujących wina bardziej ambitne, strukturalne i długowieczne często w smart casualowej ramie. W opinii pomysłodawców nowe przedsięwzięcie nie jest zwrócone przeciwko tradycji, a jest jej uzupełnieniem. Liczby bowiem mówią same za siebie. Łatwe i przyjemne vinho verde z kropelką słodyczy sprzedaje się znakomicie. Wartość eksportu wyniosła w ubiegłym roku aż 64 miliony euro, w tym 13 milinów euro w USA i 11 milionów euro w Niemczech. Udział w rynku portugalskim wynosi 17%, co plasuje region na drugim miejscu tuż po Alentejo.
Idzie nowe
Podczas letnich upałów częściej sięgam raczej po zadziorną cavę i dzban wody niż po zielone wino, w którym często uwiera mnie jednak
lekka słodycz w końcówce. Dopiero niespełna trzy lata temu miałem do czynienia – z poważnym, choć brzmi to jeszcze jak oksymoron - vinho verde. Wino cechowało się złożonością i rześkością opartą na naturalnych, drobnych bąbelkach, ale przede wszystkim posiadało strukturę opartą na kwasowości umożliwiającą mu dłuższe leżakowanie w butelce. Byłem w istocie zdziwiony tym, że Quinta de Coucão Grande Escolha 2016 wciąż mnie emocjonowała w następnym roku. W międzyczasie próbowałem też w Portugalii ambitnych pozycji od Vale dos Ares (importer Wine & People), przy czym alvarinho z subregionu Monção e Melgaço trudno jest obecnie wrzucić do jednego worka z pozostałymi butelkami pochodzącymi z DOC Vinho Verde.
UVVA – Universo Vinho Verde Amarante
Amarante to piękne i zabytkowe portugalskie miasto. To także nazwa jednego z kilku subregionów DOC Vinho Verde. Wyróżniającą go cechą, niebagatelną zarazem z punktu widzenia uprawy winorośli, jest szeroka amplituda temperatur. Pofałdowany krajobraz osadzony na granitowym podłożu umożliwia także kombinację różnych eskpozycji. Lokalni winiarze zwracają uwagę na liczne rzeczki i strumienie, mające wpływ na charakter win. Subregion Amarante to także ziemia obiecana dla dwóch odmian winorośli – avesso i azal - czujących się bardziej komfortowo z dala od atlantyckich bryzy. Pierwsza z nich jest bardziej umiarkowana w ekspresji, ale nadaje winom niezbędną równowagę. Druga natomiast, posiada stalową kwasowość i rześkie aromaty cytrusowe. Połączone w blendzie obydwa szczepy otwierają drogę do dłuższego leżakowania butelce.
U progu tegorocznego lata uczestniczyłem w IV festiwalu win UVVA – Universo Vinho Verde Amarante, odbywającego się w murach XVI-wiecznego klasztoru São Gonçalo. Atmosfera szczególnie wieczorem była niepowtarzalna. Bogaty program obejmował swobodne degustacje, rozmowy z lokalnymi producentami, spektakle gastronomiczne i artystyczne. Miałem okazję rozmawiać z fantastycznymi młodymi winemakerami i sommelierami, a w posiadłości Quinta da Lixa zrobiłem pierwsze moje autorskie wino oraz współtworzyłem inne, które zajęło pierwsze miejsce w degustacji w ciemno. Tym wszystkim podzielę się z Wami, drodzy miłośnicy wina, w kolejnym odcinku. Już teraz zapraszam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz