sobota, 21 marca 2020

Rodzina Guimaraens: 200 lat z winem porto w tle

Burzliwe dzieje Guimaranesów to realistyczny portret dziewiętnasto- i dwudziestowiecznej burżuazji Londynu i Porto bogacącej się na handlu i produkcji win porto

Nie ma na świecie innego wina o tak bogatej historii! Porto dzięki swojej niedościgłej jakości oraz niepowtarzalnemu anturażowi sprawia radość miłośnikom wina od ponad trzystu lat. Każdego dnia przyciąga rzesze wielbicieli zafascynowanych jego ponadczasowością, żyjących - tak jak ja - w przekonaniu, że także w przyszłości zostaną jeszcze nieraz zaskoczeni.
Douro, Porto oraz zacne butelki Vintage Port tworzą razem osobliwe uniwersum, którego fundamenty wznosiły postacie takie jak Marques de Pombal, Dona Atónia Ferreira, Baron Forrester, Antão de Carvalho, czy Fernando Nicolau de Almeida. Z perspektywy czasu można powiedzieć o nich jako o wizjonerach potrafiących wyprzedzić epokę. Już wtedy byli uznawani za przekornych ekscentryków. Przekora ta szła w parze z ich sumiennością i pracowitością.
Mimo problemów Douro wciąż się rozwija. Można powiedzieć, że region ten złapał wiatr w żagle, a to za sprawą działań współczesnych liderów, takich jak Paul Symington, do niedawna CEO domu Symington Family Estates (Graham’s, Dow’s Warre’s Cocburn’s), Adriana Pridge’a, stojącego na czele The Fladgate Partners Ship (Taylor’s, Fonseca, Croft), Dirka Niepoorta oraz wielu innych. Wsród nich jest mniej znany w Polsce David Guimaraens, wywodzący się z najdłuższego rodu enologów w dziejach porto i przypuszczalnie jakiegokolwiek win na świecie, a także ikonicznej marki Fonseca.

Dnia 8 kwietnia 1815 r. biuralista Campanhii Geral da Agricultura das Vinhas do Alt Douro (przedsiębiorstwa monopolistycznego założonego w 1756 roku przez Markiza de Pombala, odpowiedzialnego za produkcję i dystrybucję win pochodzących z Douro), zarejestrował zakup 32 pip (pipa, czyli 550 litrowa beczka) przez João’a dos Santos Fonseca. Transakcja ta niechybnie skazana byłaby na zapomnienie wśród tysięcy innych, gdyby nie fakt, że była początkiem trwającej do dziś sagi rodzinnej, którą otwiera Manoel Pedro Guimaraens. Mając niespełna 25 lat zatrudnił się w 1820 roku w spółce Fonseca & Monteiro, założonej przez wspomnianego João dos Santos Fonseca oraz Francisca José Gomesa Monteiro. Pochodzący ze znanej familii handlującej winem porto, Monteiro wniósł w interes dodatkowy kapitał.
Co ciekawe, Manoel Pedro Guimaraens nazywał się właściwie Manoel José Gonçalves Salgueira. Do zmiany tożsamości zmusiła go groźba represji politycznych. Był zaciekłym zwolennikiem stronnictwa liberalnego wspierającego Pedra IV, króla Portugalii i Cesarza Brazylii, z którym rywalizował jego brat Miguel. Konflikt doprowadził do kilkuletniej wojny domowej w Portugalii (1828 – 1834).

Represje polityczne zmusiły Manoela do emigracji, którą skwapliwie wykorzystał do celów biznesowych. Z cichym poparciem swoich pryncypałów założył filię spółki Fonseca & Monteiro w Londynie. W krótkim czasie biuro to zaczęło świetnie prosperować. Manoel Pedro okazał się mimo młodego wieku wytrawnym negocjantem. Mając niespełna 27 lat wszedł do londyńskiej socjety. Ubierał się u najlepszych krawców, kolekcjonował sztukę i gromadził książki. W 1834 roku ożenił się z córką adwokata Georginą Francis Pearson.

Pod koniec lat 40. XIX wieku działalność spółki biegła dwutorowo. Londyńskie biuro przynosiło krociowe zyski, podczas gdy siedziba główna w Porto straty. Wtedy też doszło do ciekawego zdarzenia. João dos Santos Fonseca zaproponował Manoelowi, by jego nazwisko stało się częścią nazwy firmy. Manoel zgodził się i nadał swojemu synowi imię Manoel Fonseca Guimaraens.
W 1847 roku spółka Fonseca & Monteiro w Porto ostatecznie upadła, ale Manoel Pedro zdołał utrzymać interes pod marką Fonseca. Jego wina zaczęły skutecznie konkurować z takimi producentami jak Cockburn’s czy Sandeman. Pochodzące z tego samego roku porto Vintage Fonseca było uznawany za jedno z najlepszych w pierwszej połowie XIX wieku. W 1851 roku już pod wypuszcza na rynek angielski kolejny spektakularny Vintage.

Pedro Manoelowi nie dane już było uczestniczyć w dalszym rozwoju firmy w Londynie. Zmarł w 1858 roku, kilka miesięcy po tym, jak jego syn Manoel Fonseca Guimaraens dołączył do rodzinnego biznesu w Londynie. Firma wtedy zmieniła nazwę na MP Guimaraens & Son. Wkrótce dołączył do niego brat Pedro Gonçalves Guimaraens, który przeprowadził się z Londynu do Porto, by nadzorować produkcję win. Sukces braci był niemal natychmiastowy. Vintage 1863 i 1868 osiągnęły zawrotne ceny w Londynie. Na fali prosperity rodzina Guimaraens nabyła od spadkobierców rodziny Monteiro pozostałości upadłej firmy. Na mocy podpisanej umowy w 1863 roku obydwaj bracia Guimaraens przejęli całkowitą kontrolę nad marką Fonseca zarówno w Porto jak i w Londynie. Od tamtej pory rodziny Monteiro i Fonseca straciły jakikolwiek wpływ na działalność firmy
Po śmierci Manoela Fonsecy, jego syn, Charles Bruce, sprzedał udziały w firmie swojemu wujkowi, Pedro Gonçalvesovi Guimaraens. Według rodzinnych przekazów nie miał on smykałki do interesów. Co ciekawe, minie ponad pół wieku zanim potomkowie Manoela Fonsecy wrócą do firmy.

W tym czasie synowie Pedra Gonçalvesa Guimaraens sprawowali kontrolę nad firmą bezpośrednio lub za pomocą mariaży. Na marginesie dodam, że przez wiele stuleci kupcy brytyjscy w Porto stanowili dość hermetyczną grupę. Zawierali ze sobą związki małżeńskie, kontrolując w dużej mierze handel porto. W grudniu 1867 roku Pedro Gonçalves Guimaraens ożenił się z Helen Florance Fladgate, córką Johna Andersona Fladgate, udziałowca Taylor Fladgate & Yeatman. W tamtych czasach John był jednym z najpotężniejszych ludzi biznesu w Porto. Za zasługi w walce filokserą otrzymał tytuł barona Roêda.

Spółka bardzo dobrze się rozwijała eksportując wino do wielu krajów europejskich, w tym do Rosji carskiej, a nawet do Japonii i Chin. Mimo spektakularnych sukcesów popadła w tarapaty podczas Wielkiego Kryzysu. Na domiar złego w samej Portugalii autorytarne rządy Salazara wprowadziły ustawę Lei do Terço (która obowiązuje do dziś), w myśl której producent mógł wyeksportować tylko jedną trzecią zapasów porto. Takie posunięcie pociągało za sobą inwestycje w zakup dodatkowego wina, aby móc osiągnąć ilości, które zamierzało się wyeksportować.

II Wojna Światowa tylko pogorszyła sytuację. Spółka musiała się zwrócić do członków rodziny o pożyczkę. Nawet wybitne Vintage 1945 i 1948 nie złagodziły skutków problemów finansowych. Dlatego też została sprzedana swojemu głównemu wierzycielowi – firmie Taylor ‘s znajdującej się w rękach burżuazyjnego rodu Yeatman.
Więzy rodziny z firmą podtrzymywała jedynie Dorothy Gimaraens, która kierowała salą degustacyjną, gdzie decydowała o ostatecznym charakterze porto. Jej autorstwa jest wybitny Vintage 1955.

Handel porto wciąż pozostawał w kryzysie. Właściciel Taylor’s i Fonseca Dick Yeatman słynął z tego, że bardziej lubił wino niż prowadzenie interesów. Nie mając potomków postanowił przyciągnąć do firmy świeżą krew. Dlatego też przekonał Bruce’a Duncana Guimaraensa, prawnuka Manoela Fonsecy, do przyjęcia funkcji głównego enologa, a Huyshe Bower do pokierowania sprawami handlowymi. Bruce, który właśnie skończył służbę wojskową w Ghanie został przyjęty do firmy w 1956 roku i poznawał sekrety produkcji win porto przy swojej cioci Dorothy Gimaraens.

To był strzał w dziesiątkę. Bruce okazał się utalentowanym enologiem. Kilka jego Vintage’ów, w tym 1963 oraz 1977, osiągnęły status legendarnych. Sukces był tak spektakularny , że Dick Yeatman zaproponował mu udziały w firmie. W ten oto zupełnie nieprzewidziany sposób rodzina Guimaraens stała ponownie właścicielem - przynajmniej połowicznym - własnej firmy.

Dick Yeatman zmarł w 1966 roku. Niespełna rok później jego żona przekazała firmę Taylor’s Alistairowi Robertsonowi, swojemu siostrzeńcowi. Urodzony w Porto Alistair pochodził z angielskiej rodziny związanej od wieków z winem porto. Nowa ekipa wkrótce doprowadziła do zwielokrotnienia sprzedaży, wypuszczając na rynek między innymi współczesne porto LBV (late bottled vintage) oraz kultowe Fonseca Bin 27.

Na początku lat 90. doszło do kolejnej zmiany pokoleniowej zarządzie firmy. Adrian Bridge były oficer armii brytyjskiej, który po służbie zatrudnił się w londyńskim City, ożenił się z Natashą, córką Alistara i stanął na czele grupy Taylor’s. Podczas trwającej do dziś kadencji firma poczyniła ogromne inwestycje. Przejęła sławne domy winiarskie Croft i Wiese & Krohn. Adrian Bridge jest nie tylko twardym i zasadniczym biznesmenem, ale też wizjonerem. Nie tylko zadbał o wizerunek i sprzedaż porto, ale jako pierwszy zdecydowanie postawił na turystykę. Luksusowy hotel w zapyziałej do niedawna Vila Nova de Gaia to jego pomysł. Ponadto niedawno zmobilizował branżę winiarską do walki z kryzysem klimatycznym, organizując dwa szczyty w Porto (czytaj tu i tu .

David Guimaraens, syn Bruce’a, przyszedł do firmy w 1990 roku, skończywszy enologię w Australii. Trzeba przyznać, że nie mógł sobie lepiej wymarzyć sobie debiutu. Jego wina porto Vintage Taylor’s i Fonseca 1994 uzyskały 100 na 100 punktów od amerykańskiego pisma Wine Spectator

Przygotowując artykuł obejrzałem kilkanaście wywiadów i programów z udziałem Davida Guimaraensa. Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłem uwagę było to, że choć jest „portugalskim” Anglikiem mówi absolutnie płynnie po portugalsku, co jest ewenementem wśród brytyjskiej społeczności w Porto. Douro i wino porto jest jego misją i życiem. Z atencją opowiada o starych krzewach winorośli rozciągających się na kamiennych tarasach w dolinie Douro. Odniosłem wrażenie, że nadaje im wręcz pierwiastek człowieczeństwa nazywając je nauczycielami. Podkreśla, że jeśli nie zdoła ich odtworzyć dla przyszłych pokoleń, uzna to za życiową i zawodową porażkę. Może dlatego uważa, że używanie pochodzących z Douro owoców winorośli jest marnotrawstwem. Dla niego tworzenie win porto Taylor’s i Fonseca jest jedynie zastosowaniem wiedzy opartej na wielopokoleniowym doświadczeniu. Wielkie wina porto są przede wszystkim świadectwem szacunku dla owoców winorośli.

------------
Do posiadłości Quinta de Panascal, należącej do rodziny Guimaraens, prowadzi dość stromy podjazd. Silnik naszego busika groźnie zawarczał, gdy kierowca wrzucił pierwszy bieg i nacisnął na pedał gazu. Przez chwilę myślałem, że będziemy musieli wysiąść…

To było kilka miesięcy temu. Spotkałem dobrych i ciekawych ludzi. Wizyta w posiadłości zainspirowała mnie do zainteresowania się nie tylko winami porto Fonseca, ale też biografią rodziny Guimaraens. W poszukiwaniu informacji dotarłem do wielu ciekawych artykułów i wywiadów prasowych, z których wyłonił się fascynujący obraz burżuazyjnej rodziny anglo-portugalskiej nierozerwalnie związanej uniwersum wina porto od dwustu lat.

Saúde

PS. Lubię sięgać po biografie, ponieważ są pouczające, zawierają pewne wskazówki i życiowe przestrogi.

Do Portugalii wyjechałem za zaproszenie Visit Porto and the North
Wielkie podziękowania dla naszych przewodników: Liliana & João z Inside Experiences



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz